Opublikowano
2013-10-12 15:40
Licencja
Wolna licencja

Czy Ludowe Wojsko Polskie zasługuje na pamięć?

„Wczoraj łach, mundur dziś! / Ściśnij pas, pora iść! / Ruszaj, Pierwszy Korpus nasz / Spoza gór i rzek – na Zachód marsz!”. Marsz I Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR skupia jak w soczewce historię polskich oddziałów, które 12 października 1943 roku rozpoczęły swój bojowy marsz do Ojczyzny. Historię, z którą mamy dziś spory problem…


Strony:
1 2 3

Oficjalna nazwa oddziałów polskich formowanych przez komunistów w ZSRR oraz późniejszej armii PRL, brzmiała po prostu „Wojsko Polskie” bądź też „Siły Zbrojne PRL”. Dodawany przymiotnik „ludowy”, zwykle pisany małą literą, miał podkreślać polityczny wymiar tej formacji. Skrót był jednak używany afirmatywnie przez same wojsko, dobrze oddaje specyfikę tej armii, stosują go powszechnie naukowcy i publicyści. Dlatego też pozwalam sobie używać go właśnie w kontekście formacji stworzonych na Wschodzie, które stały się zaczątkiem sił zbrojnych PRL. Przed transformacją ustrojową 12 października był dniem obchodzonym z pompą jako Święto Wojska Polskiego, które jako instytucja doskonale dbało o godny przekaz na swój temat. W ostatniej dekadzie PRL LWP było jeszcze dodatkowo wspierane przez wywodzącego się z jego szeregów przywódcę, gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który – choć przywdział garnitur premiera, I sekretarza i przewodniczącego Rady Państwa – wciąż trzymał w ręku armię, którą kierował od 1968 roku. Tego dnia organizowano defilady, capstrzyki, spotkania z kombatantami i kadrą zawodową. W latach 1982–1983 z okazji tej rocznicy miały dodatkowo miejsce szczególne rytuały: w okolicznościowym przemówieniu na uroczystej akademii robotnik dziękował żołnierzom za ich ofiarną służbę dla Ojczyzny i ochronę przed zagrożeniem, czyli wprowadzenie stanu wojennego, według oficjalnej linii partyjnej „aktu ocalenia narodowego”.

Rocznica bitwy pod Lenino spełniała rolę szczególną. W oficjalnej opowieści o drugiej wojnie światowej wiele szczegółów i akcentów mogło się zmieniać, kilka z nich było jednak stałych, między innymi właśnie zasadnicza interpretacja pierwszego starcia Dywizji Kościuszkowskiej: „przełomowego momentu wojny”, w którym siły lewicy, demokracji i postępu rozpoczęły swoją „najkrótszą drogę do Ojczyzny”, zawiązując nad Miereją polsko-radzieckie braterstwo broni. Mimo wielu inkluzywnych wątków dodawanych w późniejszych latach (zakładających, że różne były drogi do wyzwolenia Polski, a żołnierz pod Lenino reprezentował też tego spod Monte Cassino, bitwy o Anglię czy walczącego na Atlantyku), narracja ta podkreślała, że to zasługa komunistów jest „najsłuszniejsza” wśród „słusznych”. Przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński mówił w czasie uroczystości w 1983 roku: „Ale nie każdy czyn zbrojny ma ten sam wymiar polityczny, nie jednakie są wynikające stąd konsekwencje historyczne. I to właśnie wyróżnia, pozwalając na analogię tylko z lewicową partyzantką w kraju, fakt powstania na obszarach Związku Radzieckiego Wojska Polskiego, które dotrzymało sojuszniczych zobowiązań i pierwszy egzamin bojowy chlubnie zdało w bitwie pod Lenino”. Podobnie wypowiadał się ówczesny minister obrony narodowej gen. Florian Siwicki: „Ale prawdą jest przede wszystkim to, że wyzwoleniu Ojczyzny najskuteczniej posłużył bojowy marsz naszego żołnierza z ziemi rosyjskiej do polskiej. Na legendarną «warszawską szosę» wprowadziła go myśl polityczna komunistów, polskiej lewicy”. 12 października był więc świętem oficjalnej historii, spychającej na bok zasługi Armii Krajowej oraz Rządu na Uchodźstwie i podkreślającej zasługi polskich komunistów i ZSRR.

Demaskowanie propagandy i zapełnianie białych plam

Po 1989 roku rocznica bitwy pod Lenino podzieliła los innych świąt i tradycji uznanych za reprezentujące ancient regime. Dniem Wojska Polskiego stał się 15 sierpnia jako rocznica bitwy warszawskiej 1920 roku – prawdopodobnie największego (i samodzielnego!) sukcesu polskiej wojskowości, mającego ogromne znaczenie polityczne i moralne. Historycy, wolni od ograniczeń administracyjno-politycznych, zajęli się profesjonalnym opisaniem takich wątków wojskowej historii drugiej wojny światowej, jak wysiłek zbrojny Armii Krajowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz walki z Armią Czerwoną w 1939 roku. Wraz z udostępnieniem archiwaliów MSW narodziła się nowa subdyscyplina – opis działalności powojennego podziemia antykomunistycznego.

Zarówno w badaniach historycznych, jak i szeroko rozumianej dyskusji publicznej, spoglądano na LWP z dwóch perspektyw. Obydwie stanowiły naturalny element transformacji ustrojowej, a co za tym idzie przemiany polskiej pamięci zbiorowej. Pojawiło się zatem spojrzenie krytyczne, które akcentowało te fakty, które do tej pory nie mieściły się w oficjalnej narracji lub były wprost zakłamywane. Wśród nich znalazły się m.in.: współpraca płk. Berlinga z NKWD, nieudolność naczelnej legendy ludowego wojska gen. Świerczewskiego, kwestia pomocy dla powstania warszawskiego, skomplikowany stosunek społeczeństwa polskiego do armii z „kuricą” na czapkach czy wreszcie udział oddziałów LWP w likwidacji podziemia niepodległościowego.

„Kurica” (piastowski orzeł projektu J. Broniewskiej) z czapki żołnierzy 1 Dywizji Piechoty im Tadeusza Kościuszki

Z drugiej strony opowiadano o historii LWP w konwencji groteski i zdemaskowanej propagandy. Według niej całość dziejów tego wojska była nie tylko zafałszowana, ale po prostu rozdmuchana. Na Uniwersytecie Warszawskim (poza Instytutem Historycznym) uczestniczyłem kiedyś w wykładzie prowadzonym przed dobrego politologa i dziennikarza, a wcześniej działacza opozycji demokratycznej, który twierdził, że cała historia bitwy o Wał Pomorski to tak naprawdę „propagandowy mit stworzony przez Jaroszewicza i Jaruzelskiego” i że niczego takiego nie było (oprócz samej bitwy o Kołobrzeg, chyba również opisanej jako niepotrzebna i krwawa jatka). Nie zrobiłem tego wtedy, ale chciałem zapytać: skąd więc wzięły się cmentarze wojenne w rejonie Mirosławca, Wałcza i Międzyrzecza, na których leżą żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego?

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: syn komunisty |

No tak...przyznaję, że były wielkie okrucieństwa ze strony LWP w PRL w stosunku do swoich obywateli tylko nie rozumiem jak w tych warunkach ludność Polski ....oj przepraszam to znaczy ludność komunistycznej polskiej republiki radzieckiej (bo tak należy nazywać PRL bez żadnych niedomówień) zwiększyła się z 24 mln w 1946 r. do 38 mln w 1989 r. - jakim cudem ? Aliancka Armia sowiecka ze zdrajcami z LWP zrobiły wielki błąd w 1944 r. Należało zatrzymać się na Bugu i ani kroku w przód bo wtedy Generalny Plan Wschodni miał by wreszcie jakąś szansę na urzeczywistnienie. Wielka szkoda naprawdę, że poczynionych błędów nie można już naprawić.



Odpowiedz

@ Gość: syn komunisty
Dlaczego w czasach komuny przybyło w Polsce ludzi? Tak, to zasługa komuny!
Bowiem nastały pustki w sklepach - także tych z prochem strzelniczym i chociaż doszło, jak napisała jedna gazeta, do wytępienia analfabetów, zabrakło kul na wytępienie ... bocianów!



Odpowiedz

Mój brat tez zginął już jako były żołnierz WP. Czy za Polskę? Z powodu para-polskiej władzy pora-polskiego ludu pracującego.
Zginął, bo przy poborze przyznał się, że ma daleką ciotkę w Ameryce. Dostał się do batalionu roboczego na Śląsku. Wywożono go nie wiadomo gdzie, i pracował w kopalni nie wiadomo czego. Po sześciu miesiącach zwolniono go ze służby, innych tej grupy chyba też. Napromieniowany nie wiadomo czym, umarł przed czasem na nie wiadomo co...
To też było WP!



Odpowiedz

@ Atimes ,
I jeszcze dopiszę. Kolejny brat za udział w studenckich rozruchach 1068 r., wywalony ze studiów, znalazł się karnie w wojsku - żeby więcej nie odważył się buntować. Ma stargane życie. To też było WP.
Kolejny brat odbył służbę wojskową w czołgach. Był świadkiem zabijania kulami z wojskowych czołgów stoczniowców Warskiego w ich buntach grudniowych. Nie potrafił utrzymywać tajemnicy z tego czego był świadkiem. Po pięciu miesiącach zginął w hotelu, uduszony. Pani prokurator nie dopuściła nas do dokumentacji !!!
To też było WP.



Odpowiedz

@ Atimes
Ach, nie mogę nie pamiętać. Kiedy wracałem z Italii w 1975 r. , chciano mnie do skóry zrewidować i uczynić śledztwo. Do zakratowanej więźniarki na kolejowej bocznicy w Ostrawie przeprowadzali mnie postępując za mną dwaj żołnierze z bronią w ręku.
Innym razem, wracając z przyjacielskiej wizyty w pasie przygranicznym na Słowacji, do kontroli granicznej przystąpił oficer WP. Zdejmowałem nawet skarpety. Dobrał się do mojej teczki. Była ze skóry. Jej klapa była podklejona skórką. oderwał ją, bo może przewożę ze Słowacji jaki dokument (szpiegowski czy inny?)! Nie wytrzymałem, widząc to niszczenie.
- "Co pan robi!" krzyknąłem.
- Przepraszam, podkleimy.... Ponieważ niczego nie znalazł, to mnie oddał na wojewódzką policję dla dalszego przesłuchiwania.
Tam zgłupieli: O co tym granicznym durniom chodzi? - zapytano.
O, to też było WP!



Odpowiedz

Gość: syn komunisty |

Chwała bohaterom I i II AWP ! Mali ludzie z POPIS-u twierdzą, że jest inaczej....gdyby nie Wy tych POPIS-ów by dzisiaj nie było na świecie bo nie byłoby narodu polskiego....



Odpowiedz

Gość: taka1 |

Brat mojej babci (kościuszkowiec) zginął pod Mirosławcem w walce o Polskę. Miał 21 lat. Jakoś nie mam wątpliwości za czyją wolność przelał krew..... On i 6000 innych polskich żołnierzy, leżą teraz tylko na 1 cmentarzu w Wałczu. A takich cmentarzy w Polsce jest wiele. Cześć i chwała bohaterom!



Odpowiedz

Gość: arkady |

@jak wielkie jest zaslepienie rzadzacych potepiajacych bohaterstwo zolnierz 1 i 2 armii wojska polskiego walczacego u boku armii czerwonej z hitlerowskimi okupantami, wieczna im chwala bo swa krwia zasluzyli. Gość: taka1



Odpowiedz

Gość: anslaw |

@ Gość: arkady CZOŁEM Panie Gość.Pozdrawiam



Odpowiedz

Gość: Олександр Чорний |

Czy chociaż jedną wojnę widziało na całych razem wziętych całe to państwo, co z ciepłych kanap wykonuje sąd nad Żołnierzami tej Wojny? Ile w ogóle z ich było na wojaczce?



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org