Opublikowano
2013-09-04 15:02
Licencja
Wolna licencja

Niech żyje car Władysław Zygmuntowicz! Cz. 2: Hetman Stanisław Żółkiewski w rokowaniach z Moskwą

Lipiec 1610 roku był jednym z najgorętszych miesięcy w historii Rosji. Liczna i bitna armia została pod Kłuszynem doszczętnie rozbita, a jej dowódca, brat carski Dymitr, salwował się ucieczką boso i na chłopskiej szkapie. W drodze do Moskwy radził mijanym miastom i garnizonom, aby błagały o łaskę zwycięzców, gdyż na ratunek nie ma szans.


Strony:
1 2 3

Przeczytaj część pierwszą artykułu: Rachuby polityczne i wybuch wojny.

Patriarcha Hermogenes (rys. z 1905 roku) Z jednej strony na Moskwę maszerował na czele swych sił zwycięski hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, z drugiej zaś Samozwaniec, pragnący na swój sposób zagospodarować dobrą koniunkturę. Udało mu się zdobyć Sierpuchowo, wmawiając jego załodze, iż okryty sławą hetman jest na jego służbie. Dni nielubianego cara Wasyla Szujskiego były policzone, gdyż dojrzewał spisek przeciwko niemu. Prowodyrami byli bracia Prokop i Zachar Lepunowowie, choć według samego hetmana ich mocodawcą był kniaź Wasyl Golicyn, stojący również za upadkiem pierwszego Samozwańca. W obronie cara stanął ksenofobiczny patriarcha Hermogenes, stawiający Szujskiego za wzór wojownika i prawosławnego władcy. Cerkiewny hierarcha zapowiedział również, iż problem najeźdźców wkrótce zostanie rozwiązany: na ziemię zstąpią zastępy anielskie pod wodzą archanioła Gabriela, aby zmieść wrogów Świętej Rusi, ostatniego kraju, który zachował światło czystej, nieskalanej herezją wiary.

Władzę przejęła grupa najmożniejszych bojarów zwana Siemibojarszcziną z kniaziem Fiodorem Mścisławskim, przewodniczącym Dumy bojarskiej, na czele. Nie była ona jednak w stanie zapanować nad sytuacją, gdyż poszczególne koterie już ruszyły do wyścigu po władzę. Moskwa potrzebowała twardej ręki cara, potrafiącego choćby siłą ukrócić destabilizujące dążenia najmożniejszych.

Wokół wyróżniających się jednostek wykrystalizowały się silne stronnictwa. Patriarcha Hermogenes (który w Moskwie był postacią kluczową) skupił wokół siebie środowisko sprzeciwiające się wszelkim wpływom z zewnątrz i postulujące osadzenie na tronie któregoś z rodów bojarskich. Najpoważniejszymi kandydatami byli tu wspierany przez lud Michaił Nikitycz Romanow, piętnastoletni syn metropolity Filareta, po kądzieli potomek carskiej linii Rurykowiczów, oraz kniaź Wasyl Golicyn, popierany przez duchowieństwo. Znaczna jednak część bojarów widziała, jak opłakane skutki przyniosły dotychczas tego rodzaju rozwiązania. Łakomie spoglądali również na przywileje szlacheckie i swobody obywatelskie panujące w Rzeczpospolitej, toteż ich przedstawiciele stworzyli stronnictwo propolskie, któremu przewodził kniaź Fiodor Mścisławski. Nadal silna była również tęsknota za Rurykowiczami, dlatego sporą popularnością cieszył się Samozwaniec. Jego stronnictwo jednak tworzył prosty lud i moskiewskie pospólstwo, dlatego też nie odegrało ono większej roli w targach politycznych, które rozpoczęły się wraz z przybyciem hetmana pod Moskwę. Należy jednak przyznać, iż po krwawo stłumionej rebelii chłopskiej Bołotnikowa Samozwaniec był postrachem możnych, lękających się, iż żądny krwi motłoch chwyci na polecenie uzurpatora za broń. Jego zwolennicy pełnili więc rolę swoistego politycznego straszaka.

Filaret jako patriarcha moskiewski (portret nieznanego autorstwa) Podzielona była również sama cerkiew: pozycja Hermogenesa była zachwiana, na co wpłynęła jego bezkompromisowa obrona cara Wasyla. Elity polityczne zrozumiały, iż będzie hamulcowym projektowanych przemian. Na jego następcę kreowano bardziej elastycznego metropolitę Ignacego, zwolennika dialogu z Polakami i papieżem. Filaret, dysponując własnym zapleczem politycznym, również dążył do obalenia Hermogenesa i objęcia tronu patriarszego.

Oczami Żółkiewskiego

W takich warunkach hetman był panem sytuacji i umiejętnie z tego korzystał. Część pokonanej armii przyjął na swój żołd, zaś jednego z wodzów, Grigorija Wałujewa, uczynił osobistym doradcą. Wzmocnił w ten sposób swoje siły, zyskał informacje z pierwszej ręki na temat sytuacji w Moskwie i sympatię Rosjan. Lojalność Wałujewa nie budziła podejrzeń, więc szybko został obdarzony szacunkiem za swój zmysł polityczny. Hetman walnie przyczynił się do obalenia cara Wasyla, na wszystkie strony rozsyłając odezwy i uniwersały przedstawiające jego rządy jako jedno pasmo klęsk i niepowodzeń, które doprowadziły państwo na skraj upadku. Osobiście słał również listy do znamienitszych dworzan, nie skąpiąc obietnic. To samo czynili kniaziowie moskiewscy towarzyszący hetmanowi.

W oficjalnym liście do bojarów hetman wyraził troskę o bezpieczeństwo obalonego cara i jego krewnych, jednocześnie ostrzegając przed zbliżającym się Samozwańcem i podkreślając, iż na rozkaz króla Zygmunta chce chronić Moskwę zarówno przed uzurpatorem, jak też wszelkimi innymi niebezpieczeństwami. Wódz usprawiedliwiał też agresję Rzeczpospolitej: wiedząc o licznych klęskach, które nawiedzały ziemię moskiewską, powodowany chrześcijańskim miłosierdziem król postanowił położyć im kres, przywracając ład i dobrobyt.

Hetman ruszył pod Moskwę zgodnie z własnym planem wojny, który miał doprowadzić do osadzenia na tronie carskim królewicza Władysława i nawiązania z państwem moskiewskim unii podobnej do tych, które łączyły Polskę i Litwę. W stolicy carów należało szukać ostatecznych rozstrzygnięć, które o tym zadecydują. Hetman był niemal podręcznikowym przykładem Sarmaty: głęboko wierzący katolik i żarliwy patriota, miłował Rzeczpospolitą za niespotykane nigdzie indziej przywileje, którymi obdarzała swych obywateli. Był piewcą polskiego republikanizmu, a podróżując po obcych krajach z wyższością spoglądał na absolutyzm i samowolę tamtejszych władców.

Hetman Stanisław Żółkiewski (portret autorstwa Wincentego de Lesseura, 1801 rok) W unii z Moskwą Żółkiewski widział przede wszystkim epokową szansę rysującą się przed Rzeczpospolitą. Związek obydwu mocarstw wschodnioeuropejskich położyłby kres częstym wojnom, a ich skumulowany potencjał służyłby pokonaniu wspólnych wrogów. Państwo carów otworzyłoby się na świat, a miliony żyjące pod ciężkim butem carskiego samodzierżawia znalazłyby zbawienie w rozszerzeniu swobód i tolerancji. Do zjednoczonych państw można by przyłączyć zbuntowaną przeciwko prawowitemu królowi Zygmuntowi Szwecję, dzięki czemu pod berłem Wazów znalazłaby się potężna koalicja krajów, której skumulowanemu potencjałowi żadna inna siła zewnętrzna nie potrafiłaby się przeciwstawić.

Niemałe były przeszkody po obu stronach. Projekt unii z Moskwą nie był nowy, lecz polscy i litewscy politycy często widzieli w nim jedynie metodę realizacji doraźnych korzyści terytorialnych i politycznych, bądź wręcz swoich własnych partykularnych interesów, z drugiej zaś strony Moskwa była w tym okresie odizolowana od świata niemal tak szczelnie, jak Japonia sprzed ery Meiji. Rolę hamulcowego odgrywała cerkiew prawosławna, niechętna wszelkim przemianom modernizacyjnym, w szczególności zaś mającym na celu rozbudzenie umysłów. Mimo to hetman uważał, iż Rzeczpospolita ma tak duże doświadczenie w godzeniu antagonizmów (dwustuletnie z górą współżycie Polski i Litwy), iż uda się je przezwyciężyć i w tym przypadku, potrzeba było do tego jedynie czasu i dobrej woli.

Środka do realizacji tych dążeń upatrywano w osadzeniu na tronie carów królewicza Władysława, co znalazło też potwierdzenie na karcie porozumień zawieranych z bojarami moskiewskimi pod Smoleńskiem w lutym i pod Carowym Zajmiszczem w czerwcu 1610 roku.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book „Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”

Autor: Anna Pieńkowska, Maciej Pieńkowski
Tytuł: „Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-2-2

Stron: 63

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

4,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Hm, wygląda na to, że rzeczywiście był pewien błąd, ale chyba się nie pomylę, jeśli napiszę, że udało mi się go naprawić. Bardzo proszę spróbować ponownie.



Odpowiedz

Gość: Czytelnik |

Niestety nie ma Pan racji. Sprawdziłem ponownie i znów zwraca bład 404, oto link: http://histmag.org/Niech-zyje-car-Wladyslaw-Zygmuntowicz-Cz.-3-Upadek-planow-hetmana-8449



Odpowiedz

Sprawdziłem, odnośnik na końcu tej części artykułu powinien działać i zaprowadzić do części trzeciej.



Odpowiedz

Gość: Czytelnik |

Niestety jestem zdruzgotany, iż nie dane jest mi przeczytać do końca tak dobrego artykułu... Ostatnia część tego wnikliwego referatu zwraca błąd 404...



Odpowiedz
Łukasz Franciszek Banaś

Od 2010 r. Student Akademii Obrony Narodowej. Pasjonat historii wczesnonowożytnej, zwłaszcza Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Redaktor portalu konflikty.pl.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org