Opublikowano
2015-03-12 09:50
Licencja
Wolna licencja

Na Białej Rusi, czyli gdzie?

Czy dzisiejszą Białoruś i dawną Białą Ruś łączy coś poza nazwą i zbliżonym terytorium? Gdzie tkwią korzenie białoruskiego narodu i jego tożsamości? Do jakiej tradycji mogą i odwołują się Białorusini? Najwcześniejsze dzieje kraju nazywanego niekiedy „państwem bez narodu” lub nawet „państwem bez historii” rekonstruuje Roman Sidorski.


1 2 3

Poniższy fragment pochodzi ze stron 409-423 książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” pod redakcją Kamila Janickiego i stanowi początek rozdziału „Białoruś – państwo bez narodu?” autorstwa Romana Sidorskiego. Więcej informacji o książce, będącej wspólnym projektem wydawniczym portalu „Histmag.org” i Instytutu Wydawniczego Erica, znajduje się na jej stronie internetowej. Białoruś to dla człowieka Zachodu kraj rządzony przez ostatniego dyktatora Europy, pełen zagadek i paradoksów. Zostały one zgrabnie wyliczone przez Grigory'ego Ioffe'a na początku jego trzyczęściowego cyklu artykułów o wspólnym tytule Understanding Belarus (Zrozumieć Białoruś): powszechnie krytykowany i uważany za bufona Alaksandr Łukaszenka jest wciąż bardzo popularny we własnym kraju; leżąca w centrum Europy, na szlaku łączącym Wschód z Zachodem, Białoruś jest najbardziej jednostronnie zorientowanym państwem na naszym kontynencie; Białorusini stanowią zdecydowaną większość w swoim kraju, ale to język rosyjski jest uważany przez większość z nich za ojczysty, a żyjący na Białorusi Rosjanie często nie są tam nawet postrzegani jako mniejszość; Białorusinami (w sensie geograficznym) byli m.in.: Guillaume Apollinaire, Marc Chagall, Fiodor Dostojewski, Tadeusz Kościuszko, Adam Mickiewicz, Stanisław Moniuszko czy Igor Strawiński, ale żaden z nich nie uważał się nigdy za Białorusina.

Osobnym zagadnieniem jest polityka reintegracji Białorusi z Rosją, prowadzona przez oba państwa niemal od momentu rozpadu ZSRR. Budzi ona duże obawy szczególnie w Polsce, gdzie rosyjski imperializm wciąż jawi się bardzo wielu jako istotne, jeśli nie największe, zagrożenie dla naszej suwerenności. Skrót nazwy powołanego do życia 4 kwietnia 1997 roku Związku Białorusi i Rosji nabrał w Polsce znaczenia wręcz symbolicznego, pozwalając wyrazić niepokój związany z jednoczeniem się tych dwóch sąsiadów. Czy jednak rzeczywiście taki ZBiR straszny, jak go malują?

Jak to zwykle bywa, by zrozumieć dzisiejsze zdarzenia i procesy, konieczne jest poznanie ich, tkwiących w dalekiej przeszłości, korzeni i podłoża, z którego wyrastają. Wyjaśnienia przedstawionych wcześniej paradoksów trzeba zacząć szukać już u samych początków białoruskiej państwowości, nie pomijając jednocześnie powikłanych dziejów nazw: Biała Ruś i Biali Rusini. Będzie to punkt wyjścia do moich rozważań nad białoruską ideą i świadomością narodową oraz tradycją państwową i ich wpływem na bieżącą politykę.

Świt narodu?

Jeśli interpretacje archeologów są prawidłowe, terytorium dzisiejszej Białorusi w VI-VII wieku było zasiedlane przez wschodnich Słowian. Najpierw pojawili się oni na południe od Prypeci, w VIII wieku rzekę tę przekroczyli, a w IX można ich już było spotkać na całym niemal interesującym nas obszarze, oprócz zasiedlonego w X wieku dorzecza Niemna. Na zajmowanych terenach Słowianie zetknęli się z mieszkającymi tam od dawna plemionami bałtyckimi (ich osadnictwo rozciągało się od Bałtyku na zachodzie aż po źródła Oki na wschodzie i od Dźwiny na północy do Prypeci na południu). Obie te grupy koegzystowały ze sobą przez pewien czas. Nie zawsze pokojowe, ale intensywne kontakty doprowadziły w końcu do asymilacji ludności bałtyckiej, od której Słowianie przejęli jednak niektóre elementy kultury.

Procesy te były główną przyczyną wyodrębnienia się na terenach dzisiejszej Białorusi trzech plemion: Krzywiczów, Dregowiczów i Radymiczów. Zachowały one pewne cechy wspólne właściwe Słowianom Wschodnim, ale różnice w obrządku pogrzebowym i elementach kultury materialnej wskazują na kształtowanie się nowego etnosu. Również niektóre specyficzne cechy języka białoruskiego miały zacząć kształtować się pod wpływem Bałtów, choć starobiałoruski uformował się zasadniczo dopiero między XIII i XVI wiekiem.

Jakkolwiek procesy państwowotwórcze musiały zachodzić na Rusi jeszcze przed przybyciem skandynawskich Waregów, dziś nie ma już raczej wątpliwości, że odegrali oni bardzo istotną rolę w tworzeniu się staroruskich państw. Jak podaje Powieść Minionych Lat, źródło napisane rzekomo przez niejakiego mnicha Nestora, w 862 roku mieszkający nad jeziorem Ilmen Słowianie zaprosili do siebie wareskiego wodza Ruryka, ofiarując mu władzę nad sobą. To właśnie Ruryk założył Nowogród, a poszczególni członkowie jego drużyny mieli otrzymać Połock, Rostów i Biełoziero, zaś Askold i Dir objęli samodzielną władzę w Kijowie.

Następca Ruryka, Oleg, był wielkim zdobywcą. Podbił Smoleńsk i Lubecz, podporządkował sobie plemiona Drewlan, Siewierzan i Radymiczów. Przede wszystkim jednak pokonał Askolda i Dira, zajmując tym samym Kijów, dokąd przeniósł swoją stolicę. Trudno powiedzieć, jak kształtowały się relacje pomiędzy państwem Olega a Połockiem, kronika Nestora nie wypowiada się bowiem na ten temat. Wątpliwe jednak, by Połock mógł zachować pełną niezależność, skoro kijowski książę nie zadowolił się wymienionymi sukcesami i w 907 roku zorganizował potężną wyprawę wojenną na Konstantynopol, zakończoną podpisaniem w roku 912 porozumienia o handlu z Cesarstwem Bizantyjskim.

Kolejne informacje o Połocku dotyczą końca lat 70. X wieku. W grodzie tym miał w owym czasie rządzić książę Rogwołod, zaś w Turowie książę Tur, być może brat Rogwołoda. Trwała wówczas wojna o tron kijowski pomiędzy synami Światosława I, Jaropełkiem i Włodzimierzem (zwanym później Wielkim). Ponieważ Rogwołod był sojusznikiem Jaropełka, Włodzimierz napadł na Połock, wymordował całą rodzinę książęcą, zaś córkę Rogwołoda, Rognedę, pojął za żonę. Z tego związku narodził się Iziasław, któremu Włodzimierz już w 988 roku pozwolił objąć tron połocki. W ten sposób narodziła się dynastia Rogwołodowiczów, uważana przez ruskich latopisarzy za odrębną w stosunku do Rurykowiczów. Księstwo Połockie było więc pierwszym, które oddzieliło się od Rusi Kijowskiej. Rządzący w drugiej połowie XI wieku Wsiesław Briaczysławicz zbudował w Połocku trzeci na Rusi Sobór Sofijski, podkreślając tym samym swoją niezależność i równość w stosunku do Kijowa i Nowogrodu.

Tak z grubsza rysują się początki państw na Rusi w tradycyjnym ujęciu, przedstawiane głównie w oparciu o staroruskie latopisy. Jak dowodzą jednak Ales’ Bely i Oleg Łatyszonek, chociaż Rogwołod, Tur i Rogneda występują w każdym białoruskim podręczniku, pozostają oni postaciami raczej legendarnymi, których istnienia nie można być wcale pewnym. Nie inaczej jest zresztą z pierwszymi władcami Nowogrodu i Kijowa – dopiero Igor, następca Olega, jest znany z niezależnych (bizantyjskich) źródeł i może być uważany za w pełni historycznego księcia. Z naszego punktu widzenia ważne jest jednak to, że już w X wieku istniało na obszarze dzisiejszej Białorusi państwo oddzielne od Rusi Kijowskiej i rządzone przez rodzimą dynastię, które mogło w przyszłości stać się źródłem białoruskiej tradycji państwowej.

Warto jeszcze chwilę zatrzymać się nad odrębnością ziem białoruskich. Hienadź Sahanowicz uważa, iż nie można mówić o jednej kulturze (ani tym bardziej narodzie) ruskiej w X, XI czy XII wieku. Istniała co prawda wspólna kultura miejska (obejmująca niewielki procent mieszkańców państwa), wspólny język literacko-kancelaryjny i względna jedność polityczna, ale Ruś zamieszkiwana była przez grupy różniące się od siebie pod względem etniczno-językowym. Sama Ruś to dla autorów latopisów jeszcze w XII wieku tereny nad środkowym Dnieprem, wokół Kijowa, Czernichowa czy Perejasławia. Ziemia Połocka, Smoleńska czy Nowogrodzka nie były objęte tym określeniem, a do połowy XII wieku używano wciąż plemiennych nazw Dregowiczów, Krywiczów i Radymiczów.

Odmienne stanowisko zajmowała nie tylko historiografia radziecka, ale też np. Stanisław Alexandrowicz, który zebrał w swym artykule dowody na istnienie w średniowieczu wspólnej ruskiej świadomości narodowej, przywołując głównie liczne cytaty z latopisów powstałych od XI do XV wieku. W ujęciu tym etniczna wspólnota ruska miała dopiero później podzielić się na wielkoruską (rosyjską), małoruską (ukraińską) i zapadnoruską (białoruską).

Rozważania nad językową czy kulturową odrębnością ziem białoruskich w średniowieczu mają jednak ograniczone znaczenie. Co prawda tego rodzaju różnice pomiędzy danymi grupami ludności uważano niegdyś za dowód na istnienie określonych narodów od wczesnego nawet średniowiecza, dziś jednak poglądy takie należy uznać za raczej anachroniczne. Wprawdzie wciąż się zdarza, że dawne etnosy uważa się za poprzedników nowoczesnych narodów, jednak, jak słusznie wskazuje Timothy Snyder, przypadek Białorusinów dowodzi, że takie utożsamienie nie zawsze (jeśli w ogóle) jest uprawnione.

Na Białej Rusi, czyli gdzie?

Jeśli mówimy o korzeniach białoruskiego państwa i narodu, wypada zająć się samą ich nazwą. Tym bardziej że jej pochodzenie budzi spore wątpliwości. Biała Ruś (Alba Ruscia) pojawia się po raz pierwszy w anonimowym Opisie krajów (Descriptiones terrarum), będącym wstępem do niezachowanego dzieła poświęconego Tatarom, a powstałym między 1251 a 1261 rokiem. Trudno jednoznacznie powiedzieć, jakie tereny określono w nim mianem Białej Rusi. Czy chodziło o ziemie mieszkających nad jeziorem Ładoga i zależnych od Nowogrodu fińskich Wepsów, jak chcą Ales’ Bieły i Ryszard Grzesik, czy jednak o tereny sąsiadujące z Litwą i Jaćwieżą (a więc o dzisiejszą zachodnią Białoruś), jak przypuszcza Oleg Łatyszonek – trudno rozstrzygnąć. Podobnie, okaże się dopiero, czy przyjmie się teza ostatniego z wymienionych autorów, że nazwa Biała Ruś powstała w kręgu króla węgierskiego Kolomana, nazywanego w Żywocie św. Kingi Królem Białych Rusinów, co odnosi się do noszonego przez niego tytułu króla halickiego. Być może ma to związek z używanymi wcześniej na Węgrzech „kolorowymi” nazwami Pieczyngów i Chorwatów, ale i tu brak pewności.

Czy nazwa Biała Ruś powstała w otoczeniu węgierskiego króla Kolomana? Nie ma potrzeby wymieniać wszystkich średniowiecznych utworów, w których pojawia się określenie Biała Ruś. Dość powiedzieć, że nazwa ta nie jest z pewnością rodzima, lecz powstała w kręgu kultury zachodniej i tam była używana na oznaczenie różnych ziem – początkowo bliższych i tym samym lepiej znanych, później coraz odleglejszych. Najpierw odnosiła się do okolic Halicza, następnie Bełza i Włodzimierza Wołyńskiego, następnie Połocka i Izborska, w końcu Kijowa, Moskwy i Nowogrodu.

Pierwszym Polakiem, który wspomniał o Białej Rusi, był Janko z Czarnkowa, który nadał to miano odleglejszym ziemiom ruskim, chcąc je odróżnić od bliższej i należącej do Polski Rusi Halickiej. Później określenie to przewija się kilkakrotnie w polskiej literaturze historyczno-geograficznej, ale dopiero u Marcina Kromera jego znaczenie zawęża się stopniowo, przestając obejmować Nowogród Wielki, Wołyń i Podlasie, a po unii lubelskiej również przyłączoną do Korony Kijowszczyznę. Ponieważ zaś Litwa zamykała się w oczach Kromera w granicach etnicznych, Biała Ruś obejmowała według niego większość terytorium dzisiejszej Białorusi.

Niewątpliwie właśnie pod wpływem polskim nazwa Biała Ruś zaczęła być używana przez mieszkańców ziem ruskich wchodzących w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. W końcu XVI i w pierwszej połowie XVII wieku określenie to było już stosowane dość powszechnie dla oznaczenia terenów województwa połockiego, witebskiego i części mścisławskiego, a więc nie obejmowało ono całości ziem Ruskich w Wielkim Księstwie Litewskim, ani tym bardziej w całej Rzeczpospolitej.

W latach 40. XVII wieku w obręb Białej Rusi włączano już południowo-wschodnie ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Da się wprawdzie zaobserwować niewielkie tendencje do ekspansji tej nazwy na zachód, ale w zasadzie do końca istnienia Rzeczpospolitej jej zakres terytorialny już się nie zmienił. Co prawda w XVIII wieku Ruś zaczęła oznaczać wszystkie ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego z wyjątkiem Żmudzi oraz województw wileńskiego i trockiego, ale do utożsamienia Białej Rusi z Rusią nie doszło.

Białoruś (ta forma staje się coraz częstsza w drugiej połowie XVIII wieku) w wyniku pierwszego rozbioru znalazła się pod panowaniem rosyjskim, granica państwowa stała się zatem barierą powstrzymującą rozszerzanie się znaczenia interesującej nas nazwy. Obawy przed dalszymi roszczeniami terytorialnymi Rosji przyczyniły się zaś do tego, że dzisiejsza centralna i zachodnia Białoruś znów zaczęły być określane jako Litwa.

Biała Ruś, a następnie Białoruś, pozostawała przez cały okres istnienia Rzeczpospolitej nazwą najpierw literacką, później geograficzną, uzyskując wreszcie pewne znaczenie polityczne (trafiła np. do tytulatury carów), ale nie była używana jako określenie etniczne. Co najmniej do połowy XVII wieku trudno mówić zarówno o białoruskiej, jak i ukraińskiej świadomości narodowej, bowiem mieszkańcy odpowiednich ziem posiadali wspólną, ruską tożsamość narodową. Stwierdzenie to kłóci się z poglądami wyrażanymi przez niektórych historyków ukraińskich i polskich, ale ich opinie poddali uzasadnionej krytyce m.in. O. Łatyszonek i Sławomir Gawlas oraz Hieronim Grala. Trzeba jednak przyznać, że dyskusję na ten temat trudno uznać za zamkniętą.

Nie można przy tym zapominać, że dla mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego charakterystyczna była przynajmniej dwu-, a nawet trzystopniowa tożsamość. Jak pisze T. Snyder, „szlachcic mógł być »Litwinem« z pochodzenia, »Polakiem« w sensie politycznym i »ruskim« (bądź »grekiem«) – jeśli chodzi o wyznanie”. Również Gawlas i Grala piszą, że jeszcze w czasie powstania Chmielnickiego „poczucie przynależności do »narodu ruskiego« nie przeszkadzało szlachcie ukraińskiej w pełnej identyfikacji z polskim narodem szlacheckim” – nie inaczej było na Białej Rusi.

Chociaż powstanie Chmielnickiego i późniejsze wydarzenia na Ukrainie doprowadziły ostatecznie do powstania odrębnej, ukraińsko-kozackiej świadomości, to jednak jeszcze na przełomie XVII i XVIII wieku pojęcie Ukrainy, mającej stanowić państwo kozackie, obejmowało również ziemie białoruskie. Ich mieszkańcy do końca Rzeczpospolitej czuli się natomiast częścią większego narodu ruskiego, którego członkowie mieszkali także na Rusi Czerwonej, Wołyniu, Podolu czy prawobrzeżnej Ukrainie. W ich oczach odrębność Rusinów z lewobrzeża miała charakter jedynie polityczny.

W rozważaniach nad ruską tożsamością nie da się pominąć kwestii religijnych. Wielu autorów podkreśla, że zawarta w 1596 roku unia brzeska „umocniła utożsamienie wiary prawosławnej i obrządku grecko-bizantyjskiego z (...) ruską (wedle ówczesnej terminologii) narodowością”. Inni wskazują jednak, że Rusini, którzy zdecydowali się przejść na protestantyzm, katolicyzm czy unię, nie przestawali się uważać za członków narodu ruskiego. Co więcej, również ci, którzy wytrwali przy prawosławiu, niekoniecznie odmawiali swoim adwersarzom ruskości. Reformacja i unia brzeska sprawiły zatem, że przynależność do narodu ruskiego przestała być (przynajmniej wśród szlachty) utożsamiana z wyznawaniem prawosławia, a zaczęła być częściej wiązana ze wspólnotą krwi.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”

Tytuł: „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych”
praca zbiorowa

Wydawcy: Histmag.org i Instytut Wydawniczy ERICA

ISBN: 978-83-89700-80-3

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Liczba stron: 480

Format: 160*230 mm

Zobacz spis treści

Media o „Źródłach nienawiści”

29 zł

(papierowa)

14,9 zł

(e-book)

1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: zefka |

Pan jesteś sensat. "Wyssane" z odręcznych notatek okresu "studiów" na podstawie innych odręcznych notatek niedouczonych "profesorów". Analogia to termin który nigdy wam "historykom" do głowy nie przyjdzie. Pisanie historii na podstawie mniej (wiarygodnych) lub bardziej zapamiętanych historyjek, pisanych przez średniowiecznych "historyków"... Jak można wpierać te bzdety, wiedząc że w przeszłości fałszowano wszystko, łącznie z pieniądzem? ...rozumiem że za pieniądze można wszystko, tylko czemu ma to służyć bo przecież nie edukacji...



Odpowiedz

Gość: Pissmaker |

Można prosić o ujednolicenie pisowni nazwisk w artykule? Trochę to przeszkadza, gdy raz występuje Ales' Bely, a kiedy indziej Ales' Bieły. Czemu nie Aleś Bieły? Przecież wszystkie pozostałe nazwiska są wymienione w polskojęzycznym brzmieniu.



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Nie wiem, o jakich "naszych państwach" pan mówi. Ja urodziłem się jako obywatel Polski, której nauka historyczna jak dotąd uznaje Piastów za Słowian. To tyle jednak jeśli chodzi o pańskie tajemnicze "źródła arabskie, bizantyjskie, łacińskie i skandynawskie" niechybnie świadczące o skandynawskim języku władców Rusi przed XII wiekiem. Najwidoczniej cytat z cytatu Edwarda Prusa to dla pana jakieś arabskie albo bizantyjskie źródło... No cóż, więcej już się od pana najwyraźniej nie dowiem.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Nie sądziłem, że w Polsce używa się jeszcze frazeologizmu "teoria normańska" dla określenia sposobu powstawania naszych państw. Syndrom homo sovieticus w czystej postaci!



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

Swoją drogą- w jaki sposób ten cytacik udowadnia, że Włodzimierz mówił po skandynawsku, a nie po rusku? :) :) :)



Odpowiedz
Roman Sidorski

Historyk, redaktor, popularyzator historii. Absolwent Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Przez wiele lat związany z „Histmagiem” jako jego współzałożyciel i członek redakcji. Jest współautorem książki „Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych” (2009). Współpracował jako redaktor i recenzent z oficynami takimi jak Bellona, Replika, Wydawnictwo Poznańskie oraz Wydawnictwo Znak. Poza „Histmagiem”, publikował między innymi w „Uważam Rze Historia”.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org