Opublikowano
2015-10-31 09:06
Licencja
Wolna licencja

„Uciekinier” – nietypowa relacja ocalonego z Zagłady

We współpracy Ośrodka KARTA i Domu Wydawniczego PWN tej jesieni w księgarniach pojawiło się nowe wydanie wspomnień ocalonego z Zagłady Józefa Makowskiego, który koszmar wojny przeżył dzięki... zaciągnięciu się do służby pomocniczej Wehrmachtu. O tę wyjątkową książkę pytamy jej redaktora – dr Aleksandrę Janiszewską z KARTY.


Strony:
1 2

Przeczytaj też fragment książki

Tomasz Leszkowicz: Skąd decyzja o ponownym wydaniu „Uciekiniera”?

Dr Aleksandra Janiszewska – członkini zarządu Fundacji Ośrodka KARTA, wicedyrektor ds. wydawniczych. Redaktor pozycji książkowych wydawanych przez KARTĘ, m.in. Egzekutor Stefana Dąmbskiego, Obserwator : pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939-1947 Józefa Mroczkowskiego oraz Wasserpolacken : relacja Polaka w służbie Wehrmachtu Joachima Cerafickiego, a także Kolory wojny : oblężenie Warszawy w barwnej fotografii Juliena Bryana. Aleksandra Janiszewska: Książka Makowskiego ukazała się w 1961 roku nakładem Czytelnika. Postanowiliśmy dać szansę poznania tego niezwykłego zapisu współczesnemu czytelnikowi. Wspomnienie, odczytywane raz jeszcze, w nowej rzeczywistości, może być podwójnie cenne – jako zapis losu autora i jako pewna wskazówka dotycząca czasów, w których pierwszy raz zostało upublicznione. To trochę taki eksperyment – „Uciekinier” to książka świetna, zajmująca, dzięki talentowi i błyskotliwości autora równie atrakcyjna pół wieku temu, jak i dziś, najbardziej jednak fascynujące jest pytanie: jak ona obecnie może zostać odebrana? „Uciekinier” (oryginalny tytuł „Wehrmachtgefolge”) to wspomnienie dotyczące losu żydowskiego w czasie wojny, ale w żadnym wypadku nie książka rozliczeniowa. Zapis ten to nie spowiedź, ale opowieść – autor nie stawia sobie za cel poddania uczestników wydarzeń sprawiedliwemu osądowi, utrzymania proporcji między dobrem a złem. Opisuje swoją historię własnym językiem i przywołuje w niej „mięsiste”, wielowymiarowe postacie, bo tak właśnie je zapamiętał. Czy niejednoznaczność postaw opisywanych osób może się dziś podobać? Czy nie szuka się obecnie raczej jednoznaczności i potwierdzeń? W książce przewija się wątek plagi szmalcownictwa w Warszawie. Dziś wydawać się może kontrowersyjny, ale jeśli czytelnik uprzytomni sobie, że ma do czynienia z zapisem historycznym, i że w 1961 roku wątek taki u polskich czytelników nie wzbudzał większych emocji, wstrzyma się na chwilę przed formułowaniem wniosków. Będzie miał szansę zobaczyć całą tę opowieść wojenną z trzech różnych perspektyw – świata tuż powojennego, w którym została zapisana, początku lat 60., w których została wydana pierwsza edycji książki oraz roku 2015, w którym publikacja została wznowiona. To wyjątkowo ciekawa sytuacja poznawcza.

T.L.: Czy historia Makowskiego jest na tle innych wspomnień ocalonych z Zagłady wyjątkowa?

*A.J.:** Sama historia jest szczególna, choć badaczom tematu znane są i inne relacje świadczące o podobnych sytuacjach – bywało, że Żydzi w okresie Holokaustu usiłowali przeniknąć do niemieckich struktur, ponieważ taki „kostium” stwarzał choć minimalną szansę na przetrwanie. Niewielu z nich pewnie udało się przetrwać do końca wojny, nieliczni tylko sięgnęli po pióro, by swoje doświadczenia opisać. Jednym z nich był Salomon Perel – na podstawie jego książki Agnieszka Holland nakręciła film „Europa, Europa”. Znalezienie szczegółowego zapisu osobistej, nietypowej historii jest jednak bardzo trudne, a znalezienie takiego świadectwa oddanego językiem barwnym, erudycyjnym zdarza się wyjątkowo rzadko. W takim kontekście tekst Józefa Makowskiego jest unikalny. Literaturoznawca, Michał Głowiński, w opublikowanej w 2000 roku w „Tygodniku Powszechnym” rozmowie z Anką Grupińską skrytykował tego rodzaju lekki, „przygodowy” sposób opowiadania o Zagładzie jako oburzający – przywołując wprost „Wehrmachtgefolge” Makowskiego. Kto jednak ma prawo do osądzania sposobu zapisu osobistych wspomnień ofiar Zagłady? Szczególnie, że styl Makowskiego pozwala jemu samemu, jako autorowi, na odsunięcie na bok perspektywy ofiary i zaasymilowanie tych szczególnych lat jako jednego z etapów życia.

T.L.: Czemu Pani zdaniem autor „Uciekiniera” zawdzięcza swoje ocalenie z okupacji?

A.J.: Jak wszyscy prześladowani w tym czasie – szczęściu, bez którego realizacja najbardziej nawet trafnego pomysłu nie miałaby szans. To niby banał, ale każda opowieść holokaustowa pełna jest zdarzeń nieprawdopodobnych. Jednak Józef Makowski swoje szczęście bardzo intensywnie wspierał. W ocaleniu pomogły mu inteligencja, silna chęć przetrwania, konsekwencja, ciągła czujność, ale i umiejętność zjednywania sobie ludzi i w końcu znajomość języków. Determinacja i ryzykanctwo, potrzebne do odegrania roli Wehrmachtgefolge, nie wypływały jednak, jak się wydaje, w sposób naturalny z charakteru Makowskiego, ale narzucone zostały przez sytuację. Nie bez znaczenia pozostawał prawdopodobnie fakt, że w tych warunkach nie odpowiadał on za życie bliskich: nie miał żony, dzieci, rodzice nie żyli – podejmowane ryzyko szło wyłącznie na jego konto.

Żydzi schwytani w Budapeszcie, 20–22 października 1944 roku (fot. Faupel, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 101I-680-8285A-08, na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

T.L.: Książka „Wehrmachtgefolge” po raz pierwszy została wydana na początku lat 60. Czy wzbudziła wówczas zainteresowanie? Pytam o to, ponieważ kilka lat później, po 1967/1968 roku, tematyka żydowska została zmarginalizowana, zwłaszcza w odniesieniu do historii Holokaustu i okupacji.

A.J.: Była wówczas sukcesem wydawniczym. W 1961 roku ukazała się w nakładzie 10000 egzemplarzy, w kolejnym roku nakład powtórzono. Wpisywała się w istniejącą w latach 40. i 50. dość jeszcze otwartą narrację Holokaustu, w której między innymi pojawiała się perspektywa żydowska – ukazywały się wspomnienia, relacje spisywane przez Ocalonych. Zdaniem prof. Andrzeja Żbikowskiego, autora posłowia do obecnego wydania, książka Makowskiego wydaje się jednak, na tle tamtych zapisów, wyjątkowo odważna – obok oczywistego nazistowskiego okrucieństwa, pojawiają się w niej również akcenty dobra i zła w nieoczywisty sposób rozdzielone między Niemców i Polaków, a szmalcownictwo opisywane jest wprost i bez tuszowania. Kilka lat później, w drugiej połowie lat 60., z opowieści o Zagładzie – coraz rzadziej pojawiających się – znikają już podobne wątki, podkreśla się za to działalność Sprawiedliwych, a wszelkim złem obarczani pozostają wyłącznie naziści.

Polecamy książkę Józefa Makowskiego „Uciekinier”:

Autor: Józef Makowski
Tytuł: „Uciekinier”
Wydanie: 1
Dom Wydawniczy PWN, 2015
Rodzaj oprawy: Kartonowa
Liczba stron: 464
ISBN: 9788377059043
EAN: 9788377059043
Format: 14.5×20.5cm
Książka już w sprzedaży!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org