Sojusz Piłsudski-Petlura. Dziejowa konieczność

Z 21 na 22 kwietnia 1920 roku doszło do zawarcia tzw. umowy warszawskiej. Józef Piłsudski zgodził się na sojusz z kontrowersyjnym ukraińskim politykiem Symonem Petlurą, aby zażegnać zbrojny konflikt polsko-ukraiński i stawić opór ekspansji komunizmu. Jakie były motywacje marszałka Polski i efekty współpracy? O tym wszystkim opowiada dr hab. Marcin Kruszyński, prof. LAW w Dęblinie, pracownik IPN i jeden z redaktorów publikacji „Sojusz Piłsudski-Petlura w kontekście politycznej i militarnej walki o kształt Europy Środkowej i Wschodniej”.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Józef Piłsudski i Symon Petlura w Winnicy, 16 maja 1920 (domena publiczna)

Magdalena Mikrut-Majeranek: Publikacja „Sojusz Piłsudski-Petlura w kontekście politycznej i militarnej walki o kształt Europy Środkowej i Wschodniej”, wydana nakładem Instytutu Pamięci Narodowej, to zbiór artykułów analizujących z różnych stron porozumienie zawarte w kwietniu 1920 roku. W ubiegłym roku przypadała setna rocznica podpisania umowy między Piłsudskim a Petlurą. Do dziś budzi to pewne kontrowersje. Dlaczego?

Marcin Kruszyński: Recepcja sojuszu zależy od tego, z której strony granicy politycznej patrzymy. Jeśli po stronie polskiej pojawiają się jakiekolwiek kontrowersje, bo u nas temperatura konfliktu jest najmniejsza, to chodzi o pewną racjonalność tego przedsięwzięcia. Dla Polaków to wydarzenie historycznie nieznane. Nie miało żadnych konsekwencji długofalowych. Pokazało jedynie, że perspektywa budowania federacji, którą planował Piłsudski, jest iluzoryczna i nie uda się stworzyć czegoś na wzór I RP.

To jednostkowe wydarzenie, które ginie w perspektywie roku 1920, w zestawieniu z Bitwą Warszawską. Gdyby Kijów udało się utrzymać i stworzyć jakieś „sztuczne”, pod względem zaplecza społecznego, państwo ukraińskie, wtedy ranga tego wydarzenia byłaby dla nas większa. A tak, to jeden z epizodów znajdujących się w sztafecie dochodzenia do dramatycznych wydarzeń sierpnia 1920 roku. Jeżeli jest ono wspominane, to jedynie jako prowadzące do Bitwy Warszawskiej, czy jako element budowania koncepcji federacyjnej przez Józefa Piłsudskiego i pewna aktywność naszej dyplomacji. Pamiętajmy jednak, że wektor działania polskiej dyplomacji był wówczas skierowany na zachód. Sojusz polsko-ukraiński nie był jednak bez znaczenia. Podkreślał, że Polacy mają jakiś pomysł na zagospodarowanie Europy Środkowo-Wschodniej oraz fakt, że nie są sami i nie są zdani jedynie na ententę.

Sekretariat Ukraińskiej Centralnej Rady 1917. Stoją od lewej: Pawło Chrystiuk, Mykoła Stasiuk, Borys Martos. Siedzą: Iwan Steszenko, Chrystofor Baranowskyj, Wołodymyr Wynnyczenko, Serhij Jefremow, Symon Petlura (domena publiczna)

Jeżeli natomiast chodzi o stronę ukraińską, to okrągła, setna, rocznica podpisania „umowy warszawskiej” praktycznie w ogóle nie była upamiętniona. Stało się tak z bardzo prostego powodu. Nie był to element państwowotwórczy, element pewnej mitologii państwowej dla Ukraińców, czy część ich kodu kulturowego. Było to wydarzenie, które z ich perspektywy pokazywało nieprzygotowanie społeczeństwa na określone działania czy do określonych procesów.

Kiedy Petlura pojawił się w Kijowie, w trakcie wyprawy kijowskiej, społeczeństwo potraktowało go właściwie jako człowieka obcego, zupełnie wypreparowanego z tamtej rzeczywistości. Nie miał ludzi, urzędników, żadnego zaplecza, żeby ten sojusz zrealizować w wydaniu państwowym. Zatem dla Ukraińców było to wydarzenia dowodzące ich nieprzygotowania państwowego i państwowotwórczego. Z drugiej strony dla części środowisk ukraińskich to kolejny dowód polskiej dominacji i przejmowania kontroli nad tym obszarem, a także polskiego patrzenia na sprawy wschodnie.

Siłą rzeczy sojusz, który miał być takim wydarzeniem podnoszącym rangę państwa polskiego na tych obszarach nie mógł być i nie jest dziś elementem państwowotwórczym. W kontekście ukraińskiej niechęci do pamiętania o tym sojuszu i kwestii polskiej dominacji na tym obszarze, trzeba też pamiętać o tym, że ukraińska i rosyjska historiografia do dziś przedstawia Polaków jako osoby, które wykonywały tutaj polecenia Zachodu, i że Polska nie była suwerenna w swoich decyzjach. Na pamięć o tym wydarzeniu wpływa wiele stereotypów i nierozstrzygniętych problemów historycznych, a jego ranga jest mniejsza z racji tego, że nie przyniosło ono politycznie namacalnego owocu.

M.M.-M.: Dlaczego zdecydowano się na podpisanie wspomnianego sojuszu?

M.K.: To był element pewnej geostrategicznej polityki Józefa Piłsudskiego. Choć Mała Konstytucja z 1919 roku prerogatywę w tej dziedzinie przenosiła na rząd, a naczelnik państwa był odpowiedzialny za prowadzenie wojny na wschodzie, to koncepcja polityki wschodniej była budowana w Wydziale Wschodnim MSZ, gdzie pracowali ludzie związani z Piłsudskim. Sprawa pozyskania Ukraińców i zawiązywania z nimi sojuszu była kwestią, zdaniem Piłsudskiego i środowiska Romana Knolla, budowania pewnej wizji mocarstwowej Polski, państwa polskiego jako dużego obiektu politycznego, który stworzy pewien mikroład europejski i ureguluje sytuację w tej części Europy. Chodziło też o to, żeby Polska jako regulator sytuacji w tej części Europy była poważnym partnerem dla mocarstw zachodnich.

Józef Piłsudski i Symon Petlura Winnica 16 maja 1920 (domena publiczna)

Pamiętajmy, że sam dokument został podpisany w kwietniu 1920 roku, ale rozmowy toczyły się dużo wcześniej. W 1919 roku panowało spore zamieszanie na odcinku wschodnim, związane m.in. z działalnością „białych” generałów w Rosji, osłabieniem bolszewików i zaprzestaniem prowadzenia działań ofensywnych przez Polaków. Dodatkowo, rodzina carska przebywała wówczas na Zachodzie, a w krajach anglosaskich wciąż uważano, że istnieje możliwość jej powrotu na tron w Rosji. W takiej sytuacji Polska chciała się zaprezentować jako duży obiekt polityczny, który będzie poważnym sojusznikiem przede wszystkim dla Francji w konstelacji Francja-Niemcy-Polska.

Nie można też zapominać o tym, że państwo polskie powstawało po 123 latach praktycznie od zera. Józef Piłsudski sądził, że ta społeczna i fizyczna obecność Ukraińców będzie komponentem służącym do wzmocnienia polskiej walki z bolszewikami, a dodatkowo planowano stworzenie państwa ukraińskiego jako bufora, przestrzeni bezpieczeństwa oddzielającej Polskę od bolszewickiej Rosji i ryzyka komunizmu. Miało to uspokoić polskie społeczeństwo, które znajdowało się w stanie walki od stycznia 1919 roku. Polska perspektywa jest nieco instrumentalna, bowiem chodziło głównie o zabezpieczenie państwa polskiego. Jednakże mąż stanu, jakim był Piłsudski, myślał przede wszystkim w kategoriach bezpieczeństwa swojego państwa. Budowanie sojuszu z Ukraińcami w celu stworzenia bufora przed Rosją było polską racją stanu.

Symon Petlura i gen. Antoni Listowski, płk Wołodymyr Salśkyj, płk Marko Bezruczko, oficerowie ukraińscy i polscy – wyprawa kijowska, kwiecień 1920 (domena publiczna)

M.M.-M.: Postać Symona Wasylowycza Petlury była kontrowersyjna, związana z wielką falą pogromów Żydów. Udowodniono jednak, że starał się przeciwdziałać antyżydowskiej przemocy, zasądzając surowe kary dla sprawców pogromów.

M.K.: Dramaturgia tamtych czasów polega na tym, że historia działa się na oczach ludzi, którzy konsumowali życie codzienne. Pierwsze pogromy na ludności żydowskiej miały miejsce już na początku istnienia państwa polskiego, dochodziło do nich bowiem już w listopadzie 1918 roku np. we Lwowie. Od pierwszej połowy roku 1919 ich zakres terytorialny zaczął się rozszerzać na inne miejsca państwa polskiego.

Z naszej dzisiejszej perspektywy postać Petlury jest kontrowersyjna, a pogromy stanowią asumpt do dyskusji na temat jego moralności. Jednakże musimy pamiętać, że w tamtym czasie, niestety, takie wydarzenia miały miejsce. Polskie władze starały się na to reagować, co nie zawsze wychodziło. Natomiast stosunek do Petlury przypomina trochę to powiedzenie: „Nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy”. Nie było alternatywy politycznej, ani innego polityka, z którym można było wtedy coś budować. Ukraińcy nie mieli wcześniej swojego państwa. Równocześnie do połowy 1919 roku rozgrywała się konferencja w Wersalu, a później cały cykl plebiscytów, które miały stabilizować sytuację w Europie i doprowadzić do budowy granic. Podsumowując, sytuacja panująca wówczas na kontynencie przypominała magmę. Wszystko się dopiero tworzyło. Dlatego Józef Piłsudski i polskie elity polityczne musiały reagować na bieżąco. Sojusz z Ukraińcami stanowił pewną dziejową konieczność. Na wschodzie nie było innego partnera, a z bolszewikami nie było możliwości porozumienia.

Tomasz Stępniewski, Artur Górak, Marcin Kruszyński (red.)
„Sojusz Piłsudski-Petlura w kontekście politycznej i militarnej walki o kształt Europy Środkowej i Wschodniej”
24,5 zł
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej, Instytut Europy Środkowej
Rok wydania: 2020
Okładka: twarda
Liczba stron: 272
Format: 175x245 mm
ISBN: 978-83-8229-083-7
EAN: 9788382290837

Symon Petlura i Edward Rydz-Śmigły, Kijów, maj 1920 (domena publiczna)

Istniało wówczas takie przeświadczenie, które widoczne jest w prasie i memuarystyce, że panuje okres wojenny i czas przejściowy. Dopiero stabilizowano sytuację i przygotowywano państwo do funkcjonowania w normalnych realiach. W czasie wojny dopuszczano pewne działania, które w czasie pokoju byłyby nie do zaakceptowania.

Inną sprawą jest kwestia antysemityzmu w polskim społeczeństwie. Badacze wskazują, w kontekście omawianych pogromów z lat 1918-1919, że nie miały one raczej podłoża rasowego, a były to wystąpienia natury ekonomicznej. Dlatego m.in. trzeba je umieścić w szerszym kontekście np. położenia ekonomicznego Polski. Panował wówczas głód, szerzyły się choroby, a stopień desperacji społeczeństwa po wydarzeniach Wielkiej Wojny był bardzo duży. Podobnie jak i oswojenie z przemocą lat wojny. Państwo rodziło się z niczego. Polskie społeczeństwo żyło ogromnymi trudnościami, jakie przynosiły kolejne dni, tygodnie, miesiące, a także koniecznością zorganizowania swojego życia niejako na nowo czy problemami z zaopatrzeniem w produkty pierwszej potrzeby. Na tę sytuację wpływały też takie kwestie jak nieujednolicone prawo i nieustabilizowana waluta. Co więcej, w kraju panowała epidemia hiszpanki. Polska dopiero budowała bazę organizacyjną.

Trzeba też wspomnieć o tym, że to elity tworzą państwo, a doły trzeba przekonać. W 1920 roku ponad 10 proc. ludności chłopskiej była niepiśmienna. Reprezentanci tej grupy społecznej nie zawsze żyją kwestiami polityki międzynarodowej. Kiedy analizujemy prasę z tamtego okresu, kierowaną do określonego, wykształconego odbiorcy – elit, mieszczaństwa czy ziemiaństwa, okazuje się opisywano wyłącznie kwestie polityczne, a na pierwszych stronach pojawiała się tylko polityka międzynarodowa. Natomiast „przeciętny” mieszkaniec z początków II RP żył tym, żeby zapewnić sobie lokum i jedzenie. Zajmując się dziejami tego okresu trzeba mieć bardzo mocno zarysowaną perspektywę „history from below”.

Symon Petlura (z lewej) dokonuje przeglądu oddziałów ukraińskich. Kijów, maj 1920. Na froncie oddziału gen. Iwan Omelianowicz-Pawlenko (domena publiczna)

M.M-M.: Jednym słowem, kiedy zajmujemy się analizą wydarzeń historycznych, musimy pamiętać o zachowaniu dystansu badawczego.

M.K.: Tak i o nieuleganiu współczesnemu spojrzeniu. Trzeba podkreślić też fakt, jak bardzo skomplikowana i trudna była historia Polski z lat 1918-1921. To jest niepewność jutra, fatalna sytuacja ekonomiczna, nieuregulowana sytuacja prawna, walka o granice zachodnie, kwestia plebiscytów, powstań śląskich i zagrożenia komunistycznego, które było niediagnozowane w Europie zachodniej. Richard Pipes, pisząc o stopniu zrozumienia zagrożenia komunistycznego w Europie Zachodniej, użył kiedyś takiego trafnego sformułowania, wskazując, że na Zachodzie sądzono, że jest więcej nudystów niż komunistów. Zupełnie nie rozumiano tego, co się dzieje na Wschodzie.

Wśród elit zachodnioeuropejskich istniało przekonanie, że nawet jeżeli Armia Czerwona wyruszy w swoim marszu o rewolucję światową na Zachód, to jej celem będę jedynie Niemcy. Sądzono, że to punkt docelowy Lenina. Polacy musieli się zatem mierzyć z brakiem percepcji komunizmu w Europie Zachodniej, a Piłsudski realizował swoją geostrategiczną politykę. Sojusz z Petlurą miał mieć wymiar praktyczny. Miał pokazywać, że Polacy – przynajmniej formalnie – nie chcą zdominować tej części Europy i potrafią budować sojusze. To istotne, bowiem na Polsce przez cały XIX wiek ciążyło przeświadczenie, które budowała caryca Katarzyna II już od 1768, że Polacy potrafią jedynie destabilizować ład europejski. Jest to widoczne, gdy prześledzi się reakcję różnych kręgów np. na powstania.

Sojusz Piłsudski-Petlura stanowił też PRowy sygnał, że mamy jakiś pomysł na Europę Środkową i Wschodnią, i że jesteśmy wiarygodnym, stabilnym i przewidywalnym partnerem dla Francji i Anglii, a jednocześnie podkreślamy zagrożenie płynące ze strony Rosji bolszewickiej. To było dla nas szalenie ważne, ponieważ Niemcy nadal przedstawiali nas w tej konwencji stworzonej przez carycę Katarzynę II.

W polskim wydaniu podpisanie układu stanowiło troskę o to, żeby Ukraińcy stworzyli własne państwo, ale towarzyszyła nam polska perspektywa. Polacy wiedzieli, że określonych terenów nie zechcą im oddać. Do dziś Ukraińcy mają o to do nas pretensje. Trudno sobie wyobrazić, żeby Piłsudski i jemu współcześni nie traktowali np. Wilna jak polskiego miasta. Bardzo ważne jest jednak zaznaczenie perspektywy ludzi tamtego czasu i zaznaczenie tej dynamiki codzienności. A jak było naprawdę, wskazują statystyki. W roku 1919 i 1920 liczba samobójstw była gigantyczna, a popełniano je głównie z powodów ekonomicznych.

Józef Piłsudski i Symon Petlura wśród oficerów polskich i ukraińskich w Stanisławowie w sierpniu 1920 (domena publiczna)

M.M.-M.: Wielokrotnie podkreślał pan konieczność oceny sytuacji z perspektywy społeczeństwa, jednakże w wielu publikacjach można spotkać się ze stwierdzeniem, że sojusz zawarty przez II Rzeczpospolitą z Ukraińską Republiką Ludową był tajny.

M.K.: Prasa informowała o jego zawarciu, natomiast nie publikowano szczegółowych postanowień z tym związanych. Pamiętajmy, że Józef Piłsudski był bardzo sprawnym mężem stanu i zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli publicznie zostanie przedstawiona kwestia granic czy finansowania Ukraińców, to w sytuacji zapaści i tak dużego kryzysu ekonomicznego, może to wywołać bardzo duże kontrowersje. Jeszcze na początku roku 1920 sytuacja Polaków na froncie nie była taka dramatyczna, a rok 1919 to czas wielkich zwycięstw białych generałów. Wydawało się, że Polska nie będzie musiała aż tak intensyfikować swoich działań, żeby pokonać Rosję bolszewicką. Istniał szereg argumentów za tym, żeby nie ujawniać wszystkiego, co będzie można zrobić z Ukraińcami. Wiele informacji utrzymywano w tajemnicy.

Polskie społeczeństwo wytworzyło szereg stereotypów związanych ze wschodnim sąsiadem. Sojusz z Petlurą pokazywał, że partner ukraiński jest partnerem dla Polaków. W mentalności ówczesnych Polaków było to doświadczenie graniczne, przełomowe, a wielu nie mogło się z tym pogodzić. Pokutowały konsekwencje wieku XIX i polskie patrzenie na Ukrainę. Uważano, że państwo polskie niesie chlubną schedę I Rzeczpospolitej i ciągle ma do odegrania dziejową i kulturową rolę na tych obszarach. To przeświadczenie elity politycznej, inteligencji – pióra i biurokratycznej, oraz ziemiaństwa.

W województwach wschodnich ludność ukraińska przekraczała 60 proc. mieszkańców. Jednym słowem państwo polskie wchłaniało ludność ukraińską, która nie miała poczucia, że jest gospodarzem w swoim państwie. Tego problemu nie udało się w Polsce rozwiązać. Cesarstwo rosyjskie zostawiło po sobie nierozwiązane problemy narodowościowe. Pamiętajmy, że przez cały wiek XIX imperium rosyjskie funkcjonowało na tym szeroko rozumianym pograniczu ukraińskim na zasadzie antagonizowania jednych przeciwko drugim. Tego nie można było zresetować w roku 1918.

M.M.-M.: W publikacji „Sojusz Piłsudski-Petlura w kontekście politycznej i militarnej walki o kształt Europy Środkowej i Wschodniej” znajdziemy artykuły zarówno polskich autorów, jak i rosyjskich czy ukraińskich. Tym samym wydaje się, że kwestie układu polsko-ukraińskiego udało się pokazać wielowymiarowo.

M.K.: To książka naukowa. Jej największy walor polega na tym, że temat został przeanalizowany z różnych perspektyw. Chcieliśmy, żeby głos w sprawie zabrali ludzie z różnych przestrzeni geograficznych, reprezentanci krajów, które miały swój udział w tym przedsięwzięciu.

Zależało nam na tym, żeby uwzględniony został ukraiński, rosyjski i polski punkt widzenia. Książka miała być miejscem spotkania osób, które reprezentują różne tradycje historiograficzne, przestrzeń porozumienia, dzięki której będą mogli wyrazić pogląd miejsca, w którym funkcjonują. Sojusz Piłsudskiego z Petlurą i namiętności, jakie wydarzenie to mogłoby wywoływać, przykryły wydarzenia z Wołynia w czasie II wojny światowej. To one budują dziś napięcia. Z kolei układ polsko-ukraiński nie generuje sporu historycznego. Niemniej jednak, ta książka miała być próbą pokazania, że historycy z różnych miejsc i o różnych punktach widzenia mogą się ze sobą spotkać i nie tyle skonfrontować, co przedstawić swoje punkty widzenia. Publikacja stanowi platformę dyskusji i budowania porozumienia. Jest dowodem na to, że rozmowa oparta na wzajemnym szacunku jest możliwa.

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

Tomasz Stępniewski, Artur Górak, Marcin Kruszyński (red.)
„Sojusz Piłsudski-Petlura w kontekście politycznej i militarnej walki o kształt Europy Środkowej i Wschodniej”
24,5 zł
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej, Instytut Europy Środkowej
Rok wydania: 2020
Okładka: twarda
Liczba stron: 272
Format: 175x245 mm
ISBN: 978-83-8229-083-7
EAN: 9788382290837

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Magdalena Mikrut-Majeranek
Doktor nauk humanistycznych, kulturoznawca, historyk i dziennikarz. Autorka monografii "Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu" oraz współautorka książek "Miasto jako wielowymiarowy przedmiot badań" oraz "Polityka senioralna w jednostkach samorządu terytorialnego", a także licznych artykułów naukowych. Miłośniczka teatru tańca współczesnego i dobrej literatury. Zastępca redaktora naczelnego portalu Histmag.org.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy