Opublikowano
2015-12-20 17:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Plemienne scrabble - co było przed państwem Mieszka I?

W przyszłym roku będziemy obchodzić 1050 rocznicę chrztu Polski. Wydarzenie to uznaje się za moment powstania polskiego państwa. A co było wcześniej?


Strony:
1 2

Zobacz też: Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Zobacz też: Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

Mieszko I (domena publiczna)

Szkolna wersja narodzin Polski. Polanie, Polska i Polacy to triada pojęć definiujących podstawy naszej tożsamości narodowej, wywodzonej od starodawnego plemienia, które dało dynastię władców piastowskich. Stopniowo podporządkowali oni sobie sąsiednie ludy, które uznały wiodącą rolę Polan w jednoczeniu pokrewnych sobie plemion polskich, zwanych kiedyś lechickimi. Kulminacja budowy państwa terytorialnego nastąpiła pod rządami naszego pierwszego historycznego władcy Mieszka I, który objął władzę zwierzchnią nad terytorium, które nazywał państwem gnieźnieńskim. Własnym nawróceniem w 966 r. dał on przykład poddanym, którzy zgodnie poszli w ślady swojego władcy. Dało to początek chrześcijańskiemu państwu przetrwałemu aż do dzisiaj.

Ta piękna opowieść, znana już każdemu uczniowi, ma jedną zasadniczą wadę – jest w znacznej części nieprawdziwa! Dotyczy to głównie jej plemiennego początku, który jest utkany z domysłów o tak niskim poziomie wiarygodności, że co najwyżej możemy go nazwać wizją legendarną. Na usprawiedliwienie jej zwolenników można powiedzieć, że źródła historyczne dotyczące tego okresu są bardzo nieliczne i niejasne. Tym bardziej jednak trzeba unikać nadinterpretacji przedstawianych jako prawdziwa historia.

Stagnacja kulturowa. Jej weryfikację trzeba zacząć od wprowadzenia w czasy wcześniejsze, kiedy starożytni komentatorzy dostrzegli w Europie środkowo-wschodniej Sklavinów, czyli Słowian. Problem ich pochodzenia jest pewnie nierozstrzygalny na obecnym stanie wiedzy archeologicznej i historycznej . Ani bowiem skromne źródła pisane, które przetrwały do dzisiaj, ani znaleziska archeologiczne nie mogą rozstrzygnąć okoliczności pojawienia się w VI w. na mapie Europy nowego ludu, który mógł przywędrować z innego regionu lub być kontynuatorem wielowiekowej tradycji lokalnej. Nowy impuls do tej dyskusji mogą wnieść chyba tylko przeprowadzone na masową skalę badania DNA kości ludzi pochowanych we wczesnym średniowieczu w Polsce i w innych częściach Europy. Może pozwoli to ustalić przebieg procesów demograficznych i powiązania genetyczne pomiędzy mieszkańcami różnych części kontynentu.

Nie ma to jednak większego znaczenia dla sformułowania odpowiedzi na pytanie, jaka była sytuacja na ziemiach polskich przed wejściem państwa piastowskiego na scenę geopolityczną Europy środkowo-wschodniej w drugiej połowie X w.

Aż do początków IX w. zdawała się tu dominować prosta kultura nastawiona na przystosowanie i przetrwanie, a nie rozwój i ekspansję. Nie widać elit manifestujących swój status, wyróżniających się zasobnością materialną. Brak jest śladów szerszego otwarcia na zewnątrz w postaci przedmiotów importowanych z większej odległości. Nie ma wiele broni, ale też i bogactw, których trzeba by bronić przed potencjalnym zagrożeniem. Poza nielicznymi wyjątkami nie widać miejsc, które można by uznać za centralne – np. ośrodków kultowych. Niewyspecjalizowana gospodarka rolno-hodowlana uzupełniana zbieractwem i polowaniem nie dostarczała nadwyżek, które można było przejąć w celu sfinansowania jakiegoś projektu politycznego.

Pojawienie się grodów. Po stuleciach stagnacji kulturowej dopiero IX w. przyniósł wyraźniejsze zmiany odzwierciedlone w znaleziskach archeologicznych. Najważniejszą nowością było budowanie grodów otoczonych drewniano-ziemnymi wałami. Ich wznoszenie zmieniało topografię polityczną, gdyż ustanawiały one miejsca centralne, wokół których skupiały się relacje społeczne i gospodarcze. Nie wiemy, czy te pierwsze umocnione osady spełniały raczej funkcje obronne, czy też raczej symboliczne, jako materialna manifestacja istnienia lokalnych ośrodków władzy.

Wskazują one jednak, że nastąpiło dzielenie niezróżnicowanej dotąd sieci osad wiejskich na ześrodkowane wokół grodów „komórki”. Ich twórcy i zarządcy stanowili elity społeczno-polityczne, które wykazywały naturalną skłonność do wzajemnego konkurowania o status, wpływy, wielkość kontrolowanego terytorium i zyski z zajmowania centralnej pozycji w strukturze organizacyjnej. Chęć wzmacniania i powiększania zakresu swojej władzy mogła prowadzić do bezpośredniej konfrontacji, czego skutkiem był upadek jednych centrów i wzrost znaczenia innych.

O ile z VII–VIII w. znamy tylko izolowane przykłady z Podlasia (Haćki) i Mazowsza (Szeligi), gdzie Słowianie zbudowali wyniesione osady otoczone wałami, a z VIII w. nieliczne umocnione osady z Małopolski, to później grody pojawiły się we wszystkich regionach. Uznaje się to za wskaźnik przyspieszenia rozwarstwiania społeczeństw, wśród których wyłaniały się elity manifestujące swoją obecność wstawianiem w krajobraz kulturowy obiektów uderzających swoją wielkością.

Pułapka u Geografa Bawarskiego. Zbiegiem okoliczności zachował się krótki dokument z tego czasu. Jest to tekst spisany po 844 r. w którymś ze wschodniofrankijskich klasztorów, np. w Fuldzie. Autor go nie podpisał, więc w XIX w. nazwano go Geografem Bawarskim. Jest to jedyne źródło pisane (tzw. „Zapiska karolińska”), które umożliwia jakiś wgląd w okres dynamicznych zmian uchwyconych przez archeologów. Zawiera ono swego rodzaju briefing – poręczny skrót wiedzy na temat ziem położonych na wschód od granic państwa wschodnio-frankijskiego, ustalonych wówczas na Łabie i Dunaju. Tę notatkę sporządzono dla króla Ludwika Niemieckiego, który zapewne zażądał informacji o ludach zamieszkujących na wschód od jego państwa. Zlecenie wykonano, próbując zebrać dostępną wówczas wiedzę. Najwyraźniej była ona daleka od dokładności, co skutkuje dziś kłopotami interpretacyjnymi.

Władca dostał nieuporządkowany geograficznie spis nazw jakichś ludów, którym przypisano konkretne liczby jakichś civitates. Unikatowość tego tekstu sprawiła, że pochylały się nad nim pokolenia polskich mediewistów wiedzionych nadzieją znalezienia wskazówek oświetlających sytuację, która poprzedziła wyłonienie się państwa piastowskiego. Badacze uznali, że jest to lista zorganizowanych terytorialnie plemion, zaś civitates skwapliwie utożsamili z ich grodami. Nazwy „etniczne” – zniekształcone przez piszącego po łacinie autora – spolszczono z pomocą prostych skojarzeń: Prissani to Pyrzyczanie, Milzane to Milczanie, Verizane to Wierzyczanie, Opolini to Opolanie itd.

Tekst jest fragmentem Pomocnika Historycznego POLITYKI „Narodziny Polski”:

Pomocnik Historyczny POLITYKI
„Narodziny Polski”
Oprawa: klejona
Liczba stron: 156
Format: A4
Rok wydania: 2015
Wydawca: Polityka
Cena: 24,99 zł
Kup w sklepie „Polityki” oraz w kioskach i salonach prasowych

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Poszukiwacz |

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej osób szuka odpowiedzi na wyżej postawione pytanie, za co także dziękuję autorowi, natomiast zawiodłem się, co do niezbyt dużej ilości treści. Wprawdzie jest kilka wartościowych informacji, ale zdecydowanie proponuję porównać z tym obszernym i zaskakującym tekstem: https://myslenienieboliblog.wordpress.com/2016/02/24/obledna-historia-polski/



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur... |

Każdego, kto chce poznać co merytorycznego do powiedzenia nt. pochodzenia Słowian mają panowie xyz, inni czytelnicy oraz ja (Sclavania igitur), zapraszam na forum pod artykułem "Potomkowie Wandalów, pogromcy Cezara... Legendarne dzieje Polaków". Nie ma sensu, aby dyskusję na ten sam temat prowadzić pod dwoma artykułami i aby reagować na agresję, pomówienia oraz kompleksy pana xyz'a.



Odpowiedz

Gość: xyz |

... Chciałbym tylko dodać, że zwyczajnie ubolewam nad tym, co tu się dzieje. To samo było na tarace, historykach.org, archeowieściach, teraz autochtoniczne burdy na histmagu. Niedługo nie da się w ogóle czytać portali historycznych, żeby nie zobaczyć we wpisach pod artykułami obraźliwych postów Adriana Leszczyńskiego pod coraz to nowszymi nickami, wyzywającego polską naukę od najgorszych i głoszącego objawioną prawdę, że Polacy... byli w raju przed Adamem i Ewą, a już na pewno siedzieli w Gorzowie Wielkopolskim zanim na ziemi pierwsza małpa pomyślała, żeby może wyprostować się trochę i poskakać na dwóch łapach ;)



