Opublikowano
2017-01-08 15:08
Licencja
Wolna licencja

Tadeusz Kościuszko i Józef Poniatowski – przyjaciele czy rywale?

Dwie wybitne osobowości przełomu XVIII i XIX w., których nie trzeba przedstawiać. Przyjaźń wojskowych przypadła na trudne czasy, splatając ich losy w przedziwny sposób.


1 2 3

Beztroskie lata Sejmu Wielkiego

Różniło ich niemal wszystko: pochodzenie, status społeczny, doświadczenia a także temperament. Łączyło ich jednak przede wszystkim poczucie odpowiedzialności za Polskę i to właśnie wielkie wydarzenia polityczne na przemian to przyciągały ich do siebie, to znów odpychały.

Kościuszko i Poniatowski odbierają defiladę wojsk polskich po pobiciu Rosjan pod Zieleńcami (domena publiczna)

Po raz pierwszy spotkali się w 1789 r., drugim roku Sejmu Czteroletniego, zwanego Wielkim. Był to wyjątkowy czas, kiedy Polska po latach upokorzeń odważyła się wypowiedzieć oficjalnie posłuszeństwo Rosji i, wbrew carycy Katarzynie, unowocześnić i powiększyć armię do 100 tys. żołnierzy. Wojsko, dramatycznie zmniejszone i niereformowane od dekad, czekał prawdziwy skok ewolucyjny – w końcu miało się stać nowoczesną armią. Brak jednak było profesjonalistów, którzy wiedzieliby jak wykonać to zadanie. Poczęto więc ściągać Polaków służących dotąd w obcych armiach. Stanisław August Poniatowski zaczął od swojego bratanka, który przebywał wówczas na służbie w armii austriackiej. Kilka lat wcześniej do Polski wrócił także Tadeusz Kościuszko, weteran wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. 3 października 1789 wśród nowo mianowanych generałów-majorów znajdowali się zarówno ks. Józef Poniatowski jak i Tadeusz Kościuszko.

Zobacz także:

Młody książę, nazywany przez najbliższych pieszczotliwie „Pepi”, był w swoim żywiole. Jako ukochany bratanek króla robił na warszawskich salonach świetne wrażenie. Przystojny, szczupły, charyzmatyczny – wodził prym zarówno w tańcu, jak i konwersacji. Podobał się kobietom i dobrze o tym wiedział. Warszawa nieustannie huczała od plotek o jego licznych romansach. Jego drugą wielką namiętnością była szybka jazda. Nabył najnowocześniejszy wówczas rodzaj lekkiego, otwartego powozu, zwany w Polsce „kariolką”, którą powodziło się na modłę starożytnego rydwanu. Fryderyk Schulz, Inflantczyk podróżujący po Polsce, tak opisywał brawurową jazdę Pepiego:

Z początku zaprzęgał do niego cztery konie, niebawem osiem (…), powożąc z siedzenia stojący, co wyglądało bardzo malowniczo i widzom przywoziło na myśl starożytnych w cyrkach woźniców.

Przez swoje zamiłowanie do zawrotnej prędkości ks. Józef wzbudzał jednak niemały strach na ulicach Warszawy.

Tadeusz Kościuszko był starszy od księcia Józefa o kilkanaście lat, pochodził ze średniozamożnej rodziny szlacheckiej. Wejścia na salony nie ułatwiła mu jednak nawet sława, jaką dał mu jego ogromny wkład w wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych, skąd zresztą przywiózł dość radykalne republikańskie poglądy polityczne. Posiadał on zdecydowanie spokojniejsze usposobienie niż Pepi, nie był też najlepszym mówcą. Historia zapamiętała go jako poważnego i wyważonego męża stanu, ale należy pamiętać, że Tadeusz Kościuszko także miał poczucie humoru i dystans do siebie. Obaj panowie musieli sobie przypaść do gustu, skoro Fryderyk Schultz, opisując w swoich pamiętnikach księcia Józefa, pisze:

Zazwyczaj jechało z nim dwóch jego przyjaciół, a on pośrodku nich Wielhorski, towarzysz broni, z którym razem walczył przeciwko Turkom, nie odstępował go nigdy, a często bardzo widywano przy nim Kościuszkę. Ta trójka, tak miła dla polskich oczów, wszystkich też zajmowała i pociągała.

Przyjaciele potrafili wszak jeszcze bardziej dokazywać. Pamiętnikarz Kajetan Koźmian wspomina o pewnym wydarzeniu z tego okresu, które dobrze oddaje hulaszczy tryb życia młodego księcia i jego kompanii:

Podczas sejmu konstytucyjnego [1788-1792] założył się, że na koniu całą Warszawę w dzień biały, obnażony, przejedzie i dobrawszy sobie towarzyszów: Ignacego Hryniewieckiego i podobno Sanguszkę, dokazał tego ze zgorszeniem wielu.

Tadeusz Kościuszko w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1792 r. (domena publiczna) Jednak według innej relacji, tym drugim pasażerem nie był wcale książę Sanguszko, tylko… generał Tadeusz Kościuszko.

Beztroskie życie salonowe trzeba było jednak łączyć z nowymi obowiązkami na prowincji. Owa trójka, która tak „cieszyła” oczy, wysłana została na Ukrainę dla formowania i wyćwiczenia nowo powstającego wojska. Wiosną 1790 r. młody książę objął dowództwo IV dywizji bracławskiej, następnie kijowskiej, z kwaterą główną w Tulczynie, siedzibie Szczęsnego Potockiego, późniejszego przywódcy targowiczan. Książę starał się musztrować i nadzorować swoje wojska, jak umiał, ale czuł, że nie dorósł jeszcze roli wodza naczelnego, o czym zresztą pisał swemu koronowanemu stryjowi.

Może doszedłem do tego, że potrafię z dobrą wolą i rozumem pułk poprowadzić w ogień, ale nie miałem czasu dojrzeć na generała komenderującego i pozyskać dość wiadomości i talentów na zapełnienie tak ważnego miejsca…

W czasie wyjazdów Pepiego do Warszawy, zastępował go więc starszy i bardziej doświadczony Kościuszko, którego chwalił przed królem:

(…) posiada wiele wiadomości i skromności i jest nadzwyczajnie kochany przez korpus, którym dowodzi.

Także i Kościuszko pisał w tym czasie do ks. Poniatowskiego, że zawsze chce służyć pod jego komendą.

W obronie Konstytucji 3 Maja

Dramatyczne zdarzenia 1792 r., czyli konfederacja targowicka i wojna polsko-rosyjska zakończyły wspaniały okres Sejmu Wielkiego. Przyszedł czas, aby największego osiągnięcia tego sejmu – Konstytucji 3 Maja – bronić przed zemstą Katarzyny Wielkiej. Poniatowski, Kościuszko i Wielhorski zajęli się obroną frontu ukraińskiego. Rosja wysłała prawie 100 tys. wojska. Armia gen. Kachowskiego, który miał zaatakować siły dowodzone przez księcia Józefa Poniatowskiego, była kilkakrotnie liczebniejsza. Wielki plan stworzenia 100- tysięcznej armii pozostał na papierze, zaś Poniatowski miał do dyspozycji nie więcej niż 14 tys. żołnierzy. Obawiając się otoczenia, książę przez dłuższy czas cofał się, unikając otwartej bitwy, ale także tym samym wciągając wroga w głąb kraju.

Tutaj pojawiały się pierwsze zgrzyty między Kościuszką a Poniatowskim. Książę Poniatowski postanowił bowiem podzielić swoje wojsko, rozlokowując je na trzech potencjalnych kierunkach uderzenia wroga, co Kościuszko uważał za błąd. Przy miażdżącej przewadze liczebnej Rosjan nie powinno się rozpraszać wojska, gdyż z rosyjskich dywizji każda tak mocna była jak polskie wojsko całe. Nieudana kampania była początkiem końca uwielbienia pod adresem Pepiego. Złego wrażenia nie zatarło nawet zwycięstwo pod Zieleńcami (18 VI 1792), gdyż nieustanne wycofywanie się oddziałów Poniatowskiego sprawiło, że właściwie Polska oddała Ukrainę bez walki. Gdy książę odebrał z Warszawy wiadomość o haniebnej kapitulacji swojego stryja, wojsko stacjonowało między Kurowem a Puławami, czyli niebezpiecznie blisko Warszawy. Wówczas pojawiła się ostatnia szansa dla księcia, aby udowodnił po czyjej jest stronie: tchórzliwego króla, czy wojska, które chciało walczyć dalej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Sebastiana Adamkiewicza „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Autor: Sebastian Adamkiewicz
Tytuł: „Zrozumieć Polskę szlachecką”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-4-6

Stron: 82

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

5,9 zł

(e-book)

1 2 3
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Aleksandra Niedźwiedź

Magister historii sztuki. Studia ukończyła na Uniwersytecie Warszawskim. Z zawodu licencjonowany przewodnik miejski po Warszawie. Lubi łączyć nieprzystające do siebie rzeczy, takie jak zainteresowanie historią średniowiecza oraz epoką stanisławowską, czy zamiłowanie do muzyki klasycznej i punk rocka.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org