Opublikowano
2014-09-16 09:00
Licencja
Wolna licencja

Unia hadziacka 1658 r. w oczach najnowszej historiografii polskiej i ukraińskiej

Zdrada i spisek polskich magnatów, czy szansa na polsko-kozackie pojednanie? Jeden z najważniejszych politycznych aktów wspólnej historii, czy eksperyment bez szans powodzenia? 356 lat temu zawarta została unia hadziacka.


1 2 3 4

Akt zaprzysiężenia przez Jana Kazimierza Unii Hadziackiej Kwestia politycznej współpracy Rzeczypospolitej Obojga Narodów z Kozakami w drugiej połowie lat 50. XVII w., zakończonej podpisaniem unii w Hadziaczu w 1658 r., budziła obustronne kontrowersje już u współczesnych. W wydawanych wówczas pismach politycznych i wymienianej korespondencji szlachta szeroko komentowała owo zagadnienie. Obecnie, pomimo upływu kilkuset lat, problem jest poruszany równie często, w dyskusje angażują się historycy nie tylko dwóch najbardziej zainteresowanych stron – polskiej i ukraińskiej. Szczególne zainteresowanie wykazuje historiografia naszych wschodnich sąsiadów, która od kilkunastu lat buduje własne, suwerenne spojrzenie na dzieje swego państwa, w tym Kozaczyzny. Możemy także obserwować okresową intensyfikację badań nad tym zagadnieniem, związaną np. z jego okrągłymi rocznicami – taka sytuacja zaistniała w 2008 r., w 350-lecie zawarcia traktatu. Celem mojej pracy jest krótkie zarysowanie różnych sądów wygłaszanych na przestrzeni kilku stuleci na temat unii oraz nieco bardziej szczegółowe skonfrontowanie ze sobą poglądów współczesnej historiografii.

Na początku wypada jednak zająć się problemem nazewnictwa. Porozumienie hadziackie bywa najczęściej określane dwoma terminami – unia i ugoda. Pomimo wielu studiów dotyczących tego zagadnienia, jak dotąd nie ujednolicono nomenklatury; co więcej, zdarza się, że owe określenia bywają używane zamiennie, nawet przez tych samych historyków1. Ta niekonsekwencja jest trudna do zrozumienia, pomimo faktu, że charakter traktatu był rzeczywiście niejednoznaczny. Nie mogąc zgodzić się z badaczami, którzy poprzez używanie terminu ugoda stawiają Hadziacz w jednym rzędzie z wcześniejszymi ugodami Rzeczypospolitej z Kozakami2, sądzę, że słuszniej byłoby określać go mianem unia. Traktat zakładał tak daleko idące zmiany w ustroju Rzeczypospolitej Obojga Narodów, że gdyby tylko zostały zrealizowane, całkowicie odmieniłby oblicze kraju, składającego się już wtedy z trzech teoretycznie równorzędnych części – Królestwa Polskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego i Wielkiego Księstwa Ruskiego. Właśnie to nie pozwala zaakceptować terminu ugoda, który sugeruje układ o zdecydowanie mniejszej randze. I choć zrozumiałe i niewątpliwie słuszne są twierdzenia, że unia była przez obie strony od początku traktowana jako konieczny tymczasowy kompromis, nie mający szans przetrwania, to skala uczynionych postanowień zmusza nas do określania jej tym właśnie mianem.

Zobacz też:

Od czasu pierwszych powstań kozackich w końcu XVI w. nastawienie polskich elit politycznych do ewentualnego porozumienia z Kozakami na zasadzie równości było jednoznacznie negatywne. Perspektywa nadania praw zwykłym poddanym, chłopom, uważanym za zwykłych buntowników spotykała się ze zdecydowaną dezaprobatą. Podobnie odnoszono się do możliwości przyznania równości prawosławiu3. Nastawienie to zmieniło się nieco około roku 1658, kiedy to w Warszawie zdano sobie sprawę, że utrzymanie silnej pozycji państwa w Europie Środkowej będzie zależało od odzyskania ziem wschodnich4. Największym zwolennikiem układania się z Kozaczyzną był dwór królewski. To właśnie spod pióra stronnika Jana Kazimierza, wojewody poznańskiego Jana Leszczyńskiego, wyszedł w lipcu tego roku dyskurs zatytułowany Pokoy s kiem? Czy z Szwedem, czy z Kozaki, czy z Moskwą?, w którym wyraził opinię, że najkorzystniej dla Rzeczypospolitej będzie układać się z Iwanem Wyhowskim, hetmanem kozackim5. Twierdził wręcz, że ani wolność kozacka nie może istnieć bez Polaków i Litwinów, ani polska bez Kozaków6.

Jan Kazimierz Waza Niepowodzenie planów powstania Rzeczypospolitej Trojga Narodów spowodowało skrajnie różne oceny unii hadziackiej7. Wawrzyniec Rudawski uważał traktat za jedynie kolejną ugodę, na dodatek zawartą przez Wyhowskiego w imię jego prywatnych interesów. Pamiętnikarz Mikołaj Jemiołowski zaznaczał, że porozumienie zostało wymuszone na znajdującej się w złej sytuacji Rzeczypospolitej. Natomiast Joachim Jerlicz doceniał wprawdzie wartość pokoju z Kozakami, lecz jednocześnie traktował go jako zdradę. Najprzychylniejsze opinie głosili pisarze związani z dworem. Wespazjan Kochowski nazwał go wiekopomnym dziełem, które jednak zostało zniszczone, głównie z winy Kozaków. Podobnego zdania był też Samuel Twardowski.

Na następne ponad dwieście lat temat ten zniknął niemalże z historiografii. Zainteresowanie nim odrodziło się dopiero w II poł. XIX w. Rosyjska historyk Tatiana Jakowlewa, zajmująca się omawianym tu zagadnieniem i publikująca na Ukrainie, wyróżniła w przeszłości dwa główne okresy zwiększonego zainteresowania tematem Hadziacza: początek XX w. (ale można również mówić bardziej ogólnie o przełomie XIX i XX w.) oraz lata 60. i 70. ostatniego stulecia8.

E-book „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”:

Autor: Marek Groszkowski
Tytuł: „Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
ISBN: 978-83-934630-7-7
Stron: 117
Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Przypisy:

1 Najwyraźniej widać to w materiałach zgromadzonych w tomie 350-lecie Unii Hadziackiej (1658-2008), red. T. Chynczewska-Hennel, P. Kroll, M. Nagielski, Warszawa 2008, w którym różni autorzy używają różnych terminów, niezależnie od tytułu zbioru.

2 J. Kaczmarczyk, „Działo się w obozie pod Cudnowem dnia 17. Octobra Anno 1660”, [w:] Z dziejów Europy Środkowo-Wschodniej. Księga pamiątkowa ofiarowana prof. dr. hab. Władysławowi A. Serczykowi w 60. rocznicę Jego urodzin, Białystok 1995, s. 221.

3 L. Kubala, Wojny duńskie i pokój oliwski 1657-1660, z przedm. L. Finkla, Lwów 1922, Szkice historyczne ser. 6 [reprint: Poznań, 2005], s. 250.

4 P. Kroll, Od ugody hadziackiej do Cudnowa. Kozaczyzna między Rzecząpospolitą a Moskwą w latach 1658-1660, Warszawa 2008, s. 62-63 i Т. Яковлева, Гетмьанщина в другій половині 50-х років XVII століття. Причини і початок Руїни, Київ 1998, s. 153.

5 J. Kaczmarczyk, Rzeczpospolita Trojga Narodów. Mit czy rzeczywistość. Ugoda hadziacka – teoria i praktyka, Kraków 2007, s. 16-17.

6 Por. cytat w: A. B. Pernal, The Union of Hadiach (1658): Its Genesis, Terms and Significance, [w:] 350-lecie Unii Hadziackiej…, s. 50.

7 Poniższą analizę przeprowadziłem gł. na podstawie: J. Kaczmarczyk, Rzeczpospolita…, s. 139-150 oraz Т. Яковлева, Гетмьанщина в другій половині..., s. 8-40.

8 Tamże, s. 305.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Mateusz |

Zobaczymy jak na ocenę unii wśród Ukraińców wpłynie obecna agresja Rosji na Ukrainę.



Odpowiedz

@Gość: Mateusz Średnia klasa ma pozytywny stosunek do Unii Hadziackiej , czerń nawet nie wie co to jest. Nic się nie zmieniło z 16 wieku



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Jakoś egzulanci z Czernihowszczyzny, Smoleńszczyzny i Siewierszczyzny nie zdołali zapobiec pokojowi Grzymułtowskiego, zatwierdzającemu postanowienia rozejmu andruszowickiego. Nadal nie podał pan żadnego dowodu, tylko przyczynki, na poparcie swojej tezy, więc to fantastyka.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Dodam jeszcze jeden przyczynek do małej - z definicji - trwałości tej ugody: egzulanci, często z bardzo znakomitych rodów i skoligaceni z możnowładcami Rzplitej, którzy wywierali znakomity wpływ na nastroje ówczesnej klasy politycznej. Musieli zrobić wszystko, aby odzyskać swe utracone na rzecz pospólstwa majątki i związane z nimi urzędy i godności. Tematyka obrad sejmowych w czasach pohadziackich była wielokrotnie zdominowana problemami uchodźców z tych terenów, skutecznie przekonujących brać szlachecką, że postanowienia tej ugody są tylko prowizoryczne, bo wymuszone siłą.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Może zresztą autor autor ustosunkuje się do pańskiego kategorycznego postulatu ("Przy ocenie tej unii/ugody brak zupełnie oczywistego stwierdzenia: jej postanowienia nie mogły być trwałe, gdyż przedstawicielami strony kozackiej nie były osoby od pokoleń znajdujące się w elicie społecznej tamtych czasów.").



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Skąd wiem, że szanowała? Ponieważ to ta szlachta właśnie, reprezentowana przez sejm, zawarła i ratyfikowała ugodę hadziacką. Skąd pan wie, że nie szanowała i nie nastawiała się na trwałość tej ugody, bo o to w całym pańskim twierdzeniu chodzi...? Za moim zdaniem przemawia fakt, że ugodę negocjowano i zawarto. Za pańskim? Na pewno nie jej nietrwałość, bo to nie strona polska umowę zerwała...Zatem? Ale trzeba pochwalić pana za skromność: "Gdybym nawet nie miał racji (w co wątpię), to takie domniemanie należało i tak uwzględnić w ocenie przyczyn nietrwałości unii/ugody." :} Na pewno.



Odpowiedz
Tomasz Kowal

Student historii na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Członek Koła Naukowego Historii Krajów Europy Wschodniej UMCS. Obszary zainteresowań badawczych: stosunki polsko-ukraińskie, historia XX wieku, historia miasta Lublina.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org