Odpowiedz

Gość: xyz |

Po raz kolejny pytam: skąd ten chorobliwy nacjonalizm u wnuka Bojków, mniejszości etnicznej na pograniczu Polski i Ukrainy, ani Polaków, ani Ukraińcow i te paranoiczne bronienie odwiecznej bytności Słowian między WIsłą a Odrą? To jakieś pseudopatriotyczne zakręcenie na punkcie dowodzenia wszystkiego wbrew wyśnionej złej nauce niemieckiej? Tak trudno przyjąć, że na przełomie er żyli tu głównie Celtowie i Germanie, a Słowianie weszli w lasy Małopolski dopiero po nich, by potem się przez kilkaset lat rozejść dalej na zachód i południe? To jakiś dyshonor, że Słowian nie było w Gorzowie Wielkopolskim kiedy po Palestynie chodził Jezus Chrystus? Dyskusja nad meritum nie ma sensu, kiedy ktoś kompensuje sobie jakieś braki / ubytki umysłowe, psychiczne (kulturowe?) i jest całkiem głuchy na argumenty, w dodatku nie chce nawet zrozumieć tłumaczeń, że pisze nieprawdę. Wyczuwam tu jakieś kompleksy i gorliwość neofity Polaka (w dodatku od razu szowinisty), co by sporo tłumaczyło.



Odpowiedz

Gość: xyz |

Widzę, że i tu dotarł pan Adrian Leszczyński, gorliwy popularyzator autochtonizmu Słowian na terenie Gorzowa Wielkopolskiego i okolic. Niezrozumiałe jest ta zapamiętanie w bronieniu urojonych siedliszcz Słowian w Polsce od tysięcy lat na podstawie jakiejś tam haplogrupy. Przyczepi sie nawet do tematu, który z etnogenezą nie ma prawie nic wspólnego. Ale najważniejsze jest czytanie ze zrozumieniem: Profesor Urbańczyk mówi, że jest generalnie za allochtonizmem, ale w szerzeniu się kultury i językach Słowian mogło trochę pomóc narzucanie innym swojej słowiańskości. Czyli że język szerzył się trochę szybciej niż geny. Nie ma to nic wspólnego z genami sprzed 2 tysięcy lat, bo kim by nie byli mieszkańcy Polski w latach przed 400-500 n.e., ich geny przejęli napływowi i już nie poznasz tubylca od napływowego... ignoranci i dyletanci mają swoją świętą wojenkę, cóż... taki widać musi być ten internetowy polski folklor. "nie gj"



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur... |

@xyz: "...na podstawie jakiejś tam haplogrupy", "ich geny przejęli napływowi i już nie poznasz tubylca od napływowego..." Powyższe cytaty twojej "mądrości" pokazują, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Ignorancja (żeby nie użyć mocniejszego sformułowania) jest jak widać twoją najmocniejszą stroną. Szkoda mi cię, bo swoimi wpisami raczysz się mocno ośmieszać. Pragnę wspomnieć, że to właśnie polski król allochtonistów - prof. Godłowski twierdził, że Słowian fizycznie nie było na ziemiach polskich przed V/VI w., więc tym samym nie mogło tu być ich genów. Nawet jeśli około VI w. byli tu jacyś "miejscowi Niemcy" (sic!), to musieli stanowić wyraźną mniejszość, aby ulec ekspresowej asymilacji ze strony licznych hord Słowian. Zresztą sam Grzesiu J. pisał, że pozostali w Polsce "Germanie" to głównie babcie i dziadki. Zatem ich geny musiały wyginąć po VI w., bo z kim dziadek lub babcia miał płodzić potomstwo? Zgodnie z tezami allochtonistów genów słowiańskich przed V/VI wiekiem nie powinno być wcale na ziemiach polskich i wschodnio-niemieckich. Tymczasem te geny są i stanowią wysoki odsetek wśród zbadanych szkieletów. I choćbyś zaklinał rzeczywistość nie zmienisz tego. Z utęsknieniem czekam na badania kopalnego DNA z terenu Polski, to może wówczas trochę zmądrzejesz i przestaniesz się ośmieszać pisaniem prypeckich bzdur. Nie omieszkam ci tego wszystkiego wypomnieć i zażądam przeprosin.



Odpowiedz

@xyz Pańska wiedza kończy się na publikacjach z lat 60-tych.



Odpowiedz
Przemysław Urbańczyk

Mediewista archeolog, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Członek Komitetu Narodowego do Spraw Współpracy z Europejską Fundacją Nauki (ESF) PAN oraz członek Komitetu Nauk Pra- i Protohistorycznych PAN. Opublikował ponad 240 tekstów z zakresu historii i archeologii wczesnego średniowiecza Polski, Europy Środkowo-Wschodniej, Skandynawii i wysp północnego Atlantyku.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org