Opublikowano
2013-12-13 12:01
Licencja
Wolna licencja

13 grudnia 1981 r. – dzień, który zmienił Polskę

Noc z 12 na 13 grudnia 1981 r., w czasie której wprowadzono stan wojenny, była jednym z najlepiej zapamiętanych wydarzeń najnowszej historii Polski. Jak „Noc Generała” i następujący po niej dzień wspominali opozycjoniści, ludzie władzy, studenci i żołnierze?


1 2 3 4

Noc

Mieczysław F. Rakowski (autor: Dawid Skoblewski, opublikowano na licencji Creative Commons ver. 2.5). Mieczysław F. Rakowski: „Wieczorem poszliśmy do Borowiczów na pożegnalne przyjęcie (Jurek, brat Marcina, jest lekarzem i wyjeżdża na kontrakt do Libii). Było sporo osób, m.in. Falkowska, Osmańczyk, Toeplitzowie, Podemscy i jeszcze kilkoro. Wszyscy wesoło się bawili, rozmawiano o różnych błahych i ważnych sprawach, a ja wiedziałem, że są to ostatnie godziny spokoju, że za parę godzin otworzy się nowy rozdział w historii Polski. O 23:00 pożegnałem się z gospodarzami, zostawiłem Elkę i pojechałem do URM-u. Wojciech pracował jeszcze nad swoim przemówieniem. Nadeszła północ. Podniosłem słuchawkę telefonu. Głuchy. Była to godzina, o której wyłączono w całym kraju sieć telefoniczną. W tym samym czasie rozpoczęto internowanie działaczy „S” i innych. Po północy zaczęły spływać pierwsze meldunki z przebiegu akcji. Paniczna sytuacja w Gdańsku, ponieważ Komisja Krajowa obradowała w stoczni i jej obrady przeciągały się. Zakończyły się kilka minut po północy. MSW zaczęło „zdejmować” członków KK.”

Jacek Kuroń: „Wracałem na salę obrad, gdy przebiegła Ala Pieńkowska w towarzystwie pielęgniarek z miejskiego szpitala. Władze poleciły przygotować wiele wolnych łózek na tę noc i następne. […] Poszedłem do Wałęsy. Wiedział nie mniej niż ja. - Chyba musimy poinformować o tym wszystkich ludzi – zaproponowałem, czy może spytałem raczej. - To chyba psychologiczne – powiedział Lech – Nie ma co robić paniki. A i tak, gdyby to była prawda, to nic tym razem postanowić nie możemy. Po sali przechadzał się Andrzej Gwiazda z odbiornikiem radiowym przy uchu. Łapał nadawany przez podsłuchy milicyjne przebieg naszych obrad. Fakt, nic tu nie możemy poradzić. Wydawało się, że wszyscy wszystko wiedzą i teraz już tylko godnie chcą wytrwać do końca. Podszedłem do Krzepińskiego i Antka Tokarczuka i zaproponowałem, żeby prezydium zostało na tę noc w stoczni. Zgodzili się. W napięciu nie pamiętaliśmy, że jest to wolna sobota i stocznia jest pusta.”

Słynna Brama II Stoczni Gdańskiej, kolebki „Solidarności” (fot. Brosen, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

Kornel Morawiecki: „12 grudnia wydrukowany został kolejny numer „Biuletynu Dolnośląskiego”. Część nakładu rozwoziłem osobiście. Chciałem uporać się z tym jeszcze tego samego dnia. W sobotę zwykle ludzie kładą się później spać, więc pozwalałem sobie odwiedzać kolporterów nawet bardzo późnym wieczorem. Późnym wieczorem wpadłem jeszcze na ul. Mazowiecką, do siedziby Zarządu Regionu. Wyniosłem stamtąd jeden z mniejszych powielaczy. I tak nie był używany, bo dolnośląska Solidarność od niedawna miała już dużo lepszy sprzęt poligraficzny […] Około pierwszej w nocy dotarłem na Kamienną, do Hanny Łukowskiej-Karniej […] Było po drugiej w nocy, kiedy zamierzałem powrócić do domu, na Kilińskiego. Okazało się jednak, że silnik mojego małego fiata nie chciał zapalić. Silny mróz sprawił, ze wysiadł akumulator. Nocowałem na Kamiennej. Jeśli nie zdarzyłby się kłopot z samochodem, to pewnie dotarłbym do mojego mieszkania, do drzwi którego właśnie kołatała bezpieka. […] W tamtym czasie odczuwałem jednak wyraźnie, że lada dzień coś się wydarzy. Chodziło mi po głowie, żeby nie nocować w domu. Kiedy około północy jechałem przez Wrocław – w okolicach Buforowej i Krynickiej widziałem sznur wojskowych ciężarówek. Trochę mnie to wtedy zaniepokoiło.”

Aleksandra Zawłocka: „Nie było mnie ponad miesiąc w domu. Jak wieczorem 12 grudnia pojawiłam się po strajku, z czajnikiem dyndającym przy wyładowanym plecaku, to mama mnie zaraz usadziła przy stole: Siadaj i opowiadaj. Ale mamo, są urodziny kumpeli, ja jeszcze idę na balangę wieczorem. Moja mama pomyślała sobie wtedy: O nie. Postanowiła mnie zatrzymać. W dodatku wyłączono światło, bo to już był ten okres, kiedy brakowało prądu. Siedziałyśmy przy lampie naftowej, mama postawiła na stole butelkę wermutu, ciasto. Sama ani pół kieliszka nie wypiła, żeby mnie pilnować, tylko mi kroiła to ciasto i dolewała wermutu, a ja opowiadałam. Pierwszy raz w życiu upiła mnie moja matka. Jeszcze jakoś krótko przed północą zadzwonił mój ojciec, który był wtedy w delegacji w Krakowie. Złożył mi życzenia, bo to były moje imieniny. Rozmawiamy, a tu nagle ciach – urwane połączenie. Zerwało się, to się zerwało. Telewizor był włączony i leciał jakiś film włoski kostiumowy, też nagle się urwał. Wystąpiła Loska, czy któraś z tych spikerek uczesanych, i z całkowicie kamienną twarzą powiedziała: Kończymy program na dziś. I cześć. No oburzające, no przerwali jakiś film w połowie i nic nie powiedzieli. Poszłam spać.”

Stan wojenny w Polsce (1981–1983)

13 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski w przemówieniu radiowo-telewizyjnym ogłosił, że na terenie całej Polski został wprowadzony stan wojenny. Reżim komunistyczny uderzył w NSZZ „Solidarność” i skupioną wokół związku opozycję, chcąc ratować PRL. W tym miejscu znajdziesz informacje na temat tego wydarzenia, uznawanego za jedno z najdramatyczniejszych w powojennej historii Polski.



Czytaj dalej...

gen. bryg. dr Zdzisław Rozbicki: „Nie byłem wtajemniczony w przygotowania do stanu wojennego. Ale 12 grudnia o godzinie 20:00 mój bezpośredni przełożony gen. dyw. dr Tadeusz Szaciło powiedział do mnie: Ty tu siedź, nie ruszaj się. Aż do odwołania. Zacząłem się domyślać, że coś się będzie działo. […] Wszystko wyjaśniło się po północy. Wezwał nas do siebie zastępca szefa instytucji gen. Henryk Kaczor. Oświadczył, że o godzinie 24:00 Rada Państwa wprowadziła stan wojenny. Rozdzielili zadania. Mój zarząd miał szybko przygotować odezwy, hasła, komunikaty itp. Ich celem było przekonanie ludzi, by zachowali spokój. Miały być odczytywane z głośników umieszczonych na wojskowych samochodach, które jeździłyby po ulicach miast. Do rana odezwy były gotowe. Ale ich nie wykorzystano, bo był spokój. A obawialiśmy się masowych manifestacji na ulicach.”

Jerzy Urban: „W sobotę 12 grudnia Rakowski mnie poprosił, żebym pojechał do domu i napisał artykuł do poniedziałkowej prasy, tak jakby z soboty na niedzielę coś się miało zmienić. Ale nie powiedział co. Pisałem więc jakiś tekst w duchu, że sytuacja jest na skraju przepaści, nic wyraźnego […] Do północy był spokój, aż zadzwonił do mnie Rakowski i kazał przyjeżdżać do pracy. Żony nie budziłem, wsiadłem do samochodu i pojechałem przez zaśnieżone ulice. Nic się nie działo. Puste, ciemne miasto, nie widziałem żadnych czołgów ani milicji. Wchodząc do Urzędu Rady Ministrów, potknąłem się o coś włochatego, co podniosło łeb. Wystraszyłem się. To był ogromny pies milicyjny, który leżał przed wejściem do kancelarii premiera. Urząd był ciemny, nie widać było ani specjalnej ochrony, ani wojska, światło świeciło się tylko w gabinecie Rakowskiego, gdzie siedziałem przez całą noc. Moje zdumienie wywołał kolega Górnicki, świetny kiedyś dziennikarz, teraz doradca Jaruzelskiego, który pojawił się w mundurze […] On zawsze marzył o mundurze. Był oficerem rezerwy i ku swojemu szczęściu został wtedy powołany do służby czynnej.”

Siedziba Urzędu Rady Ministrów (dziś: Kancelarii Prezesa Rady Ministrów) w Alejach Ujazdowskich w Warszawie - jedna z centrali operacji wprowadzania stanu wojennego (fot. Laleczki, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana).

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org