Opublikowano
2014-11-01 14:00
Licencja
Wolna licencja

Cmentarz Bródnowski – ponad 130 lat historii

20 listopada mijają 133 lata od momentu poświęcenia Cmentarza Bródnowskiego, niegdyś największej europejskiej nekropolii, miejsca spoczynku 1 200 000 osób. Ten niezwykły zabytkowy cmentarz, choć ustępujący pierwszeństwa elitarnym Starym Powązkom, zapisał się trwale w burzliwych dziejach Warszawy i Polski XIX i XX wieku.


Strony:
1 2 3

Trudne początki

Sokrat Starynkiewicz Plany założenia nowej nekropolii dla dynamicznie rozwijającej się Warszawy dojrzewały w niezwykle trudnych dla Polaków czasach. Po powstaniu styczniowym Warszawa została oficjalnie zdegradowana do roli prowincjonalnego miasta rosyjskiego i była zarządzana w adekwatny sposób. Stopniowo rusyfikowany magistrat pełnił jedynie funkcję administratora i na wszelkie wydatki powyżej 1000 rubli musiał uzyskać akceptację ministerstwa spraw wewnętrznych w Petersburgu, a niekiedy także cara. Rozbudowana ze wszech miar rosyjska biurokracja hamowała czasem najbardziej niezbędne inwestycje miejskie. Szczególnie źle wypadała Warszawa pod względem urządzeń sanitarnym, co odbijało się niekorzystnie na życiu i zdrowiu mieszkańców. Za wielkie osiągnięcia można uznać zbawienne dla stanu sanitarnego budowy: kanalizacji i nowoczesnej sieci wodociągowej, których orędownikiem był wyjątkowo przyjazny warszawiakom generał gubernator Sokrat Starynkiewicz, pełniący funkcję prezydenta miasta.

Przeczytaj też:

Postać Starynkiewicza odegrała szczególną rolę także w staraniach mieszkańców Warszawy o założenie nowej nekropolii. Gwałtowny przyrost ludności a zarazem wysoka śmiertelność sprawiły, że istniejące warszawskie cmentarze borykały się z problemem narastającego przepełnienia. Niezbędnym okazało się zapewnienie wielkiemu miastu nowego miejsca grzebalnego. Prezydent Starynkiewicz polecił magistratowi znaleźć odpowiednie miejsce. Stworzona w tym celu komisja w 1882 roku wytypowała 65 hektarów piaszczystych nieużytków we wsi Bródno, należących do Szpitala Świętego Ducha. Za wskazaną lokalizacją przemawiała znaczna odległość od ówczesnych granic miasta (Nowa Praga i Szmulowizna zostały włączone do granic Warszawy dopiero w 1891 roku, a Targówek z Bródnem w 1916 roku) i słabe zaludnienie tej części miejscowości, co umożliwiało w późniejszym okresie powiększanie obszaru cmentarza bez zastrzeżeń sanitarnych. Poza tym w tej okolicy istniały już: XVIII-wieczny kirkut oraz nekropolia choleryczna, planowano wstępnie również otwarcie cmentarza karaimskiego.

Pomimo wielu przeciwności nową nekropolię poświęcono 20 listopada 1884 roku. Było to wielkie medialne wydarzenie, które odbiło się szerokim echem w warszawskiej prasie. Do naszych czasów, prócz obszernych relacji dziennikarskich, dotrwała reprodukowana ilustracja prezentująca arcybiskupa warszawskiego Teofila Popiel-Chrościaka, który w otoczeniu służby liturgicznej i prostego ludu święcił to piaszczyste pustkowie. Nazajutrz nastąpił pierwszy pochówek: pogrzebano roczną Marysię Skibniewską. Jej skromny dziecięcy nagrobek z kutym krzyżem przetrwał do dnia dzisiejszego przy Alei Szerokiej.

Karawany z trumnami porucznika A. Zawadzkiego oraz jego żony na cmentarzu bródnowskim w Warszawie (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-W-656-1, domena publiczna)

Wiele kłopotów

Odległa lokalizacja nowego cmentarza szybko okazała się wielkim utrapieniem dla rodzin zmarłych. Największą bolączką było już samo dotarcie do nekropolii. Dopiero w przededniu jej otwarcia prowizorycznie wybrukowano polnym kamieniem wąskie dróżki prowadzące doń ze Starej Pragi, obecne ulice 11 Listopada i św. Wincentego. Dojazd do cmentarza oferowały wprawdzie bryczki i prywatne omnibusy, jednak zgodnie z obyczajem żałobnicy pokonywali drogę na cmentarz w pieszym kondukcie idącym z kościoła parafialnego. Szczególnie uciążliwa była ta żałobna trasa jesienno-zimową porą. W kilka lat po otwarciu cmentarza pisano:

Co dzieje się na drodze wiodącej do cmentarza bródnowskiego, ten tylko ma pojęcie, kto z musu odbył pielgrzymkę za trumną. Począwszy od plantu kolei do samego cmentarza wznoszą się wysokie góry śniegowe, przez które potrzeba przebijać się siłą, by nie zostać zasypanym, śnieg w tym miejscu dochodzi do kilku łokci głębokości. Karawany, do których są przyprzęgane zapasowe konie, stają co chwila, a kilkudziesięciu robotników łopatami toruje swobodny przejazd dla konduktorów.

Ogromne trudności sprawiało także zniwelowanie terenu pod przyszłe pochówki. Góry piasku zalegały na terenie cmentarza jeszcze wiele lat po jego otwarciu i zasypywały wiele mogił oraz dopiero wzrastających drzewek. „Dziś te wydmy piaszczyste, ogołocone z roślinności, szeregi mogił po większej części nieodarnionych, z których kilkanaście zaledwie ozdobionych jest skromnymi pomnikami, czynią smutne wrażenie” – utyskiwano na łamach „Kuriera Warszawskiego”.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-6-0

Stron: 109

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Łukasz Zwaliński

Ur. w 1987 r. w Warszawie, gdzie ukończył XIII LO im. płk. L. Lisa-Kuli; absolwent Historii UW. Zainteresowania badawcze: historia Warszawy XIX i XX w. ze szczególnym uwzględnieniem Pragi. Autor pracy magisterskiej Kreowanie czarnej legendy warszawskiej Pragi na łamach „Kuriera Warszawskiego” w latach 1875–1890. Obecnie pracuje w Bibliotece Instytutu Historycznego UW.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org