Jarosław Górski – „Parweniusz z rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza” – recenzja i ocena

Najpoczytniejszy pisarz II Rzeczpospolitej. Autor powieści średnich lotów, na których zbił majątek. Naraził się władzom sanacyjnym, za co został dotkliwie pobity przez „nieznanych sprawców”. Na tym przeciętnie kończy się znajomość życiorysu Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Tymczasem to dopiero początek, o czym przekonuje autor jego biografii.

Jarosław Górski – „Parweniusz z rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza” – recenzja i ocena


Jarosław Górski
„Parweniusz z rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza”
Ocena: 9
49,90 zł
Wydawca: Iskry
Rok wydania: 2021
Okładka: twarda
Liczba stron: 300
ISBN: 9788324410866

Pisarz jest dziś znany głównie jako autor powieści Znachor i Kariera Nikodema Dyzmy, w czym pomagają, przypominane często w telewizji, ekranizacje obu książek. Od początku miał szczęście do filmowców. Przedwojenna realizacja Znachora okazała się wielkim kinowym przebojem, ta powojenna również ma swoich wielbicieli, choć współcześnie przypomina raczej ckliwą bajkę i próżno szukać po wsiach dzisiejszego wcielenia profesora Rafała Wilczura. Natomiast typ Nikodema Dyzmy pozostaje uparcie aktualny.

Jak na tak znaną osobę Dołęga-Mostowicz okazuje się zaskakująco tajemniczy. Niewiele informacji o nim można na pewno potwierdzić. Tym większa jest zasługa autora książki, który tropi, docieka, zestawia ze sobą różne opinie i wersje wydarzeń. Rozpoczyna od najbardziej znanego epizodu z życia Dołęgi-Mostowicza, do którego doszło we wrześniu 1927 roku w Warszawie. Ówczesny felietonista „Rzeczpospolitej”, wracając wieczorem do domu, został napadnięty przez nieznanych sprawców i pobity. Podobne wypadki zdarzały się wtedy w naszym kraju częściej, a ich ofiarami padali ci, którzy nie ukrywali swej niechęci do rządów sanacji. Wersji tego wydarzenia jest co najmniej kilka i Jarosławowi Górskiemu udało się nie tylko opisać je z werwą, lecz także podać jego najbardziej prawdopodobny przebieg. Klamrą spinającą całość książki są okoliczności śmierci pisarza, przedstawione w podobnym stylu. Znów był wrzesień, ale tym razem 1939 roku, znów zachowało się wiele relacji dotyczących przebiegu tragicznego zdarzenia. Jednak tym razem rozegrało się to w biały dzień, a Dołęga-Mostowicz był żołnierzem, a nie cywilem.

Pomiędzy tymi dwiema historiami Jarosław Górski snuje opowieść o najpopularniejszym pisarzu II RP. Sam Górski, polonista i dziennikarz, doskonale poradził sobie z kłopotliwym dla biografa brakiem wiarygodnych lub w ogóle jakichkolwiek informacji dotyczących wielu momentów z życia Mostowicza. Wartko prowadzi narrację, zgrabne przechodząc pomiędzy lukami w biografii pisarza. Stara się je, w miarę możliwości, wypełnić, stąd po lekturze książki czytelnik może mieć poczucie, że całkiem nieźle poznał Dołęgę-Mostowicza. Górski przewertował wiele relacji, pamiętników, by wydobyć z nich jak najwięcej, ale co chwila zadaje sobie trud, by zastanowić się, które z owych relacji są najbliższe prawdzie. Nie przyjmuje ich na wiarę. Wszystko to jest dużym atutem książki.

Z publikacji wyłania się postać dziennikarza i felietonisty znanego z ciętego języka. Pisarza obdarzonego talentem i wnikliwym zmysłem obserwacyjnym. Człowieka, któremu udało się nie tylko żyć z pisania, a to w żadnych czasach nie jest łatwe, lecz także żyć wystawnie. W ciągu kilku lat zdobył popularność i ogromne pieniądze. O zaliczkach i tantiemach, które otrzymywał od wydawców i producentów filmowych krążyły legendy. Nawet jeśli były przesadzone, to jednak pozostawały na tyle wysokie, że dzięki nim Mostowicz mógł sobie pozwolić na dostatnie życie – piękny apartament w Warszawie, bywanie w modnych lokalach i kurortach, eleganckie ubranie, wreszcie samochód – wszystko z górnej półki. Przenosząc na dzisiejsze realia można powiedzieć, że był skrzyżowaniem Remigiusza Mroza, Szczepana Twardocha i Krzysztofa Vargi. Analogia jest oczywiście subiektywna, ale oddaje ogólnie pozycję zawodową Dołęgi-Mostowicza i styl jego pracy.

Pisał regularnie, metodycznie. Był zdyscyplinowany, czego wymagała od niego publikacja powieści najpierw w prasie, w odcinkach. Dopiero później ukazywały się w wersji książkowej. Zarówno numery gazet z jego powieściami, jak również książki rozchodziły się w ogromnych nakładach.

Górski mierzy się w biografii z wieloma stereotypami i łatkami, które przylgnęły do Dołęgi-Mostowicza. Zatem: zdeklarowany endek i przeciwnik sanacji – tak, ale zależy w którym momencie życia. Obie strony politycznej sceny widziały w nim w końcu kogoś, kto przeszedł do przeciwnego obozu. Parweniusz i człowiek znikąd – nie bardzo, skoro wychował się w dworku, w rodzinie wprawdzie zubożałej, ale jednak z ziemiańskimi korzeniami, tradycjami i stylem życia. Pisarz schlebiający najniższym gustom i twórca literatury dla kucharek – zgoda, że nie miał co liczyć na zaproszenie do elitarnego grona literatów dwudziestolecia międzywojennego, ale to on potrafił skupić uwagę rzeszy czytelników, nie tylko owych kucharek i panien służących. Jego powieści były trochę takim ówczesnym guilty pleasure i po prostu nie wszyscy chcieli się przyznać do tego, że je znają.

Biografia jest napisana w taki sposób, że podążając wraz z Górskim śladami pisarza, niezwykle łatwo zatopić się w jego świat, tę mityczną II Rzeczpospolitą. Choć odbrązawiana, wciąż pozostaje dla nas niczym legendarna utracona Atlantyda – miejscem, w którym liczył się honor, dobre wychowanie, klasa i styl. Miejscem lepszym niż wszystkie inne i bezpowrotnie utraconym. To, że nie do końca tak właśnie było pokazuje recenzowana książka. Wiele uwagi poświęca autor dwóm wątkom, które były niezwykle ważne w życiu zawodowym bohatera książki. Pierwszym jest polska prasa w dwudziestoleciu międzywojennym. Drugim rodzimy światek filmowy. Najmniej omawia branżę wydawniczą, choć i ona jest w książce obecna. Pisze również o życiu towarzyskim, lokalach, rautach i różnych ciekawostkach z tym związanych, choć nie aż tyle, ile można by oczekiwać po biografii człowieka, który dużo bywał. Odwołując się do twórczości Mostowicza – felietonów i powieści – dotyka przy okazji różnych społecznych, gospodarczych i politycznych problemów międzywojennej Polski. Mostowicz brał je na warsztat, przyglądał się im, ganił, ale też próbował poruszać ludzkie sumienia. Górski dopełnia dzięki nim prezentację realiów ówczesnej Polski, widzianej nie tylko z kawiarnianego stolika czy zza redakcyjnego biurka, ale też ze służbówki czy szoferki. Mostowicz opisywał w powieściach realia swoich czasów, walkę ludzi o byt. Nie było w tym niczego wzniosłego ani szlachetnego.

Warto zaznaczyć, że samo przywołanie owej twórczości, cytowanie fragmentów, zwłaszcza felietonów, to ciekawa lektura i kolejny atut książki, który może zachęcić do sięgnięcia po powieści Dołęgi-Mostowicza.

Zastanowiło mnie, gdy Górski pod koniec książki stwierdza, że najbogatszy polski pisarz międzywojnia, nie licząc luksusowego samochodu, właściwie niczego nie miał, w nic nie inwestował. Mieszkanie wynajmował, wspierał finansowo rodzinę. Możliwe, że patrząc na to co kolejne dziejowe zawieruchy zrobiły z rodowym majątkiem, nie widział sensu w gromadzeniu dóbr. Dlatego przede wszystkim korzystał z życia. Nie zdążył się ożenić, choć dobiegając czterdziestki miał już takie plany. Pokrzyżowały je wybuch wojny i śmierć.

Recenzowana biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza to świetnie napisana książka, którą czyta się z przyjemnością. Autor opisuje nie tylko życiorys swojego bohatera, ale również ówczesną Polskę. Sporo miejsca poświęca jego pracy zawodowej oraz kręgom dziennikarskim, filmowym i literackim, w których się obracał. Dopełnieniem są zdjęcia i krótki rozdział, w który autor odnosi się do tego w jaki sposób władze PRL traktowały Dołęgę-Mostowicza i jego twórczość oraz jak to wygląda obecnie.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę Jarosława Górskiego „Parweniusz z rodowodem. Biografia Tadeusza Dołęgi-Mostowicza”!

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Katarzyna Kucharczuk
Absolwentka historii na Uniwersytecie Łódzkim, redaktorka i fotoedytorka związana z branżą wydawniczą. Lubi podróże i książki, zwłaszcza biografie.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy