Opublikowano
2013-05-01 13:58
Licencja
Wolna licencja

Pochód pierwszomajowy, czyli propaganda PRL w pigułce

Jednym z symboli Polski Ludowej stał się 1 maja i organizowany przy tej okazji pochód. Dla jednych to symbol zniewolenia społeczeństwa, dla innych wspomnienie związane z zabawą i świętem. Jak wyglądał ten najważniejszy spektakl propagandowy polskiego komunizmu?


Strony:
1 2

Radziecki plakat propagandowy z okazji 1 maja z 1919 r. Pochody pierwszomajowe miały w Polsce głębokie tradycje, zawsze były jednak inicjatywą pozapaństwową i „oddolną”, organizowaną przez partie i środowiska robotnicze. Manifestacje zwoływane przez PPS przed drugą wojną światową miały charakter dość spontanicznego przemarszu, gromadzącego jednak dziesiątki tysięcy zwolenników tej najważniejszej partii socjalistycznej na polskiej scenie politycznej.

Po 1945 r. przejmujący władzę w Polsce komuniści próbowali początkowo nawiązywać do przedwojennego schematu, o czym świadczy m.in. obecność mszy świętych w programach uroczystości. Już wtedy jednak powoli nasilał się proces odgórnego planowania całej ceremonii i traktowania jej jako święta państwowego, ściśle zaplanowanego i stającego się obowiązkowym rytuałem. Przełomem był tu rok 1949 – kilka miesięcy wcześniej doszło do zjednoczenia PPR i PPS w PZPR, a tempo stalinizacji kraju znacznie przyśpieszyło.

1 maja pełnił funkcję swoistych „imienin” międzynarodowego komunizmu – wspólnego święta wszystkich państw odwołujących się do marksizmu-leninizmu, całej światowej klasy pracującej. Miał upamiętniać ważne wydarzenia w historii ruchu robotniczego, być swoistym wyznacznikiem komunistycznego „roku liturgicznego” – w PRL było to drugie najważniejsze święto państwowe obok Święta Odrodzenia (22 lipca), upamiętniającego narodziny Polski Ludowej.

Wypracowany w okresie stalinowskim rytuał pierwszomajowy przetrwał z pewnymi modyfikacjami do końca istnienia systemu komunistycznego w Polsce. Jego kluczowym elementem była mobilizacja społeczeństwa przez PZPR do wykonywania wskazanych przez rządzących zadań. System komunistyczny w dużym stopniu był właśnie systemem mobilizacyjnym – dopóki był w stanie „wprawiać masy w ruch”, dopóty można było go uznać za dobrze funkcjonujący. Stąd też już kilka tygodni przed Świętem Pracy media i komórki propagandowe rozpoczynały kampanie nagłaśniającą przedświąteczne działania i wytwarzającą odpowiedni klimat społecznego optymizmu i przygotowań. Symbolem wczesnych lat 50. stały się zobowiązania produkcyjne, składane przez poszczególne załogi czy pojedynczych robotników, oraz podobne do nich zobowiązania składane przez aktywistów organizacji społecznych, np. zetempowców. Święto Pracy miało być więc czczone dodatkową pracą a specjalny wysiłek miał być swoistą ofiarą na rzecz świętującej wspólnoty. W istocie, zjawisko to było elementem „anty-święta”, które zamiast dawać wytchnienie wymaga nowych poświęceń.

1 Maja: pochody jak przed wojną

Czytaj dalej...

Najważniejszym elementem święta był pochód, organizowany zarówno w dużych miastach jak i małych miasteczkach czy na wsiach. Manifestacja ta miała ściśle określony plan i była organizowana według tego samego schematu, którego wzorcem były centralne uroczystości odbywające się w Warszawie.

Całość stołecznego pochodu otwierało zwykle przemówienie przedstawiciela partii (najczęściej I sekretarza PZPR), w którym przypominano o znaczeniu święta, wplatając w treść aktualne wątki polityczne. Następnie, na dany przez organizatorów znak (Bolesław Bierut zwykle otwierał uroczystość hasłem „Niech się święci 1 maja!”) czoło pochodu ruszało naprzód, rozpoczynając tym samym wielką manifestację. Pierwotnie przebiegała ona ulicą Marszałkowską, w szczytowym momencie stalinizmu przeniesiona ją jednak do Alei Jerozolimskich tak, by uczestnicy pochodu przemaszerowywali przed oddanym do użytku w 1952 r. Domem Partii, czyli siedzibą Komitetu Centralnego PZPR. W 1955 r. pochód wrócił na Marszałkowską, pod otwarty w tym samym roku Pałac Kultury i Nauki.

Maszerujący podzieleni byli na kolumny, które zajmowały w całym spektaklu jasno określone miejsce. Na czele pochodu szedł zwykle poczet sztandarowy PZPR, tuż za nim zaś słuchacze szkół partyjnych – przyszła kadra kierownicza „przewodniej siły Narodu”. Szczególne miejsce w pochodzie zajmowali także weterani ruchu robotniczego (często przepasani np. wstęgą z napisem „1905 r.”) oraz przodownicy pracy (ci na szarfach mieli wypisane procenty, o jakie przekroczyli normy produkcyjne). Poszczególne zakłady pracy, grupy zawodowe i społeczne lub dzielnice maszerowały w specjalnie wyznaczonych kolumnach. Oddzielnie szli zawsze reprezentujący młodość aktywiści Związku Młodzieży Polskiej, często też pochodowi towarzyszyli defilujący żołnierze. Maszerujący tłum wymachiwał flagami i czerwonymi szturmówkami, niósł transparenty z wypisanymi na nich hasłami propagandowymi i wznosił odpowiednie okrzyki. Nad głowami defilujących znajdowały się portrety klasyków marksizmu-leninizmu i liderów świata socjalistycznego, nie tylko zresztą Marksa, Lenina, Stalina i Bieruta, ale także przywódców bratnich państw i partii komunistycznych na Zachodzie.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Tomasza Leszkowicza – „Oblicza propagandy PRL”:

Autor: Tomasz Leszkowicz
Tytuł: „Oblicza propagandy PRL”

ISBN: 978-83-65156-05-1

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 116

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

9,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: niehołdowy |

Pamiętam te czasy, pamiętam pochody ale nikomu nie składałem żadnego hołdu. Czy autor tekstu bywał na pochodach?



Odpowiedz

Gość: pamiętający |

@niehołdowy pewnie te hołdy odbierałeś jako sekretarz jedynej ukochanej Partii więc to tłumaczy



Odpowiedz

Gość: Piżmak |

Nie cała, w moim mieście granica przebiegała na rzece, po jednej stronie Rzesza, po drugiej Sowieci. I tak aż do czerwca 41...



Odpowiedz

Gość: do Just |

W latach 40-41 Polska była pod okupacją niemiecką.



Odpowiedz

Komentarze zostały usunięte jako nie związane z tematyką tekstu.



Odpowiedz

Gość: just |

Chciałabym zauważyć że pochody 1-majowe odbywały się jeszcze w 1940 i 1941, kiedy byliśmy pod okupacją sowiecką



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org