Autor: Łukasz Franciszek Banaś
Tagi: Polska, XVI-XVII wiek, Historia polityczna, Artykuły, Europa Wschodnia, Europa
Opublikowany: 2013-08-28 16:03
Licencja: wolna licencja

Niech żyje Car Władysław Zygmuntowicz! Cz. 1: Rachuby polityczne i wybuch wojny

Rosyjska Wielka Smuta kojarzy się z upadkiem władzy centralnej, wojnami domowymi i interwencjami obcych wojsk. Była jednak również okresem śmiałych projektów politycznych, kreślonych z ogromnym rozmachem. Jeden z nich zakładał osadzenie na carskim tronie polskiego królewicza.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3

Przeczytaj drugą część artykułu: Hetman Stanisław Żółkiewski w rokowaniach z Moskwą.

Car Borys Godunow

W roku 1598, wraz ze śmiercią cara Fiodora, wygasła dynastia Rurykowiczów władająca Rusią od siedmiuset lat. Władzę zdołał uchwycić Borys Godunow, pierwszy z dostojników na dworze zmarłego cara, nie cieszył się on jednak popularnością – szemrali przeciwko niemu zazdrośni bojarzy, lud cierpiał z powodu klęski głodu. Pokątnie obwiniano go również o zabójstwo carewicza Dymitra, najmłodszego syna Iwana Groźnego.

Sentyment do wymarłej dynastii był tak wielki, że gdy w granice moskiewskie wkroczył Dymitr Samozwaniec, spotkał się z masowym poparciem, dzięki któremu przejął carski tron. Nie panował jednak długo. Pomimo sympatii ludu został zamordowany 27 maja 1606 roku na skutek spisku bojarów. Nie spodobało się im faworyzowanie cudzoziemców i obdarzanie przywilejami pospólstwa.

Nastroje w Moskwie dojrzewały do ostatecznych rozstrzygnięć politycznych. Społeczeństwo było coraz bardziej wycieńczone wojnami domowymi, spiskami bojarów i awanturami uzurpatorów, część elit politycznych upatrywało sposobu na wprowadzenie upragnionego ładu w osadzeniu na tronie carskim dynastii obcej, a więc nie włączonej w sieci knowań i spisków.

Po śmierci „Dymitriaszki” tron carski bezceremonialnie zagarnęła jedna z kluczowych osobistości spisku: kniaź Wasyl Szujski. Nowy car zlekceważył sympatię, jaką społeczeństwo darzyło Dymitra, a tymczasem pojawił się kolejny Samozwaniec, który szybko zebrał silną armię i obległ Moskwę. Szujskiemu zagrażała również opozycja bojarska, której część proponowała wybór władcy na drodze podpatrzonej u Polaków wolnej elekcji. Panowanie nowego cara nigdy nie posiadało silnego poparcia społecznego. Szybko oplotła go sieć tajemnych gierek i pokątnych zmów, których ofiarą padł wcześniej pierwszy Samozwaniec – dwór carski niewiele różnił się wówczas od gniazda żmij.

Rzeczpospolita nie mogła biernie przyglądać się niepokojom u wschodniego sąsiada. W kołach politycznych dywagowano nad odpowiednim spożytkowaniem tej koniunktury. Polscy i litewscy magnaci energicznie angażowali się w sprawę obu Samozwańców, rozpatrywano możliwość podboju lub unii personalnej z państwem carów. Rokosz Zebrzydowskiego i wojna domowa, która wybuchła w jego wyniku (1606–1609) odwlekła rozpoczęcie stanowczych działań, jednak nie na długo.

Szujski tracił grunt pod stopami, potrzebował potężnego wsparcia, podjął więc negocjacje ze Szwecją. Za cenę ustępstw terytorialnych otrzymał piętnastotysięczny kontyngent zbrojny. Działanie to uruchomiło polsko-szwedzki wyścig do Moskwy. Szwecja znajdowała się w stanie wojny z Rzeczpospolitą, dlatego sojusz ten, przez króla Zygmunta traktowany jako przymierze uzurpatorów, posłużył jako casus belli.

Przyczyny wojny. Polityka i motywacje

Zygmunt III Waza; portret autorstwa Petera Paula Rubensa

Od dłuższego czasu w Rzeczpospolitej zaznaczały się tendencje ekspansjonistyczne ukierunkowane na wschód. W republikańskim państwie głoszącym swobody wyznaniowe i obywatelskie przejawiało się to głównie w projektach unionistycznych, ale również awanturnicze dymitriady dały im dowód. Z pism Piotra Grabowskiego, myśliciela politycznego przełomu XVI i XVII wieku, można się było dowiedzieć, iż tereny leżące na wschód od Rzeczpospolitej są jej naturalnymi polami ekspansji i mogą stać się jej koloniami. Publicysta Krzysztof Warszewicki głosił, iż połączenie Rzeczpospolitej i Moskwy zrodzi najpotężniejsze imperium w dziejach.

Zygmunt III świadomie próbował rozładować napięcia społeczne Rzeczpospolitej, dając im upust za granicą. Problemem była ubożejąca szlachta, nieopłacani żołnierze plądrujący królewszczyzny i świeżo zakończona wojna rokoszowa. Poza tym posłowie i senatorowie otwarcie wołali o pomstę za masakrę Polaków towarzyszących Dymitrowi I Samozwańcowi.

Król w całej Europie rozgłosił, iż rusza na krucjatę przeciwko schizmatykom, jednak motywacje religijne należy odrzucić jako przyczynę wojny. Tromtadrackie hasła krucjaty katolickiej były jedynie pustymi frazesami obliczonymi na zbicie kapitału dyplomatycznego i przekucie go w twardą walutę. Spodziewano się, iż dostarczy jej Ojciec Święty.

Wśród licznych obywateli Rzeczpospolitej internowanych w czasie zamachu na Samozwańca znalazło się oficjalne poselstwo królewskie w osobach Aleksandra Gosiewskiego i Mikołaja Oleśnickiego. Czyn ten wywołał skandal dyplomatyczny na linii Warszawa – Moskwa. Posłowie zachowali możliwość wymiany korespondencji z królem i stale zachęcali go do podjęcia akcji zbrojnej przeciwko Moskwie.

Przygotowania do wojny

Król pokładał największe nadzieje w działaniach dyplomatycznych. Zyskał poparcie Stolicy Apostolskiej, ale siły i fundusze, jakimi dysponował, były śmiesznie małe jak na ogromne zamiary. Różnie identyfikowano cele wojny: Sapiehowie (i inne rody magnackie) pragnęli przede wszystkim odzyskania ziem utraconych w poprzednich wojnach, natomiast w otoczeniu króla dominowały dążenia do inkorporacji lub wschodniego sąsiada lub jego unifikacji z Rzeczpospolitą. Jeśli chodzi o Zygmunta III, to według prof. Wojciecha Polaka najchętniej sam zasiadłby na tronie carskim, ale dopuszczał też możliwość objęcia go przez syna. Zadecydować miał rozwój wypadków. Wśród znacznej części kół politycznych popularna była idea misji cywilizacyjnej na wschodzie polegającej na obaleniu cara tyrana i zaprowadzeniu światłych porządków opartych na swobodach obywatelskich.

Na głównodowodzącego wybrano hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Jako zagorzały republikanin i legalista wyraził on wolę, aby wojnę rozpoczęto z mandatem Sejmu, co wymógł też na królu biskup krakowski Piotr Tylicki.

Kup koszulkę z hetmanem Stanisławem Żółkiewskim:

Cena koszulki wynosi 34,99 zł.

Kup koszulkę, wesprzyj nasz portal!

(Stanisław Żółkiewski (portret z XVII wieku))
Stanisław Żółkiewski (portret z XVII wieku)

Obawiając się storpedowania swoich planów, król sformułował je wobec szlachty tak mętnie, iż początkowo nie wiedziano, czy dąży do wojny, czy przeciwnie. Ostatecznie senat opowiedział się za wojną, lecz tematu tego nie oddano pod rozwagę izby poselskiej z obawy przed spodziewanym sprzeciwem ze strony większości posłów. W konsekwencji król nie otrzymał dostatecznych funduszy, a niektóre województwa w ogóle odmówiły poboru podatków. Wobec tego król zaapelował do magnatów o werbunek wojsk na własną rękę. Zadecydowała zatem opinia senatu.

Jeśli chodzi o Żółkiewskiego, to ukazał na forum Senatu oblicze rzeczowego sceptyka. Widział fantastyczną koniunkturę otwierającą się przed Rzeczpospolitą, ale akcentował braki w przygotowaniach: armia była zaniedbana i wycieńczona długotrwałymi wojnami, brakowało ekwipunku i funduszy, nie uregulowano spraw inflanckich, granica południowa była stale zagrożona.

Na zakończenie obrad hetman uzyskał osobistą audiencję u króla. Chciał wprost usłyszeć, co zamierza monarcha i jak chce to osiągnąć. Z dwóch dróg na Moskwę – smoleńskiej i siewierskiej – starał się wyperswadować królowi tę pierwszą, bowiem zdobycie potężnie ufortyfikowanego Smoleńska wymagałoby zaangażowania dużych sił przez długi czas. Ziemia siewierska, zawsze niechętna Szujskiemu i pozbawiona tak potężnych twierdz, stanowiła bardziej obiecujący kierunek operacyjny. Ku zdziwieniu hetmana okazało się, iż król skłania się ku drodze smoleńskiej – Aleksander Gosiewski rozsiewał pogłoski, iż miasto podda się w obliczu sztandarów Rzeczpospolitej. Żółkiewski był podejrzliwy wobec tych plotek i prosił króla o ich sprawdzenie.

„Tak na samą łaskę boską nad królem jegomością przyszło się puścić”

W otoczeniu króla nie przygotowano szczegółowych planów wojennych, nie zadbano o odpowiednie fundusze na ten cel – dowodzi to, iż w wizji króla akcja zbrojna miała jedynie pozwolić mu na prowadzenie rokowań dyplomatycznych z pozycji siły.

Wiosna roku 1609 nie przyniosła decydujących rozstrzygnięć, co sfrustrowało hetmana. Największe od lat przedsięwzięcie Obojga Narodów oparte zostało na nędznym fundamencie kilku tysięcy słabo wyposażonych i opłaconych żołnierzy. Hetman, który na własne oczy widział żmudne i drobiazgowe przygotowania Stefana Batorego do wojny z Iwanem Groźnym, tracił resztki entuzjazmu. Choć sytuacja polityczna Moskwy od tego czasu uległa katastrofalnemu pogorszeniu, to jednak Żółkiewski nie miał ochoty firmować swoim nazwiskiem i urzędem projektu z góry skazanego na porażkę. Przekazał na ręce króla rezygnację, tłumacząc się wiekiem i stanem zdrowia, polecając na swoje miejsce Jana Karola Chodkiewicza uznawanego za specjalistę od walki w warunkach ekstremalnych (był zwycięzcą spod Kircholmu). Hetman musiał jednak skapitulować wobec nacisków króla, obiecującego nadrobienie zaniedbań. Wódz obawiał się gniewu monarchy i ostracyzmu ze strony magnatów zasiadających w senacie. Nie pozostało mu nic innego poza wypełnieniem woli monarchy, co jednak nie uwolniło go od trosk.

Rzeczpospolita w 1618 roku. Na pomarańczowo zaznaczone tereny zdobyte w wyniku wojny polsko-rosyjskiej 1609–1618 (rys. Maciej Szczepańczyk & Halibutt, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Wojna!

W pochmurny dzień 21 września 1609 roku oddziały królewskie przekroczyła graniczną rzekę Iwarę na trakcie wiodącym do Smoleńska. Nieco wcześniej szlakiem tym ruszył kanclerz Lew Sapieha, zmuszając niejako główne siły do ruszenia swoim śladem. Rozgniewany tym Żółkiewski, nadal myślący o Siewierszczyźnie, rad nie rad ruszył pod Smoleńsk.

Zaraz po przybyciu na miejsce upadły wszelkie nadzieje na szybkie opanowanie fortecy. Wojewoda Michał Szein nie chciał słyszeć o żadnych rokowaniach i kazał spalić przedmieścia, aby nie dawały osłony oblegającym. Twierdza była perfekcyjnie przygotowana do obrony, zaś słabo wyekwipowana armia królewska nie była w stanie zmusić jej załogi do kapitulacji. Zanosiło się na bardzo długie oblężenie, wobec czego Żółkiewski optował za kontynuowaniem marszu na Moskwę po uprzednim zablokowaniu Smoleńska niewielkimi siłami. Król jednak odmówił.

Zima dobrych nadziei

Car Wasyl Szujski (portret nieznanego autorstwa ze zbiorów Państwowego Muzeum Historycznego w Moskwie, XVII wiek)

Decydująca konfrontacja z carem Wasylem należała wciąż do przyszłości. Tymczasem 31 stycznia do obozu królewskiego przybyło poselstwo bojarskie. Jak się okazało, w Moskwie powstało silne propolskie stronnictwo z metropolitą riazańskim Filaretem na czele. Posłowie złożyli długo oczekiwaną propozycję osadzenia królewicza Władysława na carskim tronie. Zapowiadała się również szersza europeizacja Moskwy: bojarzy prosili o przywilej niekarania bez wyroku sądowego i niestosowania przez władcę odpowiedzialności zbiorowej. Kolejną prośbą było anulowanie groźby konfiskaty majątku za kształcenie potomstwa za granicą. Droga do unii byłaby krótka i prosta, gdyby nie warunki, jakimi została obwarowana: przed objęciem tronu królewicz Władysław miał przyjąć prawosławie i wyrzec się prób nawracania Moskwy na katolicyzm. Koronacji miał w dodatku dokonać metropolita Filaret.

Z powodu kwestii religijnych ugodę uznano za bardzo trudną, jeżeli nie niemożliwą. Podejrzewano, iż rokowania są formą gry politycznej obliczonej na obalenie Szujskiego. Opory Rosjan próbowano utopić w winie lejącym się strumieniami na wystawnych ucztach i choć zamysł ten nie powiódł się, to jednak nawet stroniący na co dzień od trunków król i hetman Żółkiewski widywani byli w stanie wskazującym.

Polecamy e-book „Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”

Anna Pieńkowska, Maciej Pieńkowski
„Czy Zygmunt III Waza zasłużył na niesławę?”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 63
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-2-2

Zwieńczeniem poselstwa był układ zawarty 14 lutego 1610 roku. W jego myśl królewicz Władysław miał zostać koronowany na cara przez metropolitę Filareta, zaś prawosławie miało pozostać jedyną religią w Moskwie. Dodatkowo miały być przeprowadzone zmiany w moskiewskim systemie sądowniczym w myśl polskiej zasady Neminem captivabimus (zakazującej pozbawiania wolności obywatela bez prawomocnego wyroku sądowego). Kwestię najbardziej sporną (konwersję królewicza) pominięto. Nie wyznaczono też terminu wyprawienia go do Moskwy. Do czasu jego przybycia i osiągnięcia pełnoletności rządy w jego imieniu miał sprawować król Zygmunt.

Polski monarcha nie wyrzekł się zresztą nadziei na samodzielne rządy carskie, ale pominął tę kwestię, wiedząc, iż jego kandydatura wywołałaby silny opór bojarów – jako inicjator unii brzeskiej Waza był postrzegany jako zagrożenie dla prawosławia. Zygmunt pozostawił sobie jednak furtkę, licząc iż za jakiś czas jego dążenia mogą odnieść skutek – nie zaprzysiągł osobiście litery układu, pozostawiając bojarom jedynie kwieciste podziękowania i solenne zapewnienia. Umowa niezatwierdzona przez Sejm i tak pozostawała nieważna.

Ugoda smoleńska wywołała określone skutki: liczne zamki, miasta i liczni bojarowie składali wiernopoddańcze przysięgi Zygmuntowi. Dowódca obrony Smoleńska nie wziął z nich przykładu i nadal trwał w uporczywej obronie miasta.

Kryzys

Kanclerz wielki litewski Lew Sapieha w 1616 roku

Rozwój wypadków mógł na pierwszy rzut oka napawać nadzieją hetmana. Poczucie to zostało jednak zburzone przez intrygi w obozie, które coraz ciaśniej go oplatały. Stale knuli przeciwko niemu bracia Potoccy do spółki z Lwem Sapiehą. Starali się nastawić króla przeciwko jego hetmanowi, z dobrym zresztą skutkiem. Wmawiali oni władcy, iż Żółkiewski wspiera po cichu dawnych rokoszan i sabotuje plany królewskie. Potoccy usiłowali przekreślić zapisy umowy z bojarami. Proponowali, aby spokojnie oczekiwać pod Smoleńskiem, aż narastający chaos zmusi Moskali do przyjęcia woli króla bezwarunkowo. Taki rozwój wypadków powodował, iż hetman czuł się osamotniony i odsuwany od wpływu na bieg wydarzeń.

Tymczasem z miesiąca na miesiąc położenie wojsk Rzeczpospolitej pogarszało się. Armia carska wspierana przez europejskich najemników zdobywała kolejne twierdze na drodze do Smoleńska, aż dotarła pod istotny strategicznie zamek w Białej, obsadzony przez szczupłe siły Aleksandra Gosiewskiego, który odzyskał wolność rok wcześniej na mocy umowy między Wasylem Szujskim a Zygmuntem III. Gosiewski wręcz błagał króla o ratunek – jego zapasy pozwalały najwyżej na tydzień obrony.

Ponieważ odwrót na honorowych warunkach nie wchodził w grę, pozostawała jedynie straceńcza ucieczka do przodu: zbrojna wyprawa na Białą i powstrzymanie ofensywy znacznie silniejszego przeciwnika. Dowództwo nad nią król powierzył zaufanemu Janowi Potockiemu, który był z tego powodu wielce niepocieszony. Przedsięwzięcie to było ryzykowne i mogło wystawić na szwank jego sławę wojenną. Poza tym pod jego nieobecność do łask u króla mógł powrócić Żółkiewski, opromieniony na dodatek laurem zdobywcy zdawało się bliskiego już upadku Smoleńska. Toteż Potocki piętrzył trudności, zwlekał, osobiście i z pomocą braci starał się podrzucić ten „gorący kartofel” hetmanowi, co też się w końcu udało. Nic nie znaczył dlań fakt, iż jego knowania oznaczają stratę czasu, cenniejszego niż złoto.

O dziwo, hetman był rad z powierzonego zadania. Mógł się wreszcie wyzwolić z sieci knowań i zrealizować koncepcję, do której od dawna przekonywał sceptycznego króla. Hetman nie mógł mieć jednak widoków na szczodre wynagrodzenie, a kontyngent wojsk jakie otrzymał był znacząco mniejszy od obiecanego Potockiemu.

[embedhalf-6835

Po odblokowaniu Białej hetman skierował swoje wojska na Moskwę – zgodnie ze swoim planem. Aby otworzyć sobie drogę do stolicy, musiał najpierw opanować strzegącą jej warownię w Carowym Zajmiszczu, bronioną przez Grigorija Wałujewa, mordercę pierwszego Samozwańca. Po wstępnych sukcesach w harcach na przedpolach warowni postanowiono zdobyć ją głodem – nie było rozsądnym trwonienie w szturmach szczupłych sił potrzebnych do przyszłych rozstrzygnięć.

Kniaź Dymitr Szujski, brat cara i wódz jego wojsk, wiedząc o działaniach Żółkiewskiego postanowił ruszyć w jego kierunku, łącząc się po drodze z korpusem cudzoziemskim Edwarda Horna. W tym położeniu żołnierze nabrali podejrzeń co do zdrowia umysłowego hetmana, gdyż wątłe siły zajęte oblężeniem lada dzień mogły zostać okrążone. Popularna plotka kazała przypuszczać, iż sfrustrowany niełaską króla wódz postanowił zgubić siebie i całe wojsko.

Żółkiewski jednak zamierzał stanąć z twarzą w twarz piętrzącymi się niebezpieczeństwami. W swoim pamiętniku wojennym motywował tę decyzję następująco: w jego rękach spoczęły teraz losy wojny i doprowadził do generalnej bitwy, co od dawna planował. Gdyby otrąbił odwrót, ogromna armia carska deptała by mu po piętach, i tak zmuszając do walki, tylko na znacznie mniej korzystnych warunkach. Tak więc 3 lipca 1610 roku o zmierzchu wojska hetmana ruszyły ku niewielkiej wsi Kłuszyn.

Bitwa pod Kłuszynem (obraz autorstwa Szymona Boguszowicza, ze zbiorów Lwowskiej Galerii Sztuki, około 1620 roku)

Nie potrzeba w tym miejscu rozwodzić się nad taktycznym geniuszem hetmana i nad skrajnymi trudnościami odgradzającymi go od zwycięstwa, literatura drążąca ten temat jest nader obfita. Niech wystarczy stwierdzenie, iż siły moskiewskie w sile około 30 tysięcy żołnierzy zostały doszczętnie rozbite, ich niedobitki uciekły zaś ku Moskwie, siejąc po drodze panikę. Siły Żółkiewskiego powróciły pod Carowe Zajmiszcze jeszcze tego samego dnia, 4 lipca 1610 roku. Żołnierze, choć krańcowo wyczerpani, wracali upojeni zwycięstwem.

Zaczynał się nowy etap wojny. Teraz to hetman rozdawał karty i od jego postępowania zależało najwięcej. Mógł sobie wyobrażać, jak małodusznemu Janowi Potockiemu bieleje oko na wieść o zwycięstwie. Ale musiał śpieszyć co sił pod Moskwę, aby Wasyl Szujski nie zdążył otrząsnąć się po klęsce, zaś Samozwaniec nie zdołał jej spożytkować na swój sposób.

Przeczytaj drugą część artykułu: Hetman Stanisław Żółkiewski w rokowaniach z Moskwą.

Bibliografia

Źródła

  • Pisma Stanisława Żółkiewskiego kanclerza koronnego i hetmana, wyd. August Bielowski, Lwów 1861.
  • Listy Stanisława Żółkiewskiego 1584–1620, wyd. Tadeusz Lubomirski, Kraków 1868.
  • Samuel Maskiewicz, Pamiętnik, [w:] Pamiętniki Samuela i Bogusława Kazimierza Maskiewiczów, opracował, wstep̨em i przypisami opatrzył Alojzy Sajkowski, redakcja i słowo wstep̨ne: Władysław Czapliński, Ossolineum, Warszawa 1961.
  • Stanisław Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej, FOKA, Wrocław 2010.

Opracowania

  • Andrzej Andrusiewicz, Krwawa dekada, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013.
  • Jerzy Besala, Stanisław Żółkiewski, PIW, Warszawa 1988.
  • Stanisław Grzybowski, Dzieje Polski i Litwy 1506–1648, Oficyna Wydawnicza, Kraków 2000.
  • Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, t. 1, Srebrny wiek, PIW, Warszawa 1967.
  • Tadeusz Korzon, Dzieje wojen i wojskowości w Polsce, t. 2, Epoka przedrozbiorowa, Ossolineum, Lwów–Warszawa–Kraków 1923.
  • Leszek Podhorodecki, Hetman Stanisław Żółkiewski, Bellona, Warszawa 2011.
  • Wojciech Polak, O Kreml i Smoleńszczyznę. Polityka Rzeczpospolitej wobec Moskwy w latach 1607–1612, FINNA, Gdańsk 2008.
  • E[vgenij] Razin, Historia sztuki wojennej, Wyd. MON, Warszawa 1964.

Redakcja: Roman Sidorski

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Łukasz Franciszek Banaś
Od 2010 r. Student Akademii Obrony Narodowej. Pasjonat historii wczesnonowożytnej, zwłaszcza Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Redaktor portalu konflikty.pl.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy