Opublikowano
2017-01-08 15:08
Licencja
Wolna licencja

Tadeusz Kościuszko i Józef Poniatowski – przyjaciele czy rywale?

(strona 3)

Dwie wybitne osobowości przełomu XVIII i XIX w., których nie trzeba przedstawiać. Przyjaźń wojskowych przypadła na trudne czasy, splatając ich losy w przedziwny sposób.


Strony:
1 2 3

Książę zaczyna od zera

Ostatnia szarża Józefa Poniatowskiego pod Lipskiem (domena publiczna) Kłopotliwość prośby księcia Józefa tłumaczy w swoim pamiętniku Józef Wybicki:

Długo nad tym rozmyślano, żeby opinii publicznej nie obrazić, aż Naczelnik za radą roztropnych pozwolił mu znajdować się przy dywizji gen. Mokronowskiego. 26 czerwca przybył więc do nas pod Błonie i lubo jako wolontariusz odbierał szacunek, jaki się jego talentom, szlachetności i randze dawnej należał, której w niczym nie skaził.

Książę E. Sanguszko także zauważył ogromny rozłam między byłymi przyjaciółmi, tłumacząc to tak:

Plotki osób otaczających księcia i Naczelnika, stały się nieporozumienia między nimi zawiązkiem. Nie były one napojone jadem zawiści, lecz skutkiem niechęci z zejścia się i wymówienia sobie prawdy.

Książę Józef zdawał sobie sprawę ze swojego położenia, postanowił jednak schować dumę do kieszeni i służyć jako zwykły ochotnik służący u boku gen. Mokronowskiego pod Warszawą. Z początkiem lipca także Kościuszko wraz wojskiem powstańczym przybył do Warszawy przygotowując miasto do obrony przed atakiem ze strony wojsk rosyjskich i pruskich. Przybywa, mimo klęski pod Szczekocinami jako wyczekiwany zbawca i bohater. W tym czasie sytuacja księcia Józefa wyglądała zupełnie inaczej, o czym wspomina ks. E. Sanguszko:

Zastawszy księcia w Warszawie, gdyśmy stanęli do jej obrony, przy pierwszej mojej bytności u niego (byłem najmocniej do niego przywiązany), znieść nie mogłem, iż znalazłem go zupełnie opuszczonego.

Wielu współczesnych, którzy odwiedzili Kościuszkę w jego obozie na Mokotowie, wspomina jego niezwykle ciężką pracę: próbował być wszędzie, mało spał, mało jadł, starał się wszystkiego dopilnować osobiście, kierując dzielnie obroną Warszawy.

Zobacz także:

Sfrustrowany książę Józef cierpliwie czekał jednak na swoją szansę, gdzie znów mógłby udowodnić swoją wartość bojową. Nie było to proste, gdyż równolegle do nazwiska Poniatowskich łatka „zdrajców” przylegała coraz bardziej. W sierpniu Warszawą bowiem wstrząsnęły pogłoski o samobójczej śmierci drugiego stryja księcia Józefa – prymasa Michała Poniatowskiego, którego tajna korespondencja z wojskami pruskimi nacierającymi na Warszawę od strony Woli, miała zostać przechwycona przez powstańców. Nagła śmierć prymasa została uznana za samobójczą i tym samym uznano to za przyznanie się prymasa do winy. Warszawa zawrzała z oburzenia. Co gorsza, niektórzy podejrzewali, że książę Józef mógł ostrzec stryja przed zemstą powstańców w ten sposób dając szansę na uniknięcie stryczka i zażycie trucizny. Dziś wiadomo już, że książę tego nie zrobił, ponieważ prymas w rzeczywistości umarł śmiercią naturalną. Wówczas jednak pogłoski o jego samobójstwie wydawały się bardzo wiarygodne i stawiały księcia Józefa w jeszcze trudniejszym położeniu.

Kościuszko nadal jednak ufał Poniatowskiemu i, gdy oddelegował gen. Mokronowskiego, aby objął dowództwo na Litwie, miejsce generała miał zająć Pepi, który komendę nad dywizją stojącą pod Marymontem odebrał. Niestety tak długo wyczekiwana przez księcia Józefa szansa okazała się być jego wielką klęską. Jak pisał książę Sanguszko:

26 sierpnia był świętem Ludwika księcia pruskiego. (…) Dowiedział się naczelnik, że Prusacy pragną wiązanie sprawić z zdobytej Warszawy swemu solenizantowi i silny szturm nocą przypuścić.

W związku z tym Kościuszko przybył na pozycję księcia z kilkoma towarzyszami, lecz, jak zauważył świadek tego spotkania, Sanguszko, książę był w humorze kwaśnym, obojętny na wszystko. Kościuszko chciał wzmocnić odcinek księcia (ofiarował przysłać mu naczelnik prawie cały swój korpus), lecz książę do żadnego środka nie przystępował, utrzymując, że atak jest bajką, że swoimi opędzi potrzebę. Jednym słowem na propozycję pomocy ze strony Kościuszki odpowiedział dumnym: Nie, dziękuję.

Kościuszko jednak miał rację. 26 sierpnia w środku nocy Prusacy zaatakowali pozycję księcia Józefa. Walka była zaciekła. Nad ranem wszak wyszło na jaw, że był to tylko ich sprytny fortel, bo prawdziwym celem była bateria armat ulokowana w Górach Szwedzkich. Józef Wybicki wspominał:

Na pierwszy w tamtej stronie wystrzał pobiegł książę Poniatowski, ale nim do tych gór dojechaliśmy, już z nich spędzone były poczty nasze.

Swój błąd starał się książę naprawić brawurową i zaciekłą walką, lecz nie zmieniło to już rezultatu. Ta porażka kosztowała księcia więcej niż owe baterie, gdyż nie tylko nie odzyskał dawnej sławy, ale niektórzy podejrzewali go już jawnie o zdradę. Kościuszko musiał działać szybko, bo wróg nie zasypywał gruszek w popiele, więc od razu na miejsce rannego księcia, którego przeniesiono do Pałacu pod Blachą, umieścił Henryka Dąbrowskiego, który z zadania wywiązał się świetnie, co Józefa wpędziło tylko w jeszcze większą rozpacz, gdyż swoją porażkę bardzo przeżył. Mimo szczerych chęci, nie udało mu się już wykazać do końca powstania kościuszkowskiego. Jego czas po prostu jeszcze nie nadszedł.

Zmierzch sławy Kościuszki nastał wraz z klęską pod Maciejowicami. Jędrzej Kitowicz wspomina nastrój, jaki zapanował w stolicy na wieść o wzięciu Kościuszki do niewoli rosyjskiej – rozpacz, strach i w końcu rezygnację. Pokazuje to, jak wielką do niego przywiązywano wagę. Sama jego obecność napawała ludzi nadzieją i pewnością. Gdy go zabrakło – wiara zniknęła.

Order Virtuti Militari Józefa Poniatowskiego (fot. User:Mathiasrex Maciej Szczepańczyk, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Ponowna zamiana ról

Po tamtych wydarzeniach Książę Józef i Tadeusz Kościuszko nigdy się już nie spotkali. Kościuszko, wypuszczony w końcu z niewoli rosyjskiej udał się do Stanów Zjednoczonych, książę Józef zaś z okien swojego Pałacu pod Blachą widział, jak na jego oczach rozpada się ostatecznie państwo polskie, a żołnierze rosyjscy opuszczają Warszawę, tylko po to, by ustąpić żołnierzom pruskim. Kościuszko do Polski nigdy już nie powrócił, a pałeczkę tym razem znów przejąć miał książę Poniatowski. Tak, jak Kościuszko stał się nadzieją dla Polaków w 1794 r., tak Poniatowski przywrócił im wiarę w zwycięstwo u boku Napoleona i stał się symbolem Księstwa Warszawskiego.

Dla Pepiego był to nowy początek i najchwalebniejsza karta w jego biografii. Poniatowski zdecydował się zaufać Napoleonowi. Kościuszko – przeciwnie. Dość szybko stracił do Bonapartego zaufanie, a z czasem przerodziło się to w otwartą wrogość. Mimo, iż książę Józef wybrał inną drogę, to w piśmie do Napoleona w 1807 lojalnie tłumaczył odmowę współpracy Kościuszki z cesarzem francuskim. Kościuszko już dawno usunął się w cień, podczas gdy Pepi był u szczytu swoich sił. Walczył dzielnie, nie odstępując Napoleona do końca, ginąc w Bitwie Narodów pod Lipskiem (19 października 1813 r.), podczas gdy były Naczelnik dożył starości jako zapomniany generał w małej szwajcarskiej wiosce.

Ich życie potoczyło się całkowicie odmiennie, a ich gwiazdy nigdy nie świeciły w tym samym momencie jednakowo jasno. Mimo iż los naprzemiennie wynosił ich na szczyty, to znów odbierał im wszystko – obaj pozostali wierni ideałom, Polsce – a także sobie nawzajem.

Bibliogrfaia:

  • Askenazy Szymon, Książę Józef Poniatowski 1763-1813, wyd. Kurpisz, Poznań 2006
  • Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców, zebrał i wydał Wacław Zawadzki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1963
  • Sanguszko Eustachy, Księcia Eustachego Sanguszki Pamiętnik: 1786-1815,wyd. NapoleonV, Oświęcim 2009
  • Storozyński Alex, Kościuszko: książę chłopów, wyd. W.A.B., Warszawa 2011
  • Wybicki Józef, Życie moje oraz Wspomnienie o Andrzeju i Konstancji Zamoyskich, red. Adam M. Skałkowski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2005

Redakcja: Antoni Olbrychski


Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.
Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Aleksandra Niedźwiedź

Magister historii sztuki. Studia ukończyła na Uniwersytecie Warszawskim. Z zawodu licencjonowany przewodnik miejski po Warszawie. Lubi łączyć nieprzystające do siebie rzeczy, takie jak zainteresowanie historią średniowiecza oraz epoką stanisławowską, czy zamiłowanie do muzyki klasycznej i punk rocka.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org