Autor: Anna Szczykutowicz
Tagi: Artykuły, Historia kultury i sztuki, 1945-1989, Polska
Opublikowany: 2016-11-30 17:52
Licencja: wolna licencja

Zdzisław Beksiński: W kręgu śmierci. Jak wyglądało życie słynnego malarza?

Zdzisław Beksiński był jednym z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych polskich malarzy XX wieku. Śmierć i cierpienie towarzyszyły zarówno jego sztuce, jak i życiu - artysta i jego syn Tomasz zginęli w tragicznych okolicznościach. Jak potoczyły się losy słynnej rodziny?
REKLAMA
Zdzisław Beksiński, S4, 2004. Fot. Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Człowiek odbierany przez wszystkich jako tak ciepły i sympatyczny tworzy dzieła przepełnione tajemnicą, grozą i wynaturzeniem. Sztuka odzwierciedla życie Zdzisława Beksińskiego – on i jego kochający się bliscy są naznaczeni piętnem tragedii i przekleństwa. Jak zakończy się jego historia?

Zdzisław Beksiński – zobacz także:

Dom rodzinny

Stanisława Beksińska wraz ze starszym o 13 lat mężem Stanisławem mieszka w Sanoku, w domu, w którym żyło pięć pokoleń Beksińskich. W wieku 29 lat rodzi tam syna. Jej jedyne dziecko przychodzi na świat 24 lutego 1929 roku.

We wsi do małego Zdzisława zwracają się „paniczu”, parę lat później – „młody panie”. Nosi ubrania szyte na miarę, w szkole nikt nie może go bić. Ten przywilej należy tylko do rodziców. Ojciec korzysta z niego raz, matka sięga po karę regularnie.

Do Zdzisława przychodzi nauczycielka gry na fortepianie. Chłopiec dużo rysuje, a Stanisława przechowuje jego dzieła. Chce z niego zrobić artystę, muzyka. Stanisław zachęca go do ćwiczeń, biegów, zabiera na tenisa i kajaki. Uczy syna, że nie może płakać ani okazywać słabości. Pragnie, by został sportowcem i prawdziwym mężczyzną.

Nieistniejący dom Beksińskich przy ulicy Jagiellońskiej w Sanoku (lata 1960-1970). Julian Rudak - Muzeum Historyczne w Sanoku (domena publiczna)

Zdzisław po latach przyzna, że nienawidził gry na fortepianie, a po śmierci ojca w 1953 roku całkowicie zrezygnował z jakiegokolwiek rodzaju sportu.

Twierdzi, że wojna nie zrobiła na nim dużego wrażenia. Nie była niczym strasznym, nie kojarzy mu się z trupami i roztrzaskanymi budynkami. Znajomi przywołują jego tragiczniejsze wspomnienia, jednak i one nie są do końca jasne. Na zawsze pozostanie już tajemnicą to, jaki wpływ wojna miała na Zdzisława.

Mały Zdzisiek Beksiński (po prawej) bawi się z przyjacielem na gruzach zniszczonego bunkra po słowacko-niemieckiej ofensywie na Linię Mołotowa. Lato 1941, Sanok (domena publiczna)

Z biegiem lat coraz więcej rysuje. Matka w końcu godzi się z tym, że syn nie zostanie pianistą. Wciąż widzi jednak szansę na jego malarską karierę.

Zdzisław marzy o reżyserii, ale ojciec definitywnie mu tego zabrania i wysyła go na architekturę. Obiecuje, że jeśli chłopak skończy ten kierunek, sfinansuje mu reżyserię. Młody Beksiński zostaje więc studentem architektury na Wydziale Politechnicznym Akademii Górniczej w Krakowie.

Zofia

O pierwszej dziewczynie Zdzisława nie wiemy właściwie niczego. Pisze do niej listy miłosne, później jednak nigdy nie zdradzi jej imienia ani o niej nie wspomni.

Zdzisław Beksiński, Rysunek bez tytułu, 1984. Fot. Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Potem zakochuje się w Zosi, studentce romanistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mieszkają w tym samym domu. Zdzisław pała do niej ogromnym uczuciem, ale jest zaborczy i zazdrosny. Kocha na swój sposób. Zofia daje się zagarnąć w całości. Gdziekolwiek wychodzi, zawsze z nim. Długo go utrzymuje, dla niego robi prawo jazdy, przestaje chodzić do kościoła. Zostaje jego modelką, by ten mógł spełniać swoje dziwne fantazje i pomysły na zdjęcia. O ślubie kościelnym niewiele wiadomo, data i miejsce są nieznane. Ślub cywilny biorą 30 kwietnia 1951 roku w Dynowie, rodzinnej miejscowości Zosi.

Będzie go wspierać do końca życia i znosić wszystkie jego dziwactwa. Zdzisław bardzo przeżyje jej śmierć.

Zdzisław Beksiński: malarz imperialistyczny

Zdzisław otrzymuje dyplom w 1952 roku. W związku z nakazem pracy najpierw zostaje w Krakowie, potem jedzie do Rzeszowa. W tym czasie Zosia mieszka u jego matki w Sanoku i dochodzi do siebie po gruźlicy. Szuka pracy w sanockich szkołach, ale nigdzie nie potrzebują nauczycieli francuskiego. Zostaje sekretarką.

W 1957 roku Zdzisław podejmuje pracę w fabryce autobusów „Autosan” w Sanoku, założonej przez jego pradziadka Mateusza Beksińskiego i kuzyna Walentego Lipińskiego. Jego projekty autobusów są dziwaczne, nowatorskie. Komisja Oceny Transportu Samochodowego wyśmiewa pierwszy prototyp i nie zgadza się na masową produkcję. Ma być zbyt imperialistyczny.

Zdzisław Beksiński, Autoportret, 1956-57 r. Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Beksiński należy do Polskiego Towarzystwa Fotograficznego. Wciąż rysuje i fotografuje. Sanok, sanoczan, żonę. W 1958 roku w Gliwicach Towarzystwo organizuje wystawę jego prac. Sześćdziesiąt osiem zdjęć wywołuje dyskusje, kontrowersje, a także inspiruje innych artystów.

Zdzisław jednocześnie zaczyna interesować się dźwiękiem. Prowadzi dziennik foniczny, chodzi po domu z mikrofonem i nagrywa niemal wszystko.

Tomek

Beksiński nienawidzi dzieci, odpychają go kobiety w ciąży i matki. Gdy w końcu okazuje się, że Zofia jest w ciąży, życzy sobie córki. 26 listopada 1958 roku rodzi się jednak Tomasz Sylwester.

Matka i babcia rozpływają się nad nim i spełniają wszystkie jego zachcianki. Ojciec traktuje go jak dorosłego. Tomek najchętniej całymi dniami bawi się sam. Naśladuje tatę. Znajomi rodziców uważają go za dziwne dziecko, nieraz mówią Zofii, że Zdzisław nie powinien wychowywać go w ten sposób, ale nikt nic nie może na to poradzić. Podczas gdy inne dzieci dostają szereg zakazów i nakazów, co chwila za coś dostają klapsy, Tomkowi wolno wszystko i ani razu nikt nie podnosi na niego ręki. Później Zdzisław przyzna, że nie chciał stawiać synowi takich granic, jakie wyznaczał przed nim jego ojciec. Nie chciał powtarzać jego błędów, których konsekwencje artysta ponosił przez całe dorosłe życie.

Polecamy e-book Kamila Kartasińskiego pt. „Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”:

Kamil Kartasiński
„Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 75
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-10-5
REKLAMA
Portret Tomka Beksinskiego z połowy lat osiemdziesiątych XXw. Fot. Janbar4531 (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Tomka fascynują westerny. Babcia zabiera go na wszystkie filmy, nawet te dla dorosłych. Uwielbia także horrory. Jego fascynacja zaczyna się od „Kobiety węża”, produkcji, która wywrze na nim największe wrażenie.

Zobacz także:

W liceum jest lubiany. Robi mnóstwo zdjęć aparatem od ojca, gra w grupie teatralnej, tworzy komiksy, interesuje się muzyką. Często się także zakochuje, a swoim miłościom oddaje się w pełni. Fotografuje swoje ukochane, pisze listy i teksty piosenek miłosnych. Problemy sercowe nie opuszczają go do końca życia.

W 1977 roku zdaje maturę w I Liceum Ogólnokształcącym im. Komisji Edukacji Narodowej w Sanoku. Od października zostaje studentem anglistyki na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Twórczość Zdzisława

Zdzisław z fotografii przerzuca się na reliefy. Gdy pojawia się Tomek, zaczyna rzeźbić. Używa głównie metalu i gipsu. Próbuje też pisania. Tworzy kilkadziesiąt opowiadań, ale ocenia je bardzo słabo. Uważa, że ma dobre pomysły, ale beznadziejne wykonanie. Za namową znajomych porzuca tę formę twórczości.

Zdzisław Beksiński, Rysunek bez tytułu, 1966. Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Próbuje też rysować. Najpierw trochę abstrakcyjnie, potem jego dzieła emanują erotyzmem i sadyzmem. Często pojawia się na nich związany chłopiec i uprawiająca seks półnaga kobieta, która bije go batem. To wszystko jest jednak zbyt kontrowersyjne dla opinii publicznej i uniemożliwia mu w organizację oficjalnej, otwartej wystawy.

W połowie lat 60. Zdzisław bierze do ręki pędzel. Ten etap twórczości charakteryzuje się tajemniczością, grozą, symboliką. Nienawidzi tytułować swoich prac i robi to rzadko, tylko pod przymusem. Podczas malowania słucha muzyki. Cały czas eksperymentuje z dźwiękiem.

W 1977 roku rodzina Beksińskich przeprowadza się do Warszawy. Ich dom w Sanoku władza przeznacza do rozbiórki. Po wielu staraniach Zdzisław kupuje mieszkanie, do którego wprowadza się wraz z żoną, matką i teściową. W ciągu najbliższego roku kupuje drugie mieszkanie dla syna. Ten, po roku studiowania w Katowicach, przenosi się do Warszawy.

Samobójstwa Tomka

1 czerwca 1977 roku jest paskudna pogoda. Tomek zrywa z dziewczyną, kłóci się z ojcem, boli go głowa. Łyka środki nasenne i odkręca gaz. Ten jednak ulatuje kominem, dom omal nie wylatuje w powietrze. Zdzisław w porę się orientuje.

Zdzisław Beksiński, Komputerowy fotomontaż bez tytułu, 2000-2005. Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Przełom stycznia i lutego 1979 roku – Tomkowi nic się nie chce. Chodzi do psychiatry, ale bezskutecznie. Marzy o tym, żeby najpierw pozabijać otaczających go ludzi, a potem siebie. Kilka razy próbuje popełnić samobójstwo. Za pierwszym razem ojciec coś wyczuwa i przychodzi do jego mieszkania, za drugim Tomek sam zakręca gaz i puka się w czoło. Nie wie, skąd w nim tyle nienawiści do świata i życia.

11/12 listopada 1979 roku – młodemu Beksińskiemu nie pasuje życie studenckie, nie może się odnaleźć w Warszawie. Mimo to znajduje kilku znajomych, których toleruje. Zaprasza ich do siebie na bigos i słuchanie muzyki. W listopadową noc zamyka się w kuchni, obkleja okna, drzwi, komin i odkręca gaz. O 4 rano następuje eksplozja. Wybite szyby ranią Tomka, parzy go spalający się gaz. Później przyzna, że była to jedyna w pełni egoistyczna rzecz, którą próbował w życiu zrobić.

Zdzisław Beksiński, Grafika komputerowa bez tytułu, 2001, Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Lipiec 1985 roku – Tomek wiąże się z nastolatką zakochaną w jego audycjach radiowych. Po zerwaniu łyka środki nasenne, popija je alkoholem. Ojciec znajduje go nieprzytomnego, wzywa pogotowie. Jego syn odzyskuje przytomność po kilku dniach.

Beksiński w listach

Przez całe swoje życie Zdzisław pisze bardzo dużo listów. Z wieloma ludźmi utrzymuje korespondencyjny kontakt. Pisze im o swoich problemach z Tomkiem, twórczością, wystawami. Marii Turlejskiej zwierza się, że brakuje mu ojca, że to przez niego Zofia zrezygnowała ze studiów, że nienawidzi i nie potrafi tytułować swoich prac. Ze wstydem przyznaje się jej, że cierpi na nerwicową biegunkę. W grudniu 1966 roku Zofia Beksińska w tajemnicy przed mężem także pisze do niej list. Zwraca się w nim o pomoc w sprawie wypowiedzenia, które Zdzisław dostał z Autosanu.

Odtworzone w Galerii Beksińskiego w Sanoku miejsce pracy Zdzisława Beksińskiego, pierwotnie w bloku przy ulicy Sonaty w Warszawie. Fot. Lowdown (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Wiesław Banach, student historii sztuki, na wystawie w Poznaniu widzi obraz Beksińskiego. Nie podoba mu się, ale rodzice jego dziewczyny dobrze znają się z malarzem. Rok później razem przyjeżdżają do Sanoka i spotykają się ze Zdzisławem. Od sierpnia 1977 roku Wiesław zaczyna pracę w sanockim muzeum. Wciąż utrzymują kontakty – zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Beksiński opowiada mu o próbach samobójczych syna. Po śmierci Tomka zwierza mu się ze swoich przemyśleń – mówi, że być może na nim spoczywa odpowiedzialność za los jego dziecka, ponieważ nie potrafił wychować syna. Kochał go, jak umiał, lecz to nie wystarczyło.

Zdzisław Beksiński przed Muzeum Historycznym w Sanoku. Fot. Piotr Dmochowski (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Mężczyźni często rozmawiają przez telefon. Beksiński chce zapisać mu spadek, ale Wiesław odmawia. Proponuje, by przepisał swój majątek muzeum w Sanoku. Przez lata kontaktów i rozmów zawsze mówią sobie na pan.

W 1976 roku Anna i Piotr Dmochowscy, kolekcjonerzy dzieł sztuki, przyjeżdżają z Francji do Polski. Po raz pierwszy widzą obrazy Beksińskiego na wystawie w Łodzi. Są zachwyceni. Po latach spotykają w Paryżu Polaków, którzy mają jego dwa dzieła w domu. Piotrowi udaje się dodzwonić do Zdzisława i po kilku miesiącach spotkać się z nim w Warszawie. Dmochowski chce organizować wystawy i promować artystę. Przez lata prowadzą korespondencję dotyczącą udanych i nieudanych przedsięwzięć, obrazów malowanych na zamówienie, ograniczeń, jakie tworzy przed Beksińskim zawarta przez nich umowa. Kłócą się i obrażają, a Dmochowski tonie w długach po nieprzynoszących zysku wystawach.

W 1994 roku zrywają umowę. Obie strony czują ulgę, ale dla Piotra jest to bodziec do opublikowania dziennika, notatek i korespondencji ze Zdzisławem. Ten jednak się na to nie zgadza. Mimo to w 1995 roku dostaje od Dmochowskiego w prezencie pod choinkę książkę „Zmagania o Beksińskiego”. Zosia każe obiecać mężowi, że zerwie kontakty z Piotrem. Pod koniec lat 90. Beksiński odzywa się jednak do marszanda i odnawia wciąż burzliwą relację. Przetrwa ona do końca. Dziś w rękach Anny i Piotra Dmochowskich znajduje się największa prywatna kolekcja dzieł Zdzisława Beksińskiego.

Polecamy e-book Michała Rogalskiego – „Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”

Michał Rogalski
„Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 87
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-06-8
REKLAMA
Zdzisław Beksiński, Obraz o tytule: Król i królowa, Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Zobacz także:

Pierwsza śmierć

Pod koniec 1995 roku Zofię coraz bardziej bolą plecy. Diagnoza: tętniak. Wyrok: trzy lata życia. Zdzisław godzi się z samym faktem śmierci, czekającą na każdego. Przeraża go jednak pustka, którą zostawi po sobie żona. Zosia, wiedząc, że nadchodzi jej koniec, tłumaczy mężowi, jak ma żyć, gdy jej zabraknie. Jak robić pranie, jedzenie, co trzymać w lodówce i jak długo to przechowywać. Jej śmierć ma przyjść niespodziewanie, miesiącami żyją więc w strachu, że każdy dzień może okazać się tym ostatnim. Zofia odchodzi 22 września 1998 roku, bez Zdzisława u boku.

Beksiński zastanawia się, jak by to wyglądało, gdyby był wtedy przy Zosi. Może wciąż by żyła? Ma wyrzuty sumienia, że przez lata małżeństwa pozwalał jej palić papierosy. Wie, że gdyby o to poprosił, Zosia rzuciłaby nałóg. Może wtedy w ogóle by nie zachorowała?

Ostatnie samobójstwo

Syn obiecuje Zdzisławowi, że póki jego matka żyje, nie będzie próbował się zabić. Po jej śmierci Tomek pisze do ojca, że nie powinien dłużej wymagać od niego odraczania tej decyzji. I choć Zdzisław argumentuje, że na starość sam sobie nie poradzi i go potrzebuje, Tomek prosi o uszanowanie jego wyboru. Ostateczną decyzję podejmuje 24 grudnia 1999 roku. Zdzisław znajduje go martwego następnego dnia rano. W styczniu 2000 roku odbywa się, wedle życzenia Tomka, świecki pogrzeb. Jego urna leży w sanockim grobowcu.

Zdzisław Beksiński, Obraz o tytule: AA78, 1978 r., Muzeum Historyczne w Sanoku (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Zdzisław dochodzi do wniosku, że chyba dobrze się stało, że umarli w tej kolejności. Gdyby to Zofia została sama, mogłaby sobie nie poradzić z ogromem cierpienia i samotności. Gdyby Tomek został na końcu, przerosłyby go problemy świata codziennego. Natomiast on, mimo doskwierających mu ogromnej pustki i samotności, jest w stanie to udźwignąć.

Twórczość w latach samotności

Na przełomie XX i XXI wieku skupia się przede wszystkim na malowaniu i rysowaniu. Odchodzi nieco od form tajemniczych, strasznych, jak sam określa – w stylu barokowym. Skupia się bardziej na szczegółach, poprawności i harmonii w swoich dziełach, tak jak to robił w młodości. Te obrazy określa jako styl gotycki.

Maluje, rysuje i jednocześnie eksperymentuje z grafiką komputerową. Tworzy zdjęcia na komputerze i przy pomocy fotokopiarki.

Śmierć ostatniego z Beksińskich

Zdzisław mieszka sam, stać go na luksus życia ze swoich obrazów. Nie jest to tajemnica, więc z różnych stron spływają do niego nieraz absurdalne prośby o pomoc finansową. Źle się czuje za każdym razem, gdy musi odmówić.

Podpis Zdzisława Beksińskiego (domena publiczna)

Coraz większą uwagę przywiązuje do bezpieczeństwa, prawie nie wychodzi z domu. W domowych sprawach pomaga mu Kazimierz Handler – złota rączka nie do zastąpienia. Mężczyzna remontuje drugie mieszkanie, pomaga w zakupach. Z czasem jego żona Jolanta zaczyna także zajmować się sprzątaniem mieszkania, nieraz pomagają jej w tym dzieci. Stawka za dzień sprzątania jest jednak kilka razy wyższa niż standardowe opłaty, za remont Kazimierz także liczy więcej niż Zdzisław się spodziewa. Z mieszkania znikają drobniaki, dzieci grzebią w rzeczach artysty.

Syn Kazimierza Handlera, Paweł, ma długi. Nie może sobie z nimi poradzić, wpada więc na pomysł pożyczenia od Beksińskiego pieniędzy. Na wypadek gdyby ten się nie zgodził lub chciał powiedzieć o tym jego ojcu, bierze ze sobą finkę – nóż turystyczny. Z kuzynem, Mateuszem Kowalskim, jedzie pod blok Zdzisława. Długo krążą po okolicy. Gdy już mają wracać, Mateusz mówi do Pawła, że jego tchórzostwo było do przewidzenia.

Grobowiec Beksińskich w Sanoku. Fot. Lowdown (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0)

Decyzja o powrocie do domu zmienia się w decyzję o zrealizowaniu planu. Paweł dzwoni do Zdzisława. Ten, odkąd mieszka sam, zachowuje dużą ostrożność, ale gdy przez kamerę widzi chłopaka, którego dobrze zna, wpuszcza go. Wersji tego, co się wydarzyło później, jest wiele. Paweł wiele razy zmienia zeznania. Wiadomo jednak, że artysta dostaje od chłopaka dwadzieścia ciosów nożem.

21 lutego 2005 roku ginie ostatni z rodziny, Zdzisław Beksiński.

Bibliografia:

  • M. Grzebałkowska, Beksińscy. Portret Podwójny, Kraków 2014.
  • Z. Beksiński, J. Skoczeń, Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia. Dzienniki, Rozmowy, Warszawa 2016.
  • Z wnętrza [film], T. Szwan, C. Grzesiuk, G. Jóźwik, Polska 2013.
  • Dziennik zapowiedzianej śmierci [film] reż. D. Światły, Polska 2000.
  • „Dmochowski Gallery Net”, "www.dmochowskigallery.net":www.dmochowskigallery.net [dostęp: 29.11.2016].

Redakcja: Agnieszka Woch

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Anna Szczykutowicz
Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim i harcerka ZHR. Interesuje się historią lokalną, zwłaszcza świętokrzyską partyzantką. Miłośniczka pieszych wędrówek i gór.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy