Opublikowano
2012-03-09 09:26
Licencja
Wolna licencja

Liberum veto: „nie pozwalam”, przez które upadła Rzeczpospolita?

Liberum veto pierwszy raz w historii Rzeczpospolitej zastosowano 9 marca 1652 roku. Choć Władysław Siciński, poseł z ziemi upickiej, krzycząc Nie pozwalam miał do tego pełne podstawy prawne, do historii przeszedł jako zdrajca, który zapoczątkował upadek państwa polsko-litewskiego. Czy słusznie?


Strony:
1 2 3

Liberum veto to ważna część ustroju dawnej Rzeczpospolitej. Przeczytaj też: Staropolski parlamentaryzm - jak funkcjonował ustrój I RP?



Legendarny trup Władysława Sicińskiego, który straszyć miał ludzi jeszcze w XIX wieku,
„Dzikość, szpecąca żywych oblicze zbrodniarzy, / Zda się dotąd zamarła grozić z jego twarzy; / Dotąd zdradziecka radość w ustach się uśmiecha, / Gniew rozbójniczy w czole, nade brwiami pycha” – pisał Adam Mickiewicz o Władysławie Sicińskim w balladzie „Popas w Upicie”. Zaledwie jedno nie pozwalam sprawiło, że poseł upicki został zaliczony do kręgu zdrajców, wszeteczników i grabarzy Rzeczpospolitej, a z niego samego uczyniło symbol zepsucia życia politycznego.

Nie było chyba większego kozła ofiarnego w dziejach naszego kraju od czasów Sicińskiego. Wszak to na jego barki zrzucono winę za upadek dziedzictwa Piastów i Jagiellonów. Za swój gest miał zostać ukarany trafieniem pioruna, a ziemia nie chciała ponoć przyjąć jego ciała, przez co zwłoki Sicińskiego jeszcze w XIX wieku pokazywano ludziom ku przestrodze. Jednoznacznie odczytywano to jako boskie potępienie, które słusznie spadło na „największego” ze zdrajców. W rzeczywistości to tylko legendy mające uspokoić sumienia i zrzucić winę za grzechy tysięcy na duszę jednego.

Liberum veto: „Nie pozwalam na prolongatę!”

Przywileje szlacheckie – wolność i dominacja

Czytaj dalej...
Kiedy 26 stycznia 1652 roku rozpoczynał się w Warszawie kolejny sejm walny, z pewnością nikt nie spodziewał się, że jego obrady zakończą się wydarzeniami, które w historii będą uważane za przyczynę upadku Rzeczpospolitej. Jego początkom towarzyszyła wszak jeszcze atmosfera tryumfu pod Beresteczkiem, a marszałek sejmowy, podczaszy lwowski Andrzej Maksymilian Fredro, w pięknej mowie powitalnej nie omieszkał przypomnieć, jak wspaniały jest ustrój polityczny, w którym przyszło mu żyć. Być może właśnie ten sielankowy nastrój towarzyszący inauguracji obrad wpłynął na późniejsze zdarzenia.

Głów posłów nie zaprzątało już zagrożenie ze strony kozackiej, choć do Warszawy dochodziły niepokojące wieści, że chociaż ogień na Ukrainie przygasł na moment, nadal grozi wybuchem. Listy królewskie zwołujące sejm kładły więc szczególny nacisk na wzmacnianie obronności państwa i nakłaniały do uchwalenia odpowiednich podatków, które mogłyby zostać spożytkowane na wzmocnienie oddziałów stacjonujących na południowo-wschodnich krańcach Rzeczpospolitej.

Szlachta traktowała jednak prośby króla jako przesadne i starała się zwrócić obrady raczej w stronę dyskusji nad problemami ustrojowymi, w tym między innymi nad dalszym uregulowaniem rozdawnictwa wakansów czy nad wpływem sejmu na politykę zagraniczną monarchy. Była to świetna okazja dla opozycji antykrólewskiej, która chciała wykorzystać sejm do walki z obozem Jana Kazimierza.

Sejm Rzeczpospolitej za Zygmunta III Wazy

Monarcha wrogów miał zresztą wielu. Wśród nich wymienić należy przede wszystkim wojewodę poznańskiego Krzysztofa Opalińskiego oraz hetmana polnego litewskiego Janusza Radziwiłła. Ci prawdopodobnie na sejm nie przybyli, wyręczając się klientami i stronnikami. Dodatkowo po Warszawie wędrowały ulotki z paszkwilami oczerniającymi króla i jego politykę. Oskarżano go w nich o zdradę, zbytnią ugodowość wobec Kozaków oraz ciągoty absolutystyczne. Dowodem na prawdziwość ostatniego zarzutu miała być tzw. sprawa Radziejowskiego, podkanclerzego koronnego, który popadł w niełaskę królewską i – oskarżony o zdradę – został skazany przez sąd marszałkowski na karę śmierci, infamię i konfiskatę dóbr. Opozycja domagała się więc na sejmie wyjaśnień, a także podjęła próbę uniewinnienia Radziejowskiego na sądzie sejmowym. To jednak się nie udało i wyrok wydany przez sąd marszałkowski został podtrzymany.

Parlament stał się tym samym areną walki między dworem a opozycją. Obrady przebiegały w atmosferze kłótni i wzajemnych pretensji, a przewidziany prawem 6-tygodniowy czas sejmowania mijał nieubłaganie. 8 marca posłowie mieli rozjechać się do domów. Z powodu bójki pomiędzy dworzanami Janusza Radziwiłła a sługami starosty pokrzywnickiego Jana Dominika Działyńskiego, która 6 stycznia wybuchła na ulicach Warszawy, zdecydowano się przedłużyć obrady o jeszcze jeden dzień, aby wyjaśnić zajścia. 9 marca debatowano do późna. Na zewnątrz było już ciemno, kiedy kanclerz wielki koronny Andrzej Leszczyński zaproponował, aby w związku z dużą ilością spraw sejm został przedłużony o kolejną dobę. Nagle z końca izby odezwał się głos posła upickiego Władysława Sicińskiego. Nie pozwalam na prolongatę! – krzyknął. Zanim uczestnicy zorientowali się, co się stało, Sicińskiego w sali już nie było.

Staropolski parlamentaryzm - jak funkcjonował ustrój I RP?

Rzeczpospolita Obojga Narodów i jej ustrój - monarchia mixta to temat wielu naszych artykułów. Jak działał staropolski sejm? Czym był senat? Demokracja szlachecka czy oligarchia magnacka? A może absolutum dominium? Konfederacja, sejmik, liberum veto, nihil novi, przywileje szlacheckie, wolna elekcja, rokosz, artykuły henrykowskie, sejm walny, pacta conventa - co oznaczają te pojęcia? Tu znajdziecie odpowiedzi na te pytania!



Czytaj dalej...
Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tytuł: „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-4-6

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Necrotrup |

Problemem było traktowanie konstytucji sejmowych jako całości. To powodowało, że po pierwsze dygnitarze mogli spóźniać się bez konsekwencji bo do rozstrzygniętych materii można było wracać, po drugie, w przypadku zerwania sejmu upadały wszystkie ustalenia, a nie jedynie będące kością niezgody.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Słusznie Autor stwierdza, że protestacja W. Sicińskiego nie była jeszcze liberum veto, a nieskonsumowanie Sejmu odpowiadało chyba większości stronnictw, oczywiście poza królewskim. Nie pisze zaś, że było to możliwe tylko dlatego, że obrady wydłużyłyby się ponad zwyczajowe 6 tygodni. Do tej zwłoki doprowadziła obstrukcja Jana Kazimierza, który nie chciał zainaugurować normalnych obrad sejmowych, dopóki sąd sejmowy nie unieważni wyroku Trybunału Koronnego, kasującego wyrok sądu marszałkowskiego, skazującego na banicję Hieronima Radziejowskiego, męża aktualnej kochanki króla.



Odpowiedz

Gość: Ł |

Odpowiedź panu JJ: Wielka Karta Swobód? (1215). Zastanów się, jakie ustroje i jaki rodzaj ustaw próbujesz porównywać. Nawet "konstytucja" nie znaczyło w XVI wieku tego, co dziś...



Odpowiedz

Gość |

Do konstytucji amerykańskiej już po 4 latach (1791 r.) dodano 10 poprawek! Tak samo i my, moglibyśmy mieć Kontytucję 3-maja, tylko z ileśdziesiątkami poprawek!



Odpowiedz

Gość: jj |

Konstytucja z 1505 roku była jedną z najgenialniejszych w świecie. Proszę pokazać jakąkolwiek inną ,która przetrwałaby 150 lat, prawie 8 pokoleń bez zmian. A ta konstytucja powodowała,że nie mieliśmy darmozjadow w rodzaju izby skarbowej. Dzisiaj mamy ok 48 000 ludzi nic nie robiących a konsumujących ciężko wypracowane pieniądze. Co prawda amerykańska trwała prawie 200 lat, do zawieszenia jej 31.XII 2011 przez Obamę , ale aparat ucisku fiskalnego jest jednym z najbardziej rozwiniętych.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org