Opublikowano
2013-08-05 16:49
Licencja
Wolna licencja

Kozacka rzeź Powstania?

W założeniu oddziały kozackie służące u boku Hitlera miały przede wszystkim być wsparciem w walkach przeciwko Sowietom. III Rzesza miała dla nich jednak inne zadanie. W roku 1944 Kozacy nie tylko pacyfikowali Jugosławię, ale też brali czynny udział w rzezi powstańczej Warszawy.


Wybuch Powstania Warszawskiego wywołała wściekłość Adolfa Hitlera. Pacyfikacja Warszawy była więc nie tylko wygaszeniem walk, ale przede wszystkim zemstą na mieście, które śmiało podjąć walkę o wolność. Gniew Hitlera odczuć mieli przede wszystkim cywilni mieszkańcy stolicy. Terror był zresztą jedną ze sprawdzonych metod sprawowania władzy na podbitych terenach Polski - wobec ciągle niewystarczającej liczby sił wojskowych, które mogłyby zapewnić spokój, starano się przede wszystkim rzucić cień strachu na ludność cywilną, a tym samym w pełni ją sobie podporządkować. Taką taktykę do ekstremum rozwinięto w zbuntowanej Warszawie. Do pacyfikacji Powstania stworzono Grupę Korpuśną gen. Ericha von dem Bacha-Zelewskiego, w skład której, obok żołnierzy Wehrmachtu i SS, weszły także nieniemieckie formacje wojskowe, w których służyli przede wszystkim Rosjanie, Azerowie, Tatarzy oraz Kozacy. Z relacji ofiar wynika, że oddziały te cechowało szczególne okrucieństwo i bezwzględność. To one miały ponosić główną odpowiedzialność za rzeź Woli i Ochoty, awangardą bestialstwa miały być zaś formacje kozackie.

Kozaccy żołnierze Wehrmachtu, styczeń 1943 r. (fot. Mentz, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 101I-235-0976-17A, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy).

Skąd u boku Adolfa Hitlera wzięli się Kozacy? W XIX wieku społeczności kozackie, wcześniej uważane za buntownicze i niechętne każdej władzy, stały się jednym z najważniejszych filarów carskiej rządów w Rosji. Za tą niezwykłą przemianą stała umiejętna polityka Romanowów, którzy dzięki rozlicznym przywilejom nadawanym Kozakom uzyskali w nich wiernego sojusznika. Nie można się więc dziwić, że komunistyczne władze w latach 20. i 30. XX wieku nie darzyły ich zaufaniem. Decyzje ekonomiczne i polityczne podejmowane przez bolszewików podkopywały tradycyjne formy kozackiego życia, co budowało oczywistą niechęć Kozaków do nowej władzy. Niezadowolenie to z czasem przerodziło się w nienawiść, która w chwili ataku III Rzeszy na ZSRR wepchnęła ich w niemieckie objęcia.

Pierwsze formacje kozackie służące u boku III Rzeszy zaczęły powstawać już w 1941 roku, próby te były jednak nieśmiałe i ograniczały się do tworzenia małych formacji taktycznych służących głównie do zwiadu i walki z partyzantami. Wynikało to zarówno z ideologicznej nieufności Hitlera do ochotników obcego pochodzenia, jak i z logistycznych możliwości wyposażenia nowych oddziałów. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w obliczu niemieckich klęsk. Obcojęzyczni ochotnicy stali się wartościowym materiałem, służącym uzupełnieniu niedoborów w rodzimych formacjach wojskowych. W roku 1942, z inicjatywy niemieckiego Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, oficjalnie podjęto decyzję o formowaniu oddziałów nieniemieckich, szczególnie na zajętych terenach Związku Radzieckiego. Miały wśród nich być także oddziały kozackie, tworzone zarówno z ochotników pozyskanych z zajętych terenów, dezerterów z wojsk sowieckich, jak i z jeńców wojennych. Wkład w tworzenie kozackich jednostek mieli także emigranci, którzy w latach 20. opuścili Rosję w obawie przez bolszewikami. Powstawanie nowych formacji miało ogromne znacznie propagandowe. Już w 1943 roku pismo „Die Wehrmacht” opublikowało artykuł chwalący niezwykłą odwagę Kozaków i ich zaangażowanie w walce z bolszewizmem.

Dowódcy jednostek kozackich: były białogwardzista gen. Andriej Szkuro (trzeci od lewej) oraz gen. Helmuth von Pannwitz (czwarty od lewej), 1943 r.

Wraz z tworzeniem się nowych oddziałów ujawniały się kozackie ambicje państwotwórcze, powstające w głowach działaczy takich jak choćby Piotr Krasnow. Hitler nie zamierzał jednak wspierać ich realizacji - Kozacy mieli mu służyć jako uzupełnienie głównych sił niemieckich, tak potrzebne w sytuacji coraz gorszego stanu wojsk III Rzeszy na różnych frontach działań wojennych. Powstała w Mławie w 1943 roku 1. Dywizja Kawalerii Kozackiej gen. Helmutha von Pannwitza już po kilku miesiącach działań na froncie wschodnim przeniesiona została do Jugosławii, gdzie wykorzystywano ją do walki z partyzantką Tity. Część Kozaków wysłano do Włoch, inni zaś stacjonowali we Francji, stanowiąc naturalną rezerwę dla oddziałów Pannwitza. Oczywiście liczne formacje pozostawały na Wschodzie, ale były to jedynie małe i rozproszone jednostki uzupełniające siły niemieckie w wymiarze taktycznym.

Z takich oddziałów składały się wojska kozackie, które weszły w skład tłumiących powstanie warszawskie wojsk von dem Bacha. Służyły one przede wszystkim w Grupie Bojowej gen. Günthera Rohra oraz Grupie Bojowej gen. SS Heinza Reinefartha. Skierowano je zarówno do działań we mieście jak i odcięcia Warszawy od Puszczy Kampinoskiej gdzie, jak słusznie się spodziewano, mogły znajdować się oddziały partyzanckie wspierające walczące miasto. Najmłodszą kozacką formacją wojskową był, utworzony zaledwie trzy miesiące przed wybuchem powstania, 209. Batalion Kozaków „Schumma”, wchodzący w skład Grupy Rohr, w której znajdował się też 580. pułk kawalerii kozackiej. Do najokrutniejszych działań skierowany został prawdopodobnie 3 pułk Kozaków, wspomagający słynącą z bestialstwa Grupę Szturmową Oskara Dirlewangera. W sumie, w samej Warszawie i jej okolicach, mogło więc znaleźć się nawet kilka tysięcy Kozaków, aktywnie uczestniczących w pacyfikacji miasta.

SS-Gruppenführer Heinz Reinefarth w otoczeniu Kozaków na ul. Wolskiej.

Trudno jest jednak jednoznacznie określić ogrom zbrodni, za które odpowiedzialność spoczywa na formacjach kozackich. Utrudniają to relacje świadków wydarzeń. Większość wspomnień z okresu Powstania określa jednostki nieniemieckie pojęciem „Ukraińcy”. Historycy twierdzą jednak, że należy to traktować bardziej jako skrót myślowy, nie zaś właściwą interpretację etniczną, „Ukraińcami” byli bowiem w rzeczywistości zarówno żołnierze RONA, Azerowie jak i Kozacy. Na przekonanie, że żołnierze nieniemieccy są pochodzenia ukraińskiego wpływały informacje z rzeziach ludności polskiej na Wołyniu, złe doświadczenia współistnienia obydwu narodów w dwudziestoleciu międzywojennym czy potoczna wiedza o wspieraniu przez Ukraińców działań Hitlera. Przyglądając się składom etnicznym poszczególnych obcojęzycznych formacji wojskowych nietrudno dojść do wniosku, że przeważali w nich Rosjanie, podczas gdy Ukraińcy występowali w nich jedynie w ilościach śladowych. Dużą rolę w utrwalaniu mitu o „ukraińskości” oddziałów pacyfikujących Warszawę odegrali właśnie Kozacy utożsamiani z Ukraińcami, zarówno ze względu na historyczne zaszłości jak i charakterystyczny strój. Tymczasem, w oddziałach kozackich służyli głównie Kozacy Dońscy, Kubańscy, Syberyjscy czy Ussurscy, którzy nie identyfikowali się z ukraińskością.

Losy formacji kozackich uczestniczących w pacyfikacji Powstania były różne. Część z nich została włączona do tworzącego się w Chorwacji XV Kozackiego Korpusu Kawalerii SS gen. Pannwitza. Czekał je tam tragiczny los: w maju 1945 roku, w okolicach Klagenfurtu, oddziały kozackie skapitulowały oddając się do dyspozycji wojskom brytyjskim. W rozmowach poprzedzających kapitulację Anglicy obiecali, że nie wydadzą Kozaków władzom sowieckim. Stało się jednak inaczej i w ramach tajnej operacji „Keelhaul” wszyscy żołnierze kozaccy przekazani zostali Sowietom. Dowództwo w większości skazano na śmierć, a szeregowych żołnierzy umieszczono w obozach pracy. Nieliczni z nich dożyli do amnestii w 1953 roku. Ci, którzy nie weszli w skład oddziałów Pannwitza, pozostali w roli jednostek pomocniczych 4. Armii Pancernej, kontynuując walkę na froncie wschodnim.

Bibliografia:

  • Davies Norman, Powstanie '44, Znak, Kraków 2004;
    Gdański Jarosław W., Zapomniani żołnierze Hitlera, De Facto, Warszawa 2005;
  • Getter Marek, Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim, „Biuletyn IPN”, 8-9 (43-44), sierpień–wrzesień 2004, s. 62-74;
  • Ingrao Christian, Czarni Myśliwi. Brygada Dirlewangera, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011;
  • Krause Werner H., Kozacy i Wehrmacht, wyd. Libron, Kraków 2006;
  • Mórawski Karol, Krzysztof Oktabiński, Lidia Świerczek, Wola. Warszawskie Termopile 1944, Wydawnictwo Askon, Warszawa 2000;
  • Newland Samuel J., Kozacy w Wehrmachcie 1941-1945, Bellona, Warszawa 2010;
  • Sawicki Tadeusz, Rozkaz zdławić powstanie. Niemcy i ich sojusznicy w walce z powstaniem warszawskim, Bellona, Warszawa 2010.

Zobacz też:

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: атаман СКвП |

Jedyny pułk kozacki pułkownika Kononowa, który był zmuszony do zajęcia pozycji w powstańczej Warszawie pełnił tam taką rolę jak wcześniej Węgrzy w kampinosie. O udziele w akcjach pacyfikacyjnych i mowy nie było bo Kozacy się na to nie godzili.



Odpowiedz

Gość: |

Panie pseudo "ataman",poczytaj sobie Pan dokumenty z bundesarchiv,tam są zachowane dokumenty-raporty niemieckie z walk w powstaniu( jest spis wszystkich jednostek kozackich bioracych udział w walkach),które wyraznie mówią ilu zginęło niemieckich żołnierzy w tym z jednostek kolaboranckich( rosyjskich,kozackich itp.) samych kozaków zginęło 93.Jednostki kozackie podczas powstania,zabiły,zraniły,wzięły do niewoli około 1200 powstańców,Są też zachowane rozkazy nadania kozakom odznaczeń w tym krzyży żelaznych II i I klasy za walki z powstańcami..Jest też zachowany list pochwalny atamana Krasnowa do kozaków walczących w powstaniu-i tam użyte słowo-za walke z bolszewickimi bandami!!!! I tu głupota,jak wiadomo jednostki AK komunistami nie było,ale jak widać ataman Krasnow wszędzie widział bolszewików,nawet wsród żołnierzy AK,lub przed walką wmówili kozakom że powstańcy to "czerwoni" żeby skuteczniej ich zwalczali.Ale zapewnie dla pana panie "atamanie"-stał podczas walk w powstaniu jeden pułk kozaków,który zapewne roznosił paczki czerwonego krzyża i rozdawał je powstańcom )))))



Odpowiedz

Gość: 127 |

Pewnym jest "tylko" udział Ukraińskiego Legionu Samoobrony w mordach na ludnosci cywilnej Warszawy, to zostało potwierdzone, także przez niemieckich historyków, natomiast później częśc z nich weszła w skład 14 dywizji SS.



Odpowiedz

Gość: melba |

Bo Polacy to romantyczni naiwniacy wrog tylek skopie a oni serce by oddali



Odpowiedz

Gość: najtes26 |

A my, Polacy dzisiaj chcemy krew swoją przelewać za "SAMOSTYJNĄ UKRAINĄ'



Odpowiedz

Gość: Hubert |

Ogólne pisanie o tym jacy ci kozacy byli okrutni i krwawi mało obrazuje na wyobraźnie. Sądziłem, że będą tu konkretne przykłady ich bestialstwa, jak choćby to że jednej złapanej dziewczynie z AK wydłubali oczy łyżeczką. To jeden przykład. A były ich setki, każdy był równie wyrafinowany i potworny.



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org