Opublikowano
2017-02-11 20:53
Licencja
Wolna licencja

Zbigniew Mikołejko: fascynuje mnie to, co w hagiografii najdziwniejsze

Od św. Wojciecha do św. Jana Pawła II – w polskim katolicyzmie funkcjonuje kilkudziesięciu często bardzo różnych świętych. O kanonizowane władczynie, Jana Pawła II i wzór współczesnego świętego pytamy prof. Zbigniewa Mikołejkę, religioznawcę i filozofa, autora książki Żywoty świętych poprawione ponownie.


1 2 3

Tomasz Leszkowicz: Żyjemy w czasach, w których „dyżurnym” polskim świętym został Jan Paweł II, postać wybitna i najbliższa naszym czasom. Czy jednak taka sytuacja nie ogranicza współczesnego polskiego myślenia o świętych?

Zbigniew Mikołejko Zbigniew Mikołejko – religioznawca, filozof, eseista, Kierownik Zakładu Badań nad Religią i profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, członek Akademii Amerykańskiej w Rzymie. Autor m.in. Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu (1987), Mity tradycjonalizmu integralnego (1998), Emaus oraz inne spojrzenia do wnętrza Pisma (1998), Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa (2001), W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu (2009), We władzy wisielca, t. 1–2 (2012–2014), Jak błądzić skutecznie. Prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z Dorotą Kowalską (2013). Ostatnio nakładem Wydawnictwa Iskry ukazała się jego książka Żywoty świętych poprawione ponownie (fot. Wydawnictwo Iskry). Zbigniew Mikołejko: Trudno się dziwić tak wielkiemu znaczeniu Jana Pawła II. Był bez wątpienia najwybitniejszym i najbardziej znanym Polakiem naszych czasów. Takim nadto, którego długa obecność na tronie papieskim – bo to był drugi co do długości pontyfikat w dziejach Kościoła – stanowiła arcyważny element doświadczenia ludzi kilku pokoleń. I pojawił się w czasach, najoględniej mówiąc, podłych – kiedyśmy doświadczali i zniewolenia, i strasznego poczucia braku wartości. Braku znaczenia w świecie, a i we własnym kraju. A tu oto, proszę, jak napisał Czesław Miłosz: „Na dnie swojej nędzy Polska dostała króla, i to takiego, o jakim śniła z piastowskiego szczepu, sędziego pod jabłoniami, nieuwikłanego w skrzeczącą rzeczywistość polityki. […] Król nosiciel wiary mesjanicznej, głęboko przekonany, że istnieje państwo duchów, gdzie odbywają się zapasy, zmagania, triumfy, tuż obok tej drugiej historii żywych, ale w ścisłym związku [...]. Podróże Jana Pawła do Polski mogą być rozumiane jako walka toczona w zaświatach o jej duszę. Jakby każde łączenie się tysięcy jego słuchaczy w braterskiej miłości, choćby na krótko, poruszało niebiosa, zdarzało się razem i tam, i tu na ziemi. Czyżby wiedział z góry, że ze zbiorowego poniżenia potrafi ludzi podnieść w insurekcji bezkrwawej? Że może nastąpić coś takiego jak Solidarność, na miarę niekrwiożerczych nawyków tego ludu? I jakby odpowiedź symboliczna na pytanie Stalina: A ile papież ma dywizji?”.

Doświadczyliśmy i doświadczaliśmy zatem długo, w procesie swoistej kompensacji dziejowej, obecności realnej kogoś takiego. Rzadkie to w naszych dziejach okazje i rzadka wielkość. Zastanawiam się czasem, jakie inne postaci z kart polskiej historii można by z nim umieścić w jednym szeregu. Najpierw więc kilku władców: Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, Jadwigę i Jagiełłę, Kazimierza Jagiellończyka, obu jagiellońskich Zygmuntów, Batorego… Potem kilku ludzi literatury, absolutnie posągowej wielkości: Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Prusa, Wyspiańskiego i Żeromskiego… Z ludzi Kościoła – chyba tylko kardynała Stefana Wyszyńskiego i paru doprawdy niezwykłych świętych, jak Wojciech Sławnikowic albo Brat Albert, może Faustyna… O politykach nie chcę w ogóle wspominać, nawet o Piłsudskim.

Jan Paweł II Gdynia 1987 Jan Paweł II na lotnisko w Gdyni w 1987 roku (opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

No więc na ponad lat tysiąc ledwie garstka ludzi o wielkości niezwykłej i wyjątkowej. Nic dziwnego zatem, że obecność polskiego papieża tak mocno ciąży nie tylko na naszych wyobrażeniach o świętości, ale i – ciągle jeszcze – na polskiej wierze, polskim Kościele, który teraz zdaje się zupełnie nijaki pod względem duchowym. A w wymiarze kulturowym i polityczno-społecznym, także moralnym, znalazł się – gdy już Jana Pawła nie stało – na zupełnych manowcach. W ideologicznych koleinach, z których niezwykle trudno, jeśli kiedykolwiek, będzie mu się wydobyć.

T.L.: W średniowieczu Polska nie dorobiła się (jak inne państwa Europy) swojego świętego monarchy (królewicz Kazimierz to trochę inny przypadek), za to w gronie świętych znalazły się trzy władczynie. Czy mówi to coś o polskim Kościele, czy szerzej – katolicyzmie?

Z.M.: Mówi Pan oczywiście o świętej Kindze oraz o obu świętych Jadwigach – Śląskiej i Andegaweńskiej. Między nimi była jednak pewna różnica, nie tylko formalna.

św. Jadwiga Królowa XIX-wieczny wizerunek św. Jadwigi Królowej adorującej Chrystusa (domena publiczna). Otóż tylko jedna z nich – Jadwiga Andegaweńska, „Lilia Wawelu”, jedna zresztą z moich ulubionych postaci polskich dziejów – była „świętym monarchą” w tym sensie, do którego Pan nawiązuje. Była bowiem w istocie królem, nie królową. I tak właściwie powinniśmy mówić – król Jadwiga - gdyby nie językowe prawidła. Natomiast Jagiełło za jej życie pełnił rolę, mówię tu o jego statusie symbolicznym i prawnym, króla-małżonka. A to, że on właśnie pojawiał się na pierwszym planie i podejmował decyzje, wynikało po prostu z patriarchalizmu ówczesnej kultury, z obwarowanej prawem i obyczajem absolutnej przewagi męża nad żoną. Z tym jednak, że – w odróżnieniu od późniejszych żon Jagiełły – Jadwiga miała ogromną samodzielność, że jej pozycja własna, wynikająca także z głębokiej wiary, była w Polsce i poza Polską szczególna. Że wiele też decyzji małżonkowie podejmowali wspólnie. A Jadwidze zdarzało się, już w okresie małżeństwa z Władysławem, pełnić przynależną jej rolę króla i wodza. Tak stało się między innymi podczas bitwy pod Stubnem w lutym 1387 roku, nazywanej „bitwą dwóch sióstr”. Jadwiga poprowadziła wówczas wojska polskie przeciw węgierskiej armii swej siostry, Marii Andegaweńskiej. I odniosły one wówczas zwycięstwo, pozwalając Polsce na opanowanie Lwowa, Halicza i całej Rusi Czerwonej, a zarazem też uwalniając prawosławnych Rusinów od drastycznych form religijnej przemocy, jakie im aplikowali węgierscy starości.

Dwie pozostałe władczynie – księżne – były natomiast „zaledwie” żonami panujących, bardzo zresztą eminentnych. Jadwiga Śląska poślubiła zatem Henryka Brodatego, założyciela „monarchii Henryków Śląskich”, zmierzającego – nie bez rozmaitych sukcesów – do zjednoczenia rozbitego na dzielnice królestwa i zyskania nawet korony. Kinga zaś Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego, ostatniego przedstawiciela małopolskiej linii Piastów.

Polecamy książkę prof. Zbigniewa Mikołejki pt. „Żywoty świętych poprawione ponownie”:

Autor: Zbigniew Mikołejko
Tytuł: „Żywoty świętych poprawione ponownie”
Oprawa: twarda z obwolutą
Numer wydania: I w tej edycji
Wymiary: 150 × 235
Druk: Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca
Data wydania: 2017
EAN: 9788324404551
Ilość stron: ok. 700
ISBN: 978-83-244-0455-1
Cena: 49,90 zł
Kup w księgarni Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3

Nie wiem, jaka jest treść niektórych artykułów w tych Ponownie Poprawionych Żywotach, Ale czytając pierwsze wydanie, byłym niekiedy bardzo rozczarowany tą próbą nie tyle poprawiania, ile obrzydzania i deformowaniu obrazu postaci świętych - wbrew źródłom, w niektórych przypadkach dobrze mi znanych!
Pytałem się siebie i pewnej redakcji, jak daleko można się posunąć w tym fałszerstwie...



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor naczelny Histmag.org, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesują go też dzieje Niemiec i historia wojskowości. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl” oraz „Dziejach Najnowszych”. Stały współpracownik tygodnika polonijnego „Monitor” z Chicago. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org