Opublikowano
2015-11-18 12:57
Licencja
Wolna licencja

Potomkowie Wandalów, pogromcy Cezara… Legendarne dzieje Polaków

Według średniowiecznych uczonych Polacy pobili Cezara, a od Noego dzieliło ich w prostej linii trzynaście pokoleń. Na ile możemy dać wiarę ówczesnym kronikom?


Strony:
1 2

Zobacz też: Chrzest Polski i początki państwa polskiego

Zobacz też: Imperium Lechitów nie istniało – baza artykułów

Jak podaje Adam Zamoyski, w średniowiecznej Polsce panowało przekonanie, że naród niemiecki wyszedł na świat prosto z odbytu Poncjusza Piłata. Deprecjonowanie sąsiada przy użyciu arsenału legend i baśni stanowiło wówczas zalążek polityki historycznej. Do własnych dziejów podchodzono jednak z należytą powagą.

Sergey Ivanov, Życie codzienne Słowian Wschodnich. Według niektórych średniowiecznych kronik Słowianie wywodzili się z Panonii i dopiero stamtąd ruszyli na podbój terenów późniejszej Polski, Rusi oraz Czech (domena publiczna)

Wszystkie ludy chętnie wpisywały swoje początki w historię starożytną, mityczną i biblijną. Prześcigano się w wymienianiu walecznych protoplastów i ich heroicznych wyczynów. Frankowie (podobnie jak wcześniej Rzymianie) uważali się za potomków słynnego uciekiniera spod Troi, Eneasza. Słowianie chętnie wyliczali ile pokoleń dzieli ich od biblijnego protoplasty – Noego. Tego typu zabiegi pomagały kształtować tożsamość grupy, a także poczucie wyjątkowości względem sąsiednich narodów. Spisujący je kronikarze decydowali, która tradycja zasługuje na przechowanie w pamięci zbiorowej.

Polacy nie stanowili w tej materii wyjątku. Pradawne dzieje naszego narodu już w średniowieczu porośnięte były gęstwiną mitów. Chętnie wskazywano m.in. na pokrewieństwo z Wandalami i Sarmatami. Powszechna była też wiara, że „starożytni Polacy”, Lechici, stawiali skuteczny opór wojskom Juliusza Cezara. Myliłby się jednak ten, kto uznałby powyższe podania wyłącznie za „takie sobie średniowieczne bajeczki”. Opowieści nie zawsze odwzorowują rzeczywistość, chociaż w świetle współczesnych badań niektóre z nich zyskują znamiona prawdopodobieństwa. Nawet jeśli narracja jest w całości wyssana z palca, to wciąż wiele mówi nam o mentalności ówczesnych intelektualistów. Przyjrzyjmy się zatem dwóm legendom nieco uważniej.

Polak, Wandal, dwa bratanki

Wandalowie byli germańskim ludem, który w historii zapisał się przed wszystkim złupieniem Rzymu w 455 r. Niesłusznie uważa się ich jednak za wyjątkowych zabijaków, bo nie wyróżniali się na tym tle spośród innych plemion, przemierzających wówczas Stary Kontynent. Ale co sprawiło, że zaczęto utożsamiać ich z Polakami? Otóż niemieccy kronikarze, czerpiący informacje z antycznych dzieł Tacyta i Pliniusza, często określali Słowian mianem Wenetów (bądź Wenedów). Przez podobieństwo nazywano ich również Wandalami. Roczniki Alamańskie, odnotowujące wyprawę Karola Wielkiego na Połabie, informują, że król podążył do krainy Wandalów. Pochodzące z połowy XI w. Roczniki Augustiańskie przekazują zaś inną, cenną wzmiankę. Otóż, podczas walk wojsk saskich z Lucicami wojsko Sasów wybite zostało przez Wandalów.

Przeczytaj także:

Wanda, legendarna księżniczka Polaków (domena publiczna) Nie był to jednak wyłącznie wynik niewiedzy kronikarzy niemieckich czy chaosu terminologicznego. Istniały inne powody, dla których uczeni pomieszali lud słowiański z germańskim. Tak się bowiem składa, że Wandalowie faktycznie zamieszkiwali kiedyś Słowiańszczyznę – w tym ziemie polskie. Przybyli tu ze Skandynawii około I w. p.n.e. Powszechnie łączy się ich dzisiaj z kulturą przeworską (nazwaną tak od miasta Przeworsk na Podkarpaciu), której kres przypada na V n.e. Groby Wandalów znaleziono też we wsi Łętkowice (woj. małopolskie). Dopiero w okresie wielkiej wędrówki ludów opuścili Słowiańszczyznę i udali się na zachód.

Możliwość wpisania Polaków w dzieje starożytne, przez powiązanie ich z dzielnymi Wandalami, była jednak bardzo kusząca. Efekty widać w Kronice polskiej Wincentego Kadłubka. Dziejopis snuje opowieść o władczyni Lechitów, Wandzie. Warto zacytować tu stosowny ustęp z dzieła krakowskiego uczonego: Od niej ma pochodzić nazwa rzeki Wandal (Wandalus), ponieważ ona stanowiła ośrodek jej królestwa; stąd wszyscy, którzy podlegali jej władzy, nazwani zostali Wandalami. Zmodyfikowany przekaz pojawił się też w Kronice wielkopolskiej. Jej autor zaznacza, że Wandzie udało się odnieść wielkie zwycięstwo nad Niemcami. Na koniec zaś otrzymawszy od Alemanów porękę wierności i hołd, wróciła do państwa i ofiarowując siebie bogom za tak wielką chwałę i pomyślne wyniki dobrowolnie skoczyła do Wisły (…) Stąd rzeka Wisła od królowej Wandy otrzymała nazwę Wandal. Od tego Polacy i inne ludy słowiańskie graniczące z ich państwami nazwani zostali nie Lechitami, lecz Wandalitami. Ostateczne rozwinięcie legendy znajdujemy zaś w XIV-wiecznej „Kronice Dierzwy”. Narracja zaczyna się od koncepcji biblijnej, zgodnie z którą wszystkie ludy wywodzą się od synów Noego – Sema, Chama i Jafeta. To właśnie tego ostatniego Dzierzwa uznał za protoplastę Polaków. Po długim wywodzie dotyczącym potomków Jafeta, kronikarz przechodzi wreszcie do Sedna: Alanus, który jako pierwszy przybył do Europy, zrodził Negnona, Negnon zaś zrodził czterech synów, z których pierworodnym był Wandal, od którego wywodzą się Wandalici, zwani obecnie Polakami. Dzierzwa wyliczył nawet, że Wandala dzieli od Noego trzynaście pokoleń.

Tekst inspirowany książką:

Autor: Adam Zamoyski
Tytuł: „Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu 966-2008”
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Numer wydania: II
Data premiery: 2015-11-18
Wymiary: 47 × 253 × 178
Cena: 58 zł
Kup ze zniżką w Empik.com!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Wszelka dyskusja oparta na nazewnictwie autorów starożytnych i niemieckich wczesnośredniowiecznych nie ma już sensu. To słoma stokroć wymłócona i w czasie kolejnej dyskusji tylko robi kurz.

Prawda jest taka, że w wiekach wpływów rzymskich (to około II w. przed Chr. do IV w. AD) na naszych ziemiach żyli obok siebie grupy Prasłowian i grupy germanojęzycznych Wandalów, na pewno - zgodnie z praktyką wspólnot rodowych, w charakterze enklaw. Wandalowie już w epoce żelaznej (z mieczami), Prasłowianie jeszcze nadal jako ludność strefy leśnej czyli jako mieszkańcy leśnych polan (stąd nazwa Polanie) w odpowiednio innej kulturze.

Wnet po roku 400 germańscy Wandalowie ruszyli w kierunku Imperium. Ostatecznie wylądowali w rzymskiej prowincji w Afryce, gdzie utworzyli własne państwo, kierowali jednak swoje inicjatywy polityczne i grabieżcze w kierunku Rzymu poprzez wyspy Sycylię i Sardynię.

Otóż okazało się, że wraz z Wandalami wyruszyły na południe i zachód niektóre rody słowiańskie. Na portalu YFull tree na dwadzieścia próbek rodu R1a w Italii (skót ITA), 3/4 to mieszkańcy Sycylii i Sardynii.
Czas oddzielenia się ich linii rodowych od całości drzewa to około 500 r. przed Chr. do 300 AD.

Tak się stało, że z moich małopolskich rodów dla jednego z moich pradziadków najbliższy krewny , jakby genetyczny brat z mutacją Y2902* żyje na Sycylii. Na Sycylii i Sardynii żyją też kobiety najbliżej spokrewnione z dwoma innym moimi pradziadkami. Ilustrują to odpowiednie mapki genetyczne, które zamieściłem na wątku "Piastowie".

Niechże się więc pogodzą ze sobą obydwie wojujące ze sobą strony: zwolennicy czystej słowiańskości i zwolennicy czystej germańskości ziem nad Odrą i Wisłą w okresie tzw. wpływów rzymskich.



Odpowiedz

Gość: gnago |

Otóż niemieccy kronikarze, czerpiący informacje z antycznych dzieł Tacyta i Pliniusza, często określali Słowian mianem Wenetów (bądź Wenedów). Przez podobieństwo nazywano ich również Wandalami. Roczniki Alamańskie, odnotowujące wyprawę Karola Wielkiego na Połabie, informują, że król podążył do krainy Wandalów. Pochodzące z połowy XI w. Roczniki Augustiańskie przekazują zaś inną, cenną wzmiankę. Otóż, podczas walk wojsk saskich z Lucicami wojsko Sasów wybite zostało przez Wandalów.

Rozumiem że im dalej od danego zdarzenia jest dany historyk tym więcej wie o danym zdarzeniu?
A może faktycznie kronikarze mieli dostęp do innych źródeł dziś zaginionych zniszczonych nawet do przekazów ustnych. W dokumencie Było nie minęło mamy przekazy ustne dotyczące potyczek pochówków powstania styczniowego dokładne i potomków naocznych świadków. Co zatem gdy rzecz dotyczy wielkich bitew , zdarzeń ,kiedy właśnie gadki stanowiły główne źródło rozrywki.
A już domysł że aby pisać kroniki , pamiętniki trzeba być historykiem jest wyjątkowo kuriozalny, miliony nastolatek temu przeczą pisząc pamiętniki



Odpowiedz

Gość: Prosto z Watykanu |

Jak zwykle najazd turbosłowian ze swoimi urojonymi teoriami spiskowymi oraz wziętych z bajek Kadłubka "prawd historycznych". Powoływanie się na XVIII wieczny obrazek Pocztu Królów z Jasnej Góry, tablice Tyberiusza z błędnym tłumaczeniem Wolańskiego i inne dyrdymały, które uznają za dowody, tylko, że to nie są to źródła z przed X wieku czego te oszołomy nie rozumieją a uznają to za dowód.



Odpowiedz

Gość: Hmmm |

@ Gość: Prosto z Watykanu

Jestem na tej stronie od mniej-więcej dwóch godzin, bo temat dla mnie nowy i póki co widzę jedynie, że istnieje grupa ludzi, którzy wiedzą jak było i żadna dyskusja w zasadzie nie wchodzi w grę. Problem polega na tym, że pomimo przeświadczenia o swojej wiedzy w żaden sposób nie potrafią tego poprzeć dowodami albo chociaż konsekwentną logiką. W jednym artykule o Lechi w Biblii autor wygina się na prawo i lewo przypisując mnóstwo znaczeń tej nazwy, by na końcu wyszło, że chodzi o zupełnie inną część świata (chociaż wciąż jest to jedynie subiektywna opinia i własny tok myślenia), a tymczasem tutaj obala się mit na zasadzie: "niemieccy kronikarze to idioci i pomylili Wenetów z Wandalami, bo nazwy są podobne". Zresztą wszystkie artykuły, które do tej pory przeczytałem mają z góry postawioną tezę, do której zmierzają poprzez swoje analizy, co jest zupełnie niepoważne zwłaszcza w kontekście ciągłego wspominania o nawiedzonych turbosłowianach i innych oszołomach. Podczas gdy dwie godziny temu byłem pewny, że znalazłem skarbnicę wiedzy do rozwalenia każdej teorii o Lechitach tak teraz widzę, że najwięksi jej przeciwnicy nie mają kompletnie żadnych argumentów, a dyskusja sprowadza się do tego kto głośniej wrzaśnie i obrazi. Z pewnością nie stanę po stronie oświeconych przeciwników turbosłowian, bo nie mam zamiaru być identyfikowany z takim poziomem argumentacji. Zresztą drugi z obozów również cechuje się fanatyzmem o zbliżonej sile rażenia.



Odpowiedz

Gość: Szukajacy prawdy! |

Jak zwykle ktoś powiela bzdury innych pseudo naukowców na życzenie naszych zaborców i tak już od wieków (powtarzane kłamstwo staje się prawdą) na rękę kościołowi a tym czasem coraz więcej dowodów że sroce z pod ogona nie wyskoczyliśmy i nasza historia sięga o wiele dalej niż chrzest Polski np:
-Badania genetyczne haplogrupy R1a1
-Badania archeologiczne np: Supraśl,Chotyniec ,znaleziona waza z Bronic (najstarszy rysunek wozu)
A poczet Jasnogórski widział?
A o tablicy nagrobnej od Tyberiusza autor słyszał? to niech nie pisze bzdur tak jak wikipedia i profesorowie co to powielaja się na wzajem dla kasy!



Odpowiedz

Gość: slava slavic |

GERMANIA z czasów rzymskich oznaczała nie panstwo tylko rejon ludzi za gór czyli za alapami, Francja nazywa Niemców Allemagne czyli rozni ludzie czyli słowianie dawniej wenden ,celtowie ,normanowie i frankowie dzisiejsze Niemcy to wlasnie ta mieszanka genetyczna ,Polska to nazwa przed chrzescijanska



Odpowiedz

@ Gość: slava slavic
pierszy Polski król był Lech 1.Opisane jest w niemieckiej książce "Die theilung Polens in den jahren 1773" z 1815 roku.



Odpowiedz
Antoni Olbrychski

Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Interesuje się historią średniowieczną i nowożytną, w szczególności wojskowością i życiem codziennym. Instruktor szermierki, członek Akademii Szermierzy. Członek Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Czersku i edukator na Zamku Królewskim w Warszawie.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org