Opublikowano
2016-01-12 20:25
Licencja
Wolna licencja

Witkacy był dobrym żołnierzem

Pierwsza wojna światowa wywarła swój wpływ na losy całego pokolenia Europejczyków, wśród nich Stanisława Ignacego Witkiewicza. O wojskowym epizodzie życia artysty rozmawiamy z Krzysztofem Dubińskim, autorem książki „Wojna Witkacego, czyli kumboł w galifetach”. Część pytań nadesłali czytelnicy naszego portalu.


1 2 3 4

Przeczytaj też: Co Witkacy zobaczył w Rosji?

Tomasz Leszkowicz: Znaczna część materiałów na których się Pan opiera spisanych jest w języku rosyjskim. Czy bez nich nie udałoby się odtworzyć losów Witkacego w czasie pierwszej wojny światowej?

Krzysztof Dubiński – dziennikarz i pisarz. W latach 1988/1989 przygotowywał polityczne rozmowy w Magdalence, był sekretarzem obrad Okrągłego Stołu. Autor kilkunastu książek i opracowań o najnowszej historii Polski oraz kilkuset publikacji prasowych. Ostatnio wydał m.in. Polski Okrągły Stół. Od dyktatury do demokracji (2011, wyd. w języku arabskim), Andrzej Woyciechowski: moje radio Zet (2013), Jaruzelski. Generał przegranej sprawy (2014). Nad odtworzeniem wojskowej biografii Witkacego pracował ponad cztery lata. Krzysztof Dubiński: Właściwie klucz do napisania tej książki znalazłem w Polsce. Pod koniec lat 80. ubiegłego stulecia odnalazłem w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie akta personalne porucznika Stanisława Ignacego Witkiewicza, wśród których znajdowały się rosyjskie dokumenty wojskowe opisujące przebieg jego służby w carskiej armii. Opublikowałem je w 1987 r. w kilku kolejnych numerach dwumiesięcznika „Sztuka”. W rok później, również w „Sztuce” zamieściłem spis dokumentów dotyczących Witkacego przechowywanych w Archiwum Wojskowo-Historycznym w Moskwie. Ta dokumentacja pozwoliła odtworzyć kalendarium jego służby wojskowej i weszła do obiegu naukowego.

T.L.: Wojskowa biografia Witkacego powstała jednak dopiero prawie trzy dekady później...

K.D.: Dokumenty wojskowe dla badaczy biografii i twórczości Witkacego, polonistów, teatrologów, krytyków sztuki, okazały się zupełnie nieczytelne. Stanowiły jasny, wyraźny trop, ale nikt z nich nie był w stanie nim ruszyć. Mógłby to natomiast zrobić każdy historyk wojskowości, ale żaden z nich nie zainteresował się losem pojedynczego artysty. Dokumenty z wojskowych archiwów dość dokładnie wskazywały, gdzie należy szukać śladów Witkacego. Nie tylko identyfikowały pułk, w którym służył, ale także konkretny batalion i kompanię. Zadaniem głównym było zatem odtworzenie szlaku bojowego pułku, a także zdobycie możliwie najdokładniejszych informacji o losach batalionu i kompanii, w której był on oficerem.

To oczywiste, że w polskim piśmiennictwie historycznym takich informacji odnaleźć nie można było. W Polsce mało interesowano się akurat realiami carskiej armii w latach 1914-1917. Z literaturą rosyjską też nie było najlepiej. W Rosji sowieckiej lejbgwardia była synonimem wrogości klasowej i opisywanie jej nie było mile widziane. Wprawdzie po upadku ZSRR zaczęły się pojawiać coraz liczniejsze prace opisujące armię carską, ale długo nie było np. naukowej monografii poświęconej tej formacji. Dopiero w 2009 r. ukazała się w Moskwie znakomicie udokumentowana historia lejbgwardii imperatorskiej Rosji praca Rudolfa Niezwieckiego.

T.L.: Czy właśnie ta książka była decydująca?

K.D.: Dla mnie przełomem było dotarcie do ogromnego zbioru publikacji, czasopism, broszur i książek, wydawanych na Zachodzie przez rosyjskich białogwardyjskich emigrantów po Wielkiej Wojnie. W większości były to niskonakładowe materiały, trudnodostępne przez całe dziesięciolecia. Postępy digitalizacji – zwłaszcza w amerykańskich bibliotekach uniwersyteckich – sprawiły, że do powszechnego obiegu trafiły zbiory takich druków. Wśród nich prawdziwą skarbnicę wiedzy wojskowo-historycznej stanowi miesięcznik „Wojskowa Przeszłość” wydawany w Paryżu w latach 1952-1975.

Rosyjskie piśmiennictwo emigracyjne dostarczyło mi głównego materiału do książki. To z niego ją zbudowałem, nie tyle opisując postać samego Witkacego w mundurze, co odtwarzając czas, przestrzeń oraz realia militarno-obyczajowe, w jakich przyszło mu spędzić cztery lata wojskowej służby w Rosji.

Autoportret Witkacego z 1912 r. (domena publiczna). T.L.: Artyści i wojsko to dwie sprzeczności. Czy Witkiewicz miał problemy z przystosowaniem się do służby czy może dobrze się w niej odnalazł?

K.D.: Na wszystkich frontach Wielkiej Wojny walczyło dziesiątki artystów, ludzi pióra, twórców i intelektualistów. Większość z nich wstąpiła do wojska ochotniczo, bo polityczny i moralny klimat w ich krajach sprawiał, że udział w wojnie traktowali jako naturalny, patriotyczny obowiązek. Zaraz po wybuchu wojny do carskiej armii wstąpił Nikołaj Gumilow, poetycki lider petersburskich akmeistów, jeden z najznakomitszych twórców tzw. srebrnego wieku rosyjskiej poezji. Jako oficer lejbgwardyjskiej kawalerii spędził wiele miesięcy na froncie wschodnim, a swój szlak bojowy zakończył we Francji, tam bowiem wysłany został jego pułk w ramach rosyjskiego korpusu ekspedycyjnego wspierającego Francuzów i Brytyjczyków na froncie zachodnim.

W szeregach lejbgwardii znalazł się na ochotnika rówieśnik Witkacego, subtelny śpiewak rosyjski Władimir Sabinin. Przed wyruszeniem na front zdążył jeszcze nagrać w kijowskiej wytwórni płytowej Ekstrafon romans „Gori, gori moja zwiezda”, który stał się największym lejbgwardyjskim przebojem Wielkiej Wojny i późniejszej wojny domowej w Rosji.

Podobnie jak Witkacy z dalekiej Australii na wojnę wyruszył na ochotnika angielski malarz Ellis Silas, by trafić do jednego z wielu przedsionków piekła – okopów pod Gallipoli na froncie brytyjsko-tureckim. Po drugiej stronie, w Wiedniu, wstąpił ochotniczo do armii i poszedł na front Ludwig Wittgenstein, późniejszy wybitny filozof, z którym w latach powojennych Witkacy z zapałem prowadził polemiczny dyskurs filozoficzny.

Wszyscy oni wyruszając na wojnę zdawali się nie widzieć w swojej postawie żadnej sprzeczności pomiędzy artystyczną i intelektualną twórczością, a obowiązkiem i potrzebą walki. I wszyscy jakoś w brutalnych, a nieraz wręcz okrutnych wojskowych i frontowych realiach musieli się odnaleźć. Trzeba powiedzieć, że w większości potrafili to uczynić.

Wywiad inspirowany książką Krzysztofa Dubińskiego „Wojna Witkacego, czyli kumboł w galifetach”:

Autor: Krzysztof Dubiński
Tytuł: „Wojna Witkacego, czyli kumboł w galifetach”
Oprawa twarda z obwolutą
Numer wydania I
Opracowanie graficzne Andrzej Barecki
Wymiary 150 × 235
Druk Drukarnia Wydawnicza im. W.L. Anczyca
Data wydania 2015-10-15
EAN 9788324404209
Ilość stron 312
Ilustracja na obwolucie autoportret Stanisława Ignacego Witkiewicza „Autoportret z samowarem”
ISBN 978-83-244-0420-9
ISBN e-publikacji 978-83-244-0426-1
Cena: 49,90 zł
Kup ze zniżką na stronach Wydawcy!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Tomasz Leszkowicz

Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org