Dojrzały amant z tajemnicą. Życie i kariera Franciszka Brodniewicza

Chociaż Franciszek Brodniewicz był jednym z najpopularniejszych polskich amantów filmowych, utrzymywał swoje życie rodzinne w ścisłej tajemnicy. Dokumenty, fotografie i listy pozwalają nam jednak lepiej poznać nieznane wcześniej oblicze aktora.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

Franciszek Brodniewicz z córką Jadwigą Marią, ok. 1939 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Wzdychały do niego zarówno młode pensjonarki, jak i dojrzałe kobiety, wyróżniał się bowiem na tle innych przedwojennych amantów filmowych dojrzałością i statecznością. Franciszek Brodniewicz był już od wielu lat cenionym aktorem teatralnym, kiedy w 1933 roku rolą w filmie Prokurator Alicja Horn dołączył do elitarnego grona gwiazd polskiego kina. Chociaż popularność przyszła do niego dość późno, doskonale odnalazł się w nowej roli. Wystąpił łącznie w dwudziestu filmach, a do jego najbardziej znanych kreacji filmowych należą role w Córce generała Pankratowa, Dwóch Joasiach i Doktorze Murku. W czasie II wojny światowej zaangażował się w działalność kabaretu artystycznego Na Antresoli i pracę konspiracyjną, a swoją pomoc powstańcom warszawskim przypłacił życiem. Zachowane u rodziny Franciszka Brodniewicza pamiątki pozwalają poszerzyć życiorys artysty o wiele nieznanych wcześniej informacji.

Uciekinier z pruskiej armii

Franciszek Ksawery Brodniewicz urodził się 29 listopada 1892 roku w Kwilczu jako trzeci z czworga dzieci Aleksandra Brodniewicza i Bogumiły z Noaków. Brodniewiczowie byli pochodzącym z Sierakowa i cenionym za liczne zasługi rodem mieszczańskim – krewni Franciszka brali między innymi czynny udział w powstaniu wielkopolskim. Aleksander i Bogumiła Brodniewiczowie wