Opublikowano
2015-06-07 17:50
Licencja
Prawa zastrzeżone

Ostatnie dni polskiego Lwowa

Polacy bronili Lwowa z najwyższym poświęceniem. Gdy dalsza obrona nie miała już sensu, złożyli broń przed Sowietami. To był koniec polskiego Lwowa.


Strony:
1 2 3 4

Zobacz też: 1 września 1939 roku i kampania wrześniowa - jak Niemcy zaatakowały Polskę?

Dzień 1 września 1939 roku wielu lwowiaków było przekonanych, że nadlatujące nad miasto samoloty to fragment kolejnych ćwiczeń w napiętej do granic sytuacji. Wielu chłopców z konieczności skróciło swe wakacyjne pobyty na Bukowinie, w Jaremczu, Truskawcu, bowiem w sierpniu dostali pilne karty powołania do wojska.

Ale tu, w mieście, 1 września zadzierano głowy do góry i niemal ze zdziwieniem obserwowano odrywające się od lecących samolotów przedmioty. Za moment miastem wstrząsnęły huki eksplozji i ponure odgłosy walących się domów. Głównie na przedmieściach. Niemcy po „spacerze” przez Polskę, zakładając łatwe zdobycie miasta, nie chcieli naruszać infrastruktury miejskiej. Poza tym operacyjni dowódcy niemieccy, nawet ci najwyższego stopnia, nie znali linii granicznych dla okupacji własnej i sowieckiej, choć jak się miało okazać w kilku przypadkach, ogólne ustalenia paktu Ribbentrop-Mołotow były im znane.

Generał Stanisław Maczek (autor nieznany, domena publiczna) Hitlerowskie rachuby okazały się mylne, bo jak wiadomo, w pierwszym okresie wojny, która stać się miała wkrótce konfliktem światowym, jedynie polska armia stanowczo przeciwstawiła się najeźdźcy. Tym, którzy postponują wysiłek i bohaterstwo polskich żołnierzy, wymyślając hasła „z szablą na czołgi” przypomnimy, że tzw. inwazja na Wyspy Brytyjskie nigdy nie nastąpiła, a tamtejsze walki toczyły się jedynie w powietrzu. Po błyskawicznym pokonaniu Francji w 1940 roku Hitler zatrzymał operację, pozwalając na ewakuację niepokonanych sił w Dunkierce. By pokonać Niemcy sześć lat później, potrzebna była koalicja wielu państw, i żołnierzy kilkudziesięciu narodowości.

Polacy zadali agresorom ogromne straty, co odsunęło plany inwazji hitlerowskich o wiele miesięcy. Dowodzenie naczelne to zupełnie inna bajka.

Polska została zaatakowana ze wszystkich stron, a zupełnie pomija się fakt wkroczenia od południa – ze Słowacji, Legionu Ukraińskiego, towarzyszącego oddziałom SS, który rozpoczął „walkę” od pacyfikacji wiosek na Nowosądecczyźnie.

No, ale wracamy do tragicznego nalotu, w którym ucierpiały najbardziej domy na Gródeckiej, Łyczakowskiej i zabudowania najbliższe Dworca Głównego. Zbombardowano również Wytwórnię Baczewskiego na Zniesieniu. Największa wytwórnia wódek w Europie przestała istnieć. Łącznie zginęło 67 osób.

Do działań osłonowych w okręgu lwowskim przeznaczona była 10. Samodzielna Grupa Zmotoryzowana płk. Stanisława Maczka. Nie mogła ona zapobiec wszystkim atakom. Gdy zatrzymano niemieckie natarcie od strony Żółkwi, do Lwowa, od południowego zachodu, zbliżyły się siły kawalerii pancernej SS, strzelcy górscy i wspomniany Legion Ukraiński.

12 września zamknął się pierścień wokół Lwowa.

Przeczytaj:

Rozkaz feldmarszałka Gerda von Runstedta, wygłoszony do sztabowców, brzmiał: (…) wziąć prastare niemieckie miasto Lemberg z marszu. I tu się srogo zawiódł, albowiem dowódca VI Okręgu Korpusu Lwowskiego, gen. Władysław Langner, 10 września utworzył na linii rzeczki Wereszycy i linii kolejowej Żółkiew-Rawa Ruska, w kierunku Dniestru, pierwszą linię obrony. Wykopano głębokie doły przeciwczołgowe i zaminowano okolice torów kolejowych.

W samym Lwowie, z powodu niemożliwości przyjęcia do wojska tłumów ochotników, utworzono parawojskową Straż Bezpieczeństwa. Przydała się bardzo przy intensywnie działającej V kolumnie żydowskiej i ukraińskiej. Gen. Langner wyprzedził decyzję Naczelnego Wodza, który organizację i dowództwo wyżej wymienionej linii obrony, postanowił powierzyć dowódcy frontu Południowego – gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu. Był to rozkaz spóźniony, bo wróg przeszedł już przez tę linię.

Kazimierz Sosnkowski 14 września Niemcy zbombardowali elektrownię na Persenkówce. Tym razem urządzenia przesyłowe zdołano naprawić. Niestety, następnego dnia zbombardowane zostały wodociągi. Skutecznie. Warunki bytowe w mieście uległy zasadniczemu pogorszeniu.

Rozgorzały ciężkie walki na przedmieściach Lwowa, w Hołosku Wielkim. Do dziś znajduje się tam zbiorowa mogiła poległych w tych dniach polskich żołnierzy. Za czasów sowieckich urządzono tam wysypisko odpadów budowlanych. Krzyż ustawiono ponownie w 1990 roku.

Na Kortumowej Górze zainstalowali się niemieccy strzelcy alpejscy i snajperzy. Ponad 65 polskich kontrataków zostało niestety odpartych.

17 września dotarły do Lwowa wieści o wkroczeniu sowietów, a kolejne potwierdziły marsz bolszewików na Lwów. Ugasiło to optymizm, który zapanował po wyparciu Niemców z Zamarstynowa.

18 września zjawił się u Langnera wysoki oficer SS. Parlamentariusz. Zaproponował poddanie Lwowa Niemcom. I, co charakterystyczne, podkreślił, że wówczas miasto pozostanie w Europie, a nie w Azji, co może wkrótce nastąpić. Potwierdza to, wcześniej podaną przez nas informację, że oficerowie niemieccy nie znali ustaleń granicznych wiadomego paktu.

19 września zjawiły się na trakcie winnickim i Piaskach forpoczty wojsk sowieckich, dowodzonych przez kombryga Siemiona Tymoszenkę.

Sytuacja w mieście była koszmarna. Nie działały wodociągi, po kolejnych bombardowaniach linii przesyłowych nie było prądu. Ustały co prawda naloty, bo Niemcy zwijali posterunki i przekazywali je Rosjanom, ale ranni umierali bez możliwości przeprowadzenia operacji.

18 września. Na wieść o zbliżaniu się sowietów dyrektor Ossolineum dr Ludwik Bernacki doznał zapaści serca. Pierwsza wojenna wielka strata dla kultury i nauki, nie tylko Lwowa. Grób ostatniego dyrektora macierzystego Ossolineum na Cmentarzu Łyczakowskim został w czasach sowieckich unicestwiony. Bez ekshumacji.

Powyższy tekst jest fragmentem książki „Lwów. Dzieje miasta”:

Autorzy: Ryszard Jan Czarnowski, Eugeniusz Wojdecki
Tytuł: „Lwów. Dzieje miasta”
Wydawnictwo Jedność
Stron: 400
Oprawa: twarda, kolorowe ilustracje, kredowy papier
Format: 200×265 mm
ISBN: 978-83-7971-144-4
Rok wydania: 2015
Cena: 89 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Strony:
1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: J-23 |

GenLangner-bardzo podejrzany jegomość. Okoliczności wydostania się Pana Langnera z zsrr w 1939r mogą wskazywać na jego agenturalna przeszłość .jego podwladni skończyli w Katyniu



Odpowiedz

Gość: AWU |

Gdyby gen Langner poddał Lwów Niemcom a nie Sowietom.. jego żołnierze po prostu by PRZEŻYLI



Odpowiedz

Gość: rave |

@Gość: AWU albo zostali wybici przez ukrainskich "przyjaciół " od adolfa...



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: rave dziwne stwierdzenie gdyż nawet polscy oficerowie i żołnierze wyznania mojżeszowego którzy nie skusili się na niemiecką "ofertę" zwolnienia do domu z Oflagów/Stalagów przeżyli wojnę .. I co mieli Ukraińcy do czynienia z polskimi jeńcami którzy byli w jurysdykcji Wehrmachtu?



Odpowiedz

Gość: AWU |

W ostatnich dniach obrony Lwowa istniała możliwość aby małe oddziały przedzierały się na południe do granicy rumuńskiej/węgierskej.Niemcy wycofali się sowieci jeszcze nie weszli istniała próżnia i konfuzja.Gen Langner zabronił swym oficerom wydarcia się z oblężonego miasta, wszyscy skończyli w Katyniu, włącznie z jego adiutantem. Dziwi mnie postawa gen Langnera, 20 lat wczesniej był oficerem Legionów i c.k. armii gdzie każdego kto mówił o "słowiańsczyżnie" po prostu wieszało się na przydrożnym drzewie słusznie zakładając iż to moskiewski szpieg,(jedyni podatni Czesi wyleczyli się z tej teorii w 1968r)W jaki sposób ge Langner "powrócił z Moskwy i przekroczył granicę" gdy jego oficerowie włącznie z jego adiutantem byli w trakcie przygotowania na odstrzał przez NKWD?



Odpowiedz
Eugeniusz Wojdecki

Założyciel i wydawca „podziemnego” wydawnictwa LOGOS. Za działalność wydawniczą odznaczony przez Ministra Kultury i Sztuki odznaczeniem Zasłużonego Działacza Kultury. Ciekawy świata podróżnik, fotografik i filmowiec. Każda jego podróż to tysiące zdjęć, godziny filmów i nowe breloki, do liczącej ponad trzy tysiące egzemplarzy kolekcji.

Ryszard Jan Czarnowski

Pisarz, teoretyk sztuki, grafik. Działacz drugoobiegowego ruchu wydawniczego w PRL, za co został uhonorowany, przez Ministra Kultury i Sztuki RP, odznaczeniem Zasłużonego Działacza Kultury. Autor opracowań na ten temat, min. „Lwów. Legenda zawsze wierna” oraz „Lwów – sacrum et profanum”.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org