Autor: Marek Teler
Tagi: Historia kultury i sztuki, Historia kobiet, Sylwetki i biografie, Film i telewizja, Polska, Artykuły
Opublikowany: 2021-04-05 10:47
Licencja: wolna licencja

Nina Niovilla: zapomniana matka polskiej kinematografii?

Wśród reżyserów przedwojennych polskich filmów znajdziemy zaledwie kilka kobiecych nazwisk. Tymczasem Nina Niovilla była nie tylko reżyserką i scenarzystką, ale też właścicielką wytwórni filmowej.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

Reżyserka filmowa Nina Niovilla, ok. 1922 roku, źródło: „Ekran i Scena” 1923, nr 12–13.)

Wśród ojców polskiej kinematografii najczęściej wymienia się Kazimierza Prószyńskiego, autora pierwszych polskich filmów fabularnych (m.in. Powrotu birbanta) lub Aleksandra Hertza, założyciela pierwszej polskiej wytwórni filmowej Sfinks. W zdominowanym przez mężczyzn środowisku filmowców wyróżnia się jednak postać Niny Niovilli, która w latach 1919–1923 wyreżyserowała cztery filmy według własnego scenariusza, a nawet założyła własną wytwórnię Nina Niovilla-Film. Prowadziła też w Warszawie szkołę filmową z filiami w Poznaniu, Krakowie i Wilnie, której uczniami byli m.in. jeden z najpopularniejszych przedwojennych amantów Aleksander Żabczyński i występująca w niemieckich filmach jako „Alexandra Sorina” Aleksandra Ćwikiewiczówna. Warto przypomnieć sylwetkę tej niezwykłej postaci, która obecnie jest już niemal zupełnie zapomniana.

Śpiewaczka w Mediolanie

Antonina Elżbieta Petrykiewiczówna, bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Niny Niovilli, urodziła się 27 stycznia 1874 roku we Lwowie jako córka Antoniego Petrykiewicza i Apolonii z Nyczajów. Miała starszą o dwa lata siostrę Helenę Stanisławę, która najprawdopodobniej zmarła w dzieciństwie. Ojciec reżyserki był przez wiele lat urzędnikiem Galicyjskiego Banku Kredytowego we Lwowie, matka zaś zajmowała się rękodziełem. W 1877 roku para butów włóczkowych autorstwa Apolonii Petrykiewiczowej była nawet prezentowana na Krajowej Wystawie Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie w pawilonie poświęconym pracy kobiet. Antonina Petrykiewiczówna zdobywała edukację w Zakładzie Naukowym Zakonnic Najświętszego Serca Jezusowego we Lwowie i wyróżniała się na tle innych uczennic erudycją i nienagannymi manierami. 3 lipca 1883 roku, będąc jeszcze w tzw. klasie elementarnej, otrzymała nawet od zakonnic „różową wstęgę dla zachęty” za dobre osiągnięcia w nauce. Od najmłodszych lat zdradzała zdolności muzyczne, więc rodzice starali się zapewnić jej jak najlepsze możliwości kształcenia głosu.

Fragment przedstawienia. Na podwyższeniu stoi Maria Korabianka jako Billie Moor. Stoją od lewej: Kazimiera Kruszelnicka jako Ann, Alina Żelichowska jako Grace, Kazimiera Krasnowiecka jako Daisy, Ludwika Petrykiewiczówna jako Mazie. Siedzą: Michał Tatrzański jako Roy Lane, tancerz kabaretowy i Zuzanna Smereczanka jako Ruby, 1929 (fot. NAC, sygnatura: 3/1/0/11/10224)

W listopadzie 1894 roku Antonina opuściła Lwów i wyjechała do Mediolanu, gdzie zaczęła kształcić głos pod okiem włoskiego kompozytora operowego Cesare Rossiego i śpiewaka Francesco Mottino. To właśnie wówczas przyjęła pseudonim sceniczny „Nina Niovilla”, którym w późniejszych latach posługiwała się także jako reżyserka i scenarzystka. 18 lipca 1896 roku „Gazeta Lwowska” donosiła z Mediolanu o występie Petrykiewiczówny w roli pazia Oskara w operze Bal maskowy Guiseppe Verdiego na scenie teatru w Abbiategrasso.

Prasa włoska wyrażała się z wielkim uznaniem o jej głosie i talencie, a publiczność nie szczędziła wyrazów żywego zadowolenia – dodawał dwutygodnik kobiecy „Przedświt”.

Na początku 1897 roku młoda artystka otrzymała nawet propozycję występów w Manili na Filipinach, ale rodzina postawiła zdecydowany opór wobec jej wyjazdu w tak dalekie i niepewne strony.

Panna P. otrzymała obecnie nie mniej korzystną propozycję do jednego z portowych miast włoskich i w tych dniach zapewne podpisze już kontrakt na szereg występów w partiach koloraturowych – pisały 15 marca 1897 roku „Wiadomości Artystyczne”.

8 lipca 1897 roku na łamach florenckiego pisma artystycznego „Lo Staffile” ukazał się artykuł na temat Antoniny Petrykiewiczówny, który dwa miesiące później zacytowały „Wiadomości Artystyczne”:

Śpiewaczka posiada przyjemny, świeży i porywający głos, łącząc w nim wyrobiony smak artystyczny, uczucie oraz doskonałą grę sceniczną. Jest to artystka mająca przed sobą świetną przyszłość.

Obdarzona pięknym sopranem koloraturowym śpiewaczka miała w swoim repertuarze takie utwory jak „Lakmé” Léo Delibes'a, „Cyganeria” Giacoma Pucciniego czy „Jaś i Małgosia” Engelberta Humperdincka. W okresie kariery artystycznej we Włoszech Niovilla nauczyła się znakomicie języka włoskiego, który bardzo przydał jej się w późniejszej działalności tłumaczki.

Po kilkuletnim pobycie we Włoszech Petrykiewiczówna wróciła na ziemie polskie i we wrześniu 1903 roku dołączyła do operetki łódzkiej pod dyrekcją Henryka Grubińskiego. Działalność operetki inaugurowano 3 października 1903 roku spektaklem „Lalka” Edmonda Audrana. W międzyczasie śpiewaczka zaczęła również spełniać się jako tłumaczka dramatów z języków włoskiego, francuskiego i angielskiego. 5 grudnia 1903 roku na deskach Teatru Miejskiego we Lwowie wystawiono sztukę „Serdeczne dzieje” Giuseppe’a Giacosy w tłumaczeniu z włoskiego Niny Niovilli-Petrykiewicz. Artystka zaczęła również pisać własne utwory i pod koniec 1905 roku wydała drukiem sztukę historyczną w trzech aktach i dwóch odsłonach „O świcie”, której akcja toczyła się wokół „legendarnych dziejów Popiela, kniazia na Kruszwicy”.

Fragment przedstawienia. Na górze Michał Tatrzański jako Roy Lane, tancerz kabaretowy. W środkowym rzędzie od lewej: Kazimiera Krasnowiecka jako Daisy, Maria Korabianka jako Billie Moor, Kazimiera Kruszelnicka jako Ann. Siedzą w dolnym rzędzie od lewej: Ludwika Petrykiewiczówna jako Mazie, Alina Żelichowska jako Grace, Zuzanna Smereczanka jako Ruby, 1929 (NAC, sygnatura: 3/1/0/11/10224)

25 października 1906 roku we Lwowie Antonina Petrykiewiczówna urodziła nieślubną córkę Ludwikę Janinę, która została ochrzczona 19 grudnia 1906 roku we lwowskim kościele św. Andrzeja. Ojcem chrzestnym dziewczynki został zaprzyjaźniony z artystką śpiewak i aktor Hilary Dyliński. Posiadanie nieślubnego dziecka narażało wówczas kobietę na utratę reputacji, toteż Niovilla utrzymywała, że Ludwika jest córką Ludwika Petrykiewicza, sama zaczęła nawet używać swojego nazwiska w wersji „Petrykiewiczowa”. W akcie zgonu również nazwano ją „wdową po Louisie Petrykiewiczu”, choć z wpisu w księdze chrztów parafii św. Andrzeja we Lwowie wynika niezbicie, że Ludwika Petrykiewiczówna była nieślubnym dzieckiem.

Artystka przez kolejne lata wychowywała córkę jako samotna matka. Niedługo po jej urodzeniu przeprowadziła się do Warszawy, gdzie zamieszkała przy ulicy Krakowskie Przedmieście 6 i kontynuowała działalność tłumaczki. 29 lutego 1908 roku w Teatrze Małym w Warszawie zaprezentowano „Rywalkę” Henry’ego Kistemaeckersa, którą Niovilla przetłumaczyła z francuskiego. W kwietniu 1916 roku wystawiano z kolei w Teatrze Letnim w Warszawie sztukę „Mąż panny” węgierskiego autora Gábora Drégelyego według tłumaczenia Niny Niovilli. Nie ma jednak pewności, czy artystka znała język węgierski, czy też opierała się na włoskim, francuskim lub angielskim tłumaczeniu. Niovilla przetłumaczyła również anglojęzyczną sztukę Mandaryn Wu Harolda Owena i Harry’ego Maurice’a Vernona, którą pokazywano w grudniu 1916 roku w Teatrze Letnim w Warszawie.

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Reżyserka filmowa Nina Niovilla, ok. 1926 roku, źródło:

„Kalendarz Wiadomości Filmowych” z 1927 roku.

W stronę filmu

Prawdopodobnie w latach 1910–1916 Niovilla przebywała głównie w Berlinie i Wiedniu, gdzie – jak zdradziła „Kurierowi Wileńskiemu” we wrześniu 1924 roku – odbywała praktyki w dziedzinie reżyserii filmowej. Po sukcesie założonej przez Aleksandra Hertza wytwórni filmowej Sfinks postanowiła wrócić na ziemie polskie, aby tutaj szerzyć wiedzę o kinematografii. W 1917 roku założyła w Warszawie własną szkołę filmową, w której zamierzała kształcić przyszłych aktorów i aktorki, a w kolejnych latach utworzyła filie szkoły w Łodzi, Poznaniu, Lwowie i Wilnie. 15 marca 1919 roku informowano na łamach „Robotnika” o otwarciu w stolicy kursów sztuki kinematograficznej przy ul. Polnej pod kierunkiem Rino Lupo i Eugeniusza Modzelewskiego, gdzie wykłady prowadziła m.in. Nina Niovilla. W grudniu 1919 roku występowała jako aktorka w teatrze literacko-artystycznym Czwórka we Lwowie, m.in. w farsie Awanturka w hotelu, tragifarsie „Głód mieszkaniowy” i skeczu Konrada Toma „Złodziej”, a na początku lat 20. można ją było zobaczyć na scenie warszawskiego teatrzyku Qui Pro Quo.

Z zachowanego programu nauczania szkoły Niny Niovilli wynika, że młodzi artyści uczyli się w niej zasady gry filmowej, teorii i plastyki gestu, „mimodramatu”, nauki o filmie i kinie (z uwzględnieniem metod światowych twórców jak Rex Ingram czy Ernst Lubitsch), historii sztuki, estetyki, kinotechniki, charakteryzacji filmowej, plastyki, architektury filmowej i dekoracji oraz kostiumologii. Metody nauczania Niovilli były skuteczne, o czym świadczą recenzje z popisów absolwentów szkoły.

Popis szkoły p. Niovili przede wszystkim był dowodem, że jej kierowniczka włożyła w nią dużo sumiennej i fachowej pracy, oraz że uczniowie jej w każdym razie czegoś się nauczyli. Niektórzy z nich grali pomimo tremy niemal jak wytrawni artyści – pisał 27 września 1924 roku „Dziennik Wileński”.

W Warszawskiej Szkole Gry Sceniczno-Filmowej Niny Niovilli kształciła się między innymi Aleksandra Ćwikiewiczówna, późniejsza gwiazda filmów niemieckich jako „Alexandra Sorina”, i przyszły naczelny amant polskiego kina Aleksander Żabczyński. W 1927 roku Nina Niovilla chwaliła się na łamach prasy, że z jej szkoły „wyszło dotąd 486 adeptów”, którzy występowali w filmach włoskich, niemieckich, austriackich i węgierskich. Nie wspominała oczywiście o tym, że w większości były to role epizodyczne, ale i tak był to dowód na to, że działalność pedagogiczna Niovilli przynosiła realne efekty.

Aleksander Żabczyński jako adwokat Farr w jednej ze scen filmu, 1931 rok (fot. NAC, sygnatura: 3/1/0/11/12288)

Jednocześnie artystka rozwijała swoją własną działalność filmową. Podobno już w 1918 roku wyreżyserowała w Niemczech film „Die Heiratsannonce”, posługując się pseudonimem artystycznym „Nina von Petry”. W latach 1919–1923 odpowiadała zaś za scenariusz i reżyserię czterech filmów fabularnych: „Tamara” (Obrońcy Lwowa), „Czaty”, „Idziem do ciebie, Polsko, matko nasza” i „Młodość zwycięża”. Ostatni z wymienionych filmów zrealizowała w swojej własnej wytwórni Nina Niovilla-Film, którą założyła w 1922 roku. W 1919 roku zrealizowała również film propagandowy Tam, gdzie ojczyzna moja dla Polaków ze Śląska Cieszyńskiego, który miał przekonać ich do opowiedzenia się za przynależnością regionu do niepodległej ojczyzny. W filmach Niovilli występowali m.in. Michał Halicz, Stanisław Knake-Zawadzki, Stanisław Gruszczyński, Teodor Roland, Maria Korska i wspomniana wcześniej uczennica Niovilli, Aleksandra Ćwikiewiczówna. Najprawdopodobniej tworzyła też z uczniami swojej szkoły filmy krótkometrażowe, o czym świadczy artykuł „Rzeczypospolitej” z 14 maja 1921 roku, w którym pisano:

Oprócz obrazu plebiscytowego dla Śląska i Orawy oraz przepięknych Czatów p. Niovila wystawiła ostatni sketch filmowy pt. Z dni grozy wyłącznie siłami swej szkoły. Dramat ten ukaże się wkrótce na ekranie.

Chociaż ostatni film Niovilli Młodość zwycięża chwalano za grę aktorów, zdjęcia i dekorację, jego scenariusz nie spotkał się z pozytywnymi opiniami ze strony recenzentów. 13 maja 1923 roku dziennikarz „Robotnika” komentował:

Sam dramat jest słaby. Temat oklepany, a ujęcie jego naprawdę przedpotopowe. Żona zdradza męża – za co spotyka ją kara Boża, zostaje zdradzona przez kochanka. „Młodość zwycięża” – zdradzony mąż jest stary, niewierna żona jest „stara”, bo ma dorastającego syna. Najgorzej wypadła strona „umoralniająca”. P. Niovila z całym przekonaniem twierdzi, że „takie węzły” miłości nieślubnej przecina się bardzo łatwo – bo prawo miała żona zdradzać męża za jego plecami, lecz nie miała prawa opuszczać go dla człowieka kochanego. Cały zresztą sposób traktowania bohaterów i ich przeżyć jest mocno protekcyjny i bezkrytyczny.

Wkrótce Nina Niovilla musiała zmierzyć się z warszawskimi władzami miejskimi, które obciążyły wyświetlany w teatrze Stylowym film „Młodość zwycięża” podatkiem 100% zamiast 50%, uniemożliwając dalszą eksploatację filmu.

W taki to sposób komisje magistrackie i rozmaici niepowołani „eksperci” do spraw kinematografu niszczą wątły przemysł filmowy polski, odbierając ochotę poważniejszym przedsiębiorcom do umieszczania kapitałów w wytwórniach filmowych, których zanik stopniowy napełnia obawą wszystkich tych, komu leży na sercu troska o losy przemysłu filmowego w Polsce – pisano 7 czerwca 1923 roku na łamach „Kuriera Warszawskiego”.

Kontrowersyjna, ale skuteczna

Przy okazji otwarcia filii swojej szkoły filmowej w Wilnie w marcu 1924 roku, Nina Niovilla podzieliła się z reporterem „Dziennika Wileńskiego” swoimi przemyśleniami na temat filmu:

Niemcy, Włosi, Francuzi, a nade wszystko Amerykanie (…) zrozumieli, jaką potężną propagandą jest ekran filmowy. Każdy obraz z ich wytwórni to coraz to nowy klejnot pejzażu, gór, lasów, wód – a rozgrywająca się na tym tle akcja, choćby słaba w założeniu i temacie, choćby nawet i mniej dobrze wyreżyserowana, ileż jednak zyskuje, dzięki umiejętnie wybranym miejscowościom i oświetleniu, tworząc przecudne obrazki, którymi nawet najmniej na piękno przyrody wrażliwy widz zachwycać się musi.

Reżyserka zwróciła uwagę na wspaniałe wileńskie uliczki, dworki i parki, wyrażając nadzieję, że zostaną one wykorzystane w „jakimś historycznym obrazie”.

Być może, że mnie kobiecie porywać się na taką pracę samej nie przystoi, a może i sił zbraknie, dlatego też zwracam się do tych, którzy sami mając w duszy ukochanie tej zapoznanej ziemi, zechcą mi dopomóc i placówce, którą tworzę, ułatwią wspólną pracą dojście do celu – wyrażała wolę współpracy z innymi filmowcami reżyserka.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

łodość_zwycięża_film_advert.jpg Ogłoszenie, które ukazało się w gazecie, zapowiadające film Młodość zwycięża (1923), w reż. Niny Niovilly.

Wywiad dla „Dziennika Wileńskiego” Nina Niovilla wykorzystała również do promocji swojej szkoły i jej uczniów, w których zdolności bardzo wierzyła.

Ludzi fachowych – zdolnych, pracujących nad postępem kinotechniki, bogatych w inwencję i artystyczne ujęcie wytwórczości filmowej nie brak nam – wszyscy oni pójdą ręka w rękę i z entuzjazmem zabiorą się do pracy w umiłowanym zawodzie! Trzeba nam tylko poparcia ogółu, trochę dobrej woli okolicznego obywatelstwa, dużo dobrych sił aktorskich ekranowych, a dojdziemy do celu.

Dziennikarz „Kuriera Wileńskiego” przy okazji popisu szkoły filmowej Niovilli we wrześniu 1924 roku przestrzegał:

Do szkoły [filmowej – przyp. aut.] przyjmować tylko takich uczniów, którzy mają dobre warunki zewnętrzne i posiadają choć trochę talentu. Inaczej stwarza się ludzi wiecznie z życia niezadowolonych, niedoszłych geniuszów i „zapoznane” talenty, a o losach kobiet, które skosztowały słodkiej trucizny sceny i oklasków, później zaś z braku talentu odpadają zupełnie od teatru czy kina, lepiej nie pisać.

W swojej szkole Niovilla skupiała się na rozmaitych narzędziach artystycznej ekspresji, od najmłodszych lat była bowiem zanurzona w teatrze, z którym cały czas mniej lub bardziej aktywnie współpracowała. 9 i 10 sierpnia 1924 roku zorganizowała w Wilnie z aktorami Teatru Polskiego nocne przedstawienia trzech jednoaktówek z repertuaru paryskiego teatru Grand Guignol zwanego „teatrem okropności”: „Człowiek bez twarzy”, „Podatek od kokot” i „Pajęczyca”. „Dziennik Wileński” tak opisywał działalność teatru 12 sierpnia 1924 roku:

Tak więc powstał ten jedyny w swoim rodzaju teatr jednoaktówek, w repertuarze którego przede wszystkim wszelkie odchylenia i zboczenia, jak sadyzm, kokainizm, morfinizm, zbrodnia, samobójstwo lub też przejawy nadzwyczajnych, dotąd powszechnie mało znanych sił przyrody, jak magnetyzm, hipnoza, telepatia i tym podobne znajdują psychologiczne wyświetlenie, a sztuka aktorska, reżyseria i inscenizacja doprowadzone są do najwyższego stanu ekspresji dramatycznej, balansującej już po tej nieznacznej linii granicznej, gdzie kończy się obłęd, a zaczyna śmierć.

Rolę Niovilli w Pajęczycy recenzent „Dziennika Wileńskiego” komentował zaś następująco:

Role gospodyni, która z serdecznym żalem w głosie ostrzega młodzieńca przed zgubną imprezą, oraz doświadczonego komisarza, który nie wierzy w żadne tajemne moce, miały w interpretacji p. Niovilli i p. Wołłejko dużo charakterystycznego wyrazu.

17 sierpnia 1924 roku reporter „Dziennika Wileńskiego” obserwował uczniów Niny Niovilli przy pracy i podzielił się refleksjami na temat podejścia reżyserki do gry aktorkiej:

Ze wskazówek, jakie przy tym udzielała p. Niovilla, z intepretacji ról, wykonywanych już samodzielnie przez jej uczennice i uczniów, uderzyła mnie pewna odrębność od gry scenicznej w teatrze, jak np. stałe zwrócenie wszystkich ruchów i całego wyrazu tylko w jednym kierunku, tj. w kierunku rekwizytu oznaczającego obiektyw i ustawienie wszystkich niezbędnych rekwizytów na ukos, a równocześnie z tym pewne podobieństwo do gry scenicznej, które wydawało mi się zbytecznym, np. wyraźne akcentowanie słów podanych w scenariuszu, których przecież w kinoteatrze nie słychać.

Jak twierdziła reżyserka, rekwizyty stawiano na ukos, aby uzyskać wrażenie głębi, czyli „perspektywy w obrazie”. Zwróciła też uwagę na szczególne aspekty gry aktora filmowego, który w przeciwieństwie od artysty teatralnego nie ma ciągłości akcji i „gra strzępami”, a przy tym musi zmagać się z „magnezjowym światłem atelier filmowego”, które jest „tak oślepiająco silne, że dla aktorów do niego nieprzyzwyczajonych jest nieraz powodem zaburzeń wzrokowych, wpływa też deprymująco na psychologię artysty”.

Niektóre wskazówki Niovilli, choćby te dotyczące poprawnego wymawiania wyrazów mimo braku dźwięku w filmie, pomogły w późniejszych latach aktorom przetrwać przejście z epoki „wielkiego niemowy” do epoki kina dźwiękowego.

A co do akcentowania słów scenariusza filmowego gestami i wyraźnego ich wymawiania, to jakkolwiek w kinoteatrze słów nie słychać, jest to jednak niezbędne dla wywołania wrażenia prawdy. Właśnie dlatego, że słów nie słychać, trzeba żeby aktor podkreślił ich treść w ten sposób, aby widz odczuł ich znaczenie – tłumaczyła.

24 września 1924 roku „Kurier Wileński” informował o ambitnych planach Niovilli, która chciała nakręcić na tle Wilna ekranizację ballady Adama Mickiewicza „To lubię”. Do filmu obok głównych aktorów z Warszawy chciała również zaangażować uczniów z nowo utworzonej wileńskiej filii swojej szkoły. Zamierzała też stworzyć dramat filmowy Dama z karzełkiem, opowiadający o pobycie w Polsce włoskiego awanturnika i okultysty Alessandra di Cagliostro. Miesiąc wcześniej artystka mówiła zaś na łamach „Dziennika Wileńskiego”, że ma już „gotowe do wystawienia” scenariusze filmów Człowiek widmo, Wyklęta i Burza.

W październiku 1924 roku po kilkumiesięcznym pobycie w Wilnie Niovilla wróciła do Warszawy, aby tutaj nadzorować pracę głównej siedziby swojej szkoły filmowej i przygotowywać się do realizacji kolejnych filmów wytwórni Niovilla-Film. Działalność kobiety-reżysera w męskim świecie filmowców zaczynała być jednak coraz trudniejsza. W maju 1926 roku „Dziennik Wileński” informował o tym, że Niovilla nakręci film promujący Wilno na arenie międzynarodowej i zrealizuje cykl filmów krótkometrażowych na podstawie Legend wileńskich Władysława Zahorskiego. Dwa miesiące później okazało się jednak, że filmy te zostaną zrealizowane przez żydowskiego reżysera Ryszarda Zygfryda Maybluma, znanego w późniejszych latach jako Zygmunt Mayflauer.

W sierpniu 1926 roku prasa informowała o rozpoczęciu prac nad filmem „W szponach szakali” w reżyserii Niny Niovilli na podstawie scenariusza Kazimierza Krzyżanowskiego, opisującego na podstawie własnych przeżyć „walkę świata chrześcijańskiego i żydowskiego z bolszewizmem w Rosji sowieckiej”. Ostatecznie jednak film nie doczekał się realizacji. Chociaż w dziedzinie kinematografii przestało dopisywać jej szczęście, Niovilla nadal była ważną postacią w polskim świecie artystycznym. We wrześniu 1926 roku wraz z Kazimierzem Wroczyńskim, Janem Stanisławem Marem, Stanisławem Ossoryą-Brochockim i Gustawem Beylinem reprezentowała Stowarzyszenie Autorów ZAiKS na XXXV Kongresie ALAI (Association Litteraire et Artistique Internationale) w Warszawie, nazywanym potocznie Międzynarodowym Kongresem Praw Autorskich.

Polecamy e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Marek Teler
„Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 79
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-12-9

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Alexandra Sorina, uczennica Niovilli (domena publiczna)

Działalność Niny Niovilli obejmowała też twórczość poetycką. W czerwcu 1923 roku na łamach „Trubadura Polskiego” opublikowano jej wiersze „Toast” i „Obłuda”, a 8 marca 1926 roku „Robotnik” zamieścił jej utwór „Gdyby”. Warto przytoczyć fragmenty wiersza „Obłuda”, który ukazał się w „Trubadurze” 24 czerwca 1923 roku, ukazujące jakim warsztatem operowała artystka:

„Idzie królowa, złote na niej szaty,

Czoło jej zdobne w klejnoty i kwiaty,

Oczy jej czarne, piękne, demoniczne,

I łzy w nich błyszczą, przezrocze, kryniczne.

(…)

I kroczy dumnie ta piękna królewna,

A szata na niej jak mgła powiewna.

I biegli ku niej i wielcy, i mali,

I serce jej swoje pod stopy rzucali,

A ona po nich deptała okrutnie…

(…)

I tak już kroczy przez wieków tysiące,

Miliony razy wschodziło już słońce,

A krwią i łazami ziemia ociekała,

Królewna jednak dalej panowała,

Szerząc wkoło ducha nieprawości

I rządzić będzie do nieskończoności!

Bo odkąd ziemię Bóg stworzył w prabycie

I w marną bryłę tchnął swym duchem życie.

Powstała ona – Dziełem jest szatana

Przez stwórcę swego „Obłudą” nazwana”.

Nina Niovilla była więc kobietą wszechstronną, która poświęciła życie różnym dziedzinom sztuki. Cechowała ją wyjątkowa samodzielność i samozaparcie, a za jej sukcesem nigdy nie stał żaden mężczyzna. Znała bardzo dobrze świat teatru i filmu, więc starała się dzielić swoimi doświadczeniami z żądną artystycznej kariery młodzieżą. Zgubiło ją jednak nadmierne zaufanie do ludzi, świat filmu stał się bowiem pożywką dla wielu „ciemnych typów”, pragnących wzbogacić się na naiwności młodych artystów.

Upadek szkoły w cieniu skandalu

W maju 1928 roku Nina Niovilla poznała Jana Czesława Sikorowicza, który od kilku lat próbował zaistnieć w branży kinematograficznej, między innymi jako redaktor naczelny ilustrowanego magazynu „Rewia Filmowa”. Sama reżyserka aktywnie angażowała się zresztą w działalność „Rewii Filmowej”, przez pewien czas była też redaktorką magazynu „Sztuka i Film”. Wkrótce Sikorowicz namówił Niovillę na utworzenie filii jej szkoły filmowej w Krakowie. 28 czerwca 1928 roku Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wydało zgodę na powstanie szkoły, a koncesję na prowadzenie szkoły otrzymał za przyzwoleniem reżyserki Sikorowicz. Na plakatach promujących nowo powstałą szkołę umieścił jednak jedynie swoje nazwisko zamiast nazwiska Niovilli, a całe przedsięwzięcie nazwał za jej plecami Studio „Em-Pe-Film”.

Reżyserka nie wiedziała, że prowadzi interesy z notorycznym oszustem i kombinatorem, a wkrótce zapłaciła za swoją naiwność bardzo wysoką cenę. Do prowadzenia wykładów Sikorowicz zatrudnił zarówno osoby z przestępczego półświatka, jak i nieświadomych nieuczciwego procederu cenionych znawców sztuki filmowej. Już wcześniej okradał aspirujących aktorów, którym obiecywał, że wystąpią w jego filmie inspirowanym losem Przemyśla. „Em-Pe-Film” naciągnął w ten sposób szereg młodych ludzi na kilka tysięcy złotych, a pod względem aktorstwa nauczył ich bardzo niewiele. Kiedy afera z udziałem Sikorowicza wyszła na jaw, w połowie 1929 roku krakowska filia szkoły Niny Niovilli straciła koncesję.

30 stycznia 1933 roku sprawa „Em-Pe-Filmu” znalazła swój finał w sądzie. Nina Niovilla zeznawała wówczas, że Sikorowicz opowiadał jej o swoich dużych wpływach w branży filmowej i planach rozwoju polskiej kinematografii. Przekazała mu więc koncesję na prowadzenie swojej szkoły, na mocy której Sikorowicz jako dyrektor administracyjny miał się zająć organizacją kadry nauczycielskiej. Niovilla miała zaś być kierowniczką artystyczną i sygnować szkołę swoim nazwiskiem, a widok plakatów „Em-Pe-Filmu” był dla niej ogromnym zaskoczeniem. Chociaż żądała zdjęcia kłamliwych jej zdaniem ogłoszeń, prośba ta nie została spełniona. Miała prowadzić wykłady w Krakowie trzy lub cztery razy w miesiącu i choć początkowo otrzymywała honoraria zgodnie z umową, po pewnym czasie zaczęła mieć problemy z wyegzekwowaniem od Sikorowicza należnej jej gotówki. Wyznała również, że nie wiedziała o tym, że jej wspólnik napisał do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego podanie o usamodzielnienie prowadzonej przez niego szkoły.

W czasie rozprawy prokurator Przytulski zapytał Niovillę:

Dlaczego nie pilnowała pani, aby respektowano program zatwierdzony przez ministerstwo? W tym programie było wyraźnie zaznaczone, że do szkoły mogą być przyjmowani uczniowie od osiemnastego roku życia i z ukończonymi sześcioma klasami szkoły średniej! A w krakowskiej filii szkoły świadka mimo to przyjmowano uczniów z dwiema lub trzema klasami szkoły powszechnej!.

Reżyserka odpowiedziała wówczas:

Dla Krakowa zrobiłam wyjątek. (…) Nie przypuszczałam, że trzeba taką rzecz przeprowadzać dodatkowo, zmieniając statut.

W czerwcu 1934 roku Jan Czesław Sikorowicz został skazany przez sąd na pięć lat więzienia i utraty praw honorowych. Niovilla była na szczęście tylko świadkiem w sprawie, ale afera z „Em-Pe-Filmem” okazała się gwoździem do trumny dla prowadzonej przez nią sieci szkół. Już w 1929 roku ostatecznie zakończyła działalność pedagogiczną.

Po zakończeniu przez Ninę Niovillę kariery reżyserki, scenarzystki i pedagożki jej nazwisko pojawiało się na łamach prasy jedynie sporadycznie. Sporadycznie można też było zobaczyć ją jako aktorkę na ekranach polskich kin. 24 marca 1928 roku pojawił się w kinach film „Ludzie dzisiejsi” Edwarda Puchalskiego, a 31 sierpnia 1929 roku film „9.25. Przygoda jednej nocy” Ryszarda Biskego i Adama Augustynowicza, w których Niovilla zagrała epizodyczną rolę. Wystąpiła też w filmie krótkometrażowym „Niebezpieczny pocałunek” z 1927 roku z Pawłem Owerłłą i Zofią Puchalską. Jednocześnie cały czas zajmowała się tłumaczeniem na język polski zagranicznych utworów dramatycznych na potrzeby teatru (przełumaczyła m.in. „Koniec pani Cheyney” Fredericka Lonsdale’a, „Niebieskiego lisa” Ferenca Herczega i „Burzę w domu panien” Axela Breidahla), a w 1939 roku ukazało się jej tłumaczenie powieści Alice Tisdale Hobart „Yang i Yin”.

Niovilla wspierała również w artystycznej karierze swoją córkę Ludwikę Petrykiewiczównę zwaną Lulą, która odziedziczyła po matce aktorskie i muzyczne zdolności. Mieszkały razem w kamienicy przy ulicy Senatorskiej 6 i były ze sobą bardzo blisko związane. Po śmierci Apolonii Petrykiewiczowej 3 lutego 1928 roku córka stała się dla Niovilli jedynym żyjącym członkiem rodziny. We wrześniu 1927 roku Ludwika wcieliła się w postać Marty w sztuce Victoriena Sardou Fedora w Teatrze Polskim, w styczniu 1928 roku zagrała Jagusię w Powrocie do grzechu Stefana Kiedrzyńskiego w Teatrze Małym, a w lutym 1929 roku Mazie w spektaklu Broadway Philipa Dunninga i George’a Abbotta w Teatrze Wielkim we Lwowie. Podróżowała też po Polsce ze swoim repertuarem muzycznym i recytacjami, a jej występy cieszyły się dużym zainteresowaniem publiczności.

Polecamy e-book Michała Rogalskiego – „Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”

Michał Rogalski
„Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 87
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-06-8

Zygmunt Karaffa, zięć Niovilli (domena publiczna)

3 września 1930 roku Nina Niovilla i jej córka pojawiły się na jednej scenie w programie rewiowym „Serce Warszawy” w teatrzyku Uśmiech Warszawy. 17 marca 1932 roku w Warszawie Ludwika Petrykiewiczówna wyszła za mąż za podpułkownika łączności Wojska Polskiego i działacza w dziedzinie radiotechniki Zygmunta Karaffę (właśc. Zygmunt Kreuterkraft), lecz nie porzuciła całkowicie działalności artystycznej. Uczestniczyła w nagrywaniu słuchowisk dla Polskiego Radia, a 14 października 1934 roku „Kurier Poznański” chwalił ją, że „przez mikrofon wygląda zajmująco, mówi radiofonicznie, szybko i wyraźnie”.

Wojenne i powojenne losy

Po wybuchu II wojny światowej Antonina Petrykiewiczówna pozostała w Warszawie. Jej córka Ludwika została we wrześniu 1939 roku ewakuowana z mężem z Warszawy do Lwowa, gdzie Zygmunt Karaffa miał nadawać polski program radiowy. Pod koniec 1939 roku Karaffowie trafili przez Rumunię do Francji, gdzie do końca wojny mieszkali kolejno w Paryżu, Marsylii, Nicei, Ambert i Lyonie. Obydwoje zaangażowali się w działalność wywiadowczą – Zygmunt wspierał najprawdopodobniej działania Ekspozytury „Francja-2” („F-2”), a Ludwika służyła w latach 1943–1945 jako łączniczka w Polskiej Organizacji Walki o Niepodległość (POWN) kryptonim „Monika”. 3 lutego 1946 roku prezydent RP na uchodźstwie Władysław Raczkiewicz odznaczył ją za wojenną działalność Krzyżem Zasługi z Mieczami. W 1947 roku małżonkowie wrócili do Paryża, gdzie mieszkali przez resztę życia.

Tymczasem jesienią 1939 roku osamotniona po wyjeździe córki Antonina Petrykiewiczówna przygarnęła pod swój dach Janinę Marię Silberberg-Ankudowicz, żonę oficera polskiej armii, która opowiedziała jej o swoich tragicznych przeżyciach, aresztowaniu męża i śmierci ukochanej córeczki. Okazało się jednak, że Petrykiewiczówna ponownie stała się ofiarą swojej naiwnej wiary w ludzką uczciwość. Ankudowicz okazała się oszustką, która wyłudzała pieniądze od kobiet chętnych do pracy w Polskim Czerwonym Krzyżu, posługując się kradzioną legitymacją referentki PCK Alicji Marchand. 9 listopada 1939 roku wcieliła w życie swój plan okradzenia Antoniny Petrykiewiczowej.

Sprawę relacjonował 22 lutego 1941 roku „Nowy Kurier Warszawski”:

Gdy Petrykiewicz wróciła popołudniu do domu, [Ankudowicz] oświadczyła jej, iż był rano niejaki Stępniewicz, który może dostarczyć Petrykiewiczowej wiadomości o jej córce przebywającej za granicą i że prosił, aby przyjechała do niego do Otwocka na drugi dzień, gdyż nie będzie miał możności przyjazdu do Warszawy. Ponieważ Petrykiewicz nie znała Otwocka, wykreśliła jej dokładny szkic z zaznaczeniem miejsca zamieszkania Stępniewicza. Podczas nieobecności właścicielki mieszkania, Ankudowiczowa spakowała niemal całą garderobę, futra, lisy, bieliznę osobistą i pościelową oraz wiele cennych drobnostek, ogólnej wartości około 15 tys. złotych. Po zapakowaniu sprowadziła Pilichównę [koleżankę – przyp. aut.], do której przewieziono rzeczy do czasu odejścia pociągu do Krakowa. Petrykiewiczowa po całodziennych, bezskutecznych poszukiwaniach rzekomego inżyniera, wróciła do domu i stwiedziła kradzież, co do sprawczyni której nie miała wątpliwości.

Wieczorem po kradzieży Ankudowiczowa zadzwoniła do Niovilli z informacją, że została aresztowana przez niemieckie władze, ale postara się zwrócić jej zagrabione rzeczy. W tym czasie wyjechała do Krakowa, gdzie zamieszkała w Hotelu Europejskim, a koszty podróży mogła pokryć dzięki sprzedanej maszynie do pisania swojej ofiary. Po kilku tygodniach wróciła jednak do Warszawy z poznaną w Krakowie przyjaciółką i została aresztowana w jednej z restauracji. Na przesłuchaniu przyznała się do winy i ostatecznie została skazana przez Sąd Okręgowy w Warszawie na trzy lata więzienia.

Z księgi telefonicznej mieszkańców Warszawy z 1942 roku wynika, że Nina Niovilla mieszkała wówczas w stolicy przy ulicy Rozbrat 32. Wkrótce mieszkanie artystki zostało zajęte przez Niemców, lecz Niovilla nie została z niego wysiedlona. Aby móc pozostać we własnym domu, zgodziła się na upokarzającą pracę służącej nowych niemieckich lokatorów. Po Powstaniu Warszawskim znalazła się w obozie przejściowym w Pruszkowie, a następnie najprawdopodobniej trafiła do obozu pracy w Niemczech. Na przełomie 1945 i 1946 roku dzięki interwencji władz amerykańskich przyjechała do Paryża, gdzie zamieszkała u córki i zięcia.

Antonina Petrykiewiczówna, znana jako Nina Niovilla, zmarła 30 marca 1966 roku w swoim mieszkaniu przy 73 rue Blanche w 9. dzielnicy Paryża w wieku 92 lat. Została pochowana na paryskim cmentarzu Batignolles. W tym samym grobie spoczywa również jej zmarły 4 kwietnia 1964 roku zięć Zygmunt Karaffa i córka Ludwika Petrykiewiczówna, która zmarła 8 grudnia 1993 roku w Paryżu w wieku 87 lat.

Bibliografia

Opracowania:

  • Augustynowicz Adam F., Zamknąć szkoły filmowe, [w:] Polscy aktorzy filmowi, pod red. Wacława Malczewskiego, Polska Biblioteka Filmowa, Warszawa 1928, ss. 23–27.
  • Biernat Andrzej, Górzyński Sławomir, Polacy pochowani na cmentarzu Montmartre oraz Saint Vincent i Batignolles w Paryżu, Wydawnictwo DiG, Warszawa 1999.
  • Katalog Krajowej Wystawy Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie 1877, Lwów 1877.
  • Mar Jan Stanisław, Książka pamiątkowa wydana z okazji dziesięciolecia Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych „Zaiks” (1918–1928), Warszawa 1928.
  • Stachówna Grażyna, A Wormwood Wreath: Polish Women's Cinema, [w:] The New Polish Cinema, pod red. Janiny Falkowskiej i Marka Haltofa, Flicks Books, Londyn 2003, ss. 98–115.
  • Włodek Roman, 100 lat marzenia. Historia kina w Tarnowie, Tarnowskie Centrum Kultury, Tarnów 2013.

Artykuły:

  • A. D., Teatr Mały: „Rywalka”, „Kurier Warszawski” 1908, nr 62.
  • Adler Henryk, List z Warszawy, „Chwila” 1926, nr 2689.
  • Apolonia Petrykiewiczowa (nekrolog), „Kurier Warszawski” 1928, nr 36.
  • Bujna przeszłość młodej żydówki o pięciu nazwiskach, „Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 45.
  • Dołęga-Mostowicz Tadeusz, Koniec Pani Cheyney, „ABC” 1929, nr 264.
  • Film propagandowy Wilna będą robili żydzi, „Dziennik Wileński” 1926, nr 170.
  • Igrek., Z „operetki warszawskiej”, „Trubadur Warszawy” 1930, nr 9.
  • Ika., Z teatrów świetlnych. „Stylowy”. „Młodość zwycięża”, „Robotnik” 1923, nr 128.
  • jw., Wielki nowy film produkcji krajowej, „Nasz Przegląd” 1926, nr 221.
  • Kończyc Tadeusz, Z teatru, „Kurier Warszawski” 1928, nr 23.
  • Kronika, „Wiadomości Artystyczne” 1897, nr 6.
  • Kronika, „Wiadomości Artystyczne” 1897, nr 16.
  • Kursy sztuki kinematograficznej, „Robotnik” 1919, nr 119.
  • Literatura i sztuka. Antonina Petrykiewiczówna, „Przedświt” 1896, nr 14–15.
  • Mały felieton, „Dziennik Wileński” 1924, nr 72.
  • Mobilizacja Autorów i Gwiazd Scenicznych, „Rzeczpospolita” 1924, nr 305.
  • Niovila Nina, Gdyby, „Robotnik” 1926, nr 2867.
  • Niovila Nina, Obłuda, „Trubadur Polski” 1923, nr 26.
  • Niovila Nina, Toast, „Trubadur Polski” 1923, nr 25.
  • Nowa śpiewaczka, „Gazeta Narodowa” 1897, nr 251.
  • Repertuar kin, „Rzeczpospolita” 1927, nr 340.
  • Repertuar teatru miejskiego we Lwowie, „Gazeta Lwowska” 1903, nr 280.
  • Sołtysik Marek, Szumowiny kinematografii (cz. 1). O człowieku przepełnionym bezczelnością, „Palestra” 2014, nr 5–6.
  • Sołtysik Marek, Szumowiny kinematografii (cz. 3). Kup pan album! Błysk oczu z „menażerii typów”, „Palestra” 2014, nr 10.
  • Sołtysik Marek, Szumowiny kinematografii (cz. 4). Czas, który nie sprzyja twórcom, sprzyja pośrednikom, „Palestra” 2014, nr 11–12.
  • Sprawa „Empefilmu”, „Czas” 1934, nr 145.
  • t. p., Gehenna adeptów filmowych, „ABC” 1933, nr 39.
  • Teatr i muzyka, „Słowo” 1908, nr 57.
  • Teatr i muzyka, „Kurier Warszawski” 1924, nr 276.
  • Teatr Letni. „Mąż panny”, „Przegląd Poranny” 1916, nr 114.
  • „Uśmiech Warszawy” w okolicy Woli, „Robotnik” 1930, nr 245.
  • W Mediolanie, „Kurier Lwowski” 1895, nr 148.
  • W. N., Sam na sam z głośnikiem, „Kurier Poznański” 1934, nr 467.
  • Z literatury, „Kurier Warszawski” 1906, nr 43.
  • Z Mediolanu, „Gazeta Lwowska” 1896, nr 163.
  • Z sali sądowej. Szkoła filmowa, „Czas” 1933, nr 25.
  • Z teatru i muzyki, „Kurier Warszawski” 1903, nr 259.
  • Z teatru i muzyki, „Kurier Warszawski” 1908, nr 58.
  • Zza ekranu, „Kurier Warszawski” 1928, nr 72.

Dokumenty i księgi adresowe:

  • Adresy Warszawy na rok 1909.
  • Metryka chrztu Heleny Stanisławy Petrykiewiczówny, Księga chrztów Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie z 1872 roku.
  • Metryka chrztu Ludwiki Janiny Petrykiewiczówny, Księga chrztów kościoła św. Andrzeja we Lwowie, nr 180/1906.
  • Metryka zgonu Antoniny Petrykiewiczówny, Księga zgonów 9. dzielnicy Paryża, nr 181/1966.
  • Skorowidz adresowy król. stoł. miasta Lwowa. Rocznik 2. Rok 1910.
  • Spis Abonentów Warszawskiej Sieci Telefonów Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej 1930–1931.
  • Spis Abonentów Warszawskiej Sieci Telefonów Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej 1935–1936.
  • Urzędowa Książka Telefoniczna dla Dystryktu Warschau z 1942 roku.

Za cenne informacje i materiały dotyczące Niny Niovilli i jej córki Ludwiki z Petrykiewiczów Karaffy dziękuję Pani Barbarze Kłosowicz-Krzywickiej z Towarzystwa Opieki nad Polskimi Pamiątkami i Grobami Historycznymi we Francji.

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Marek Teler
Student V roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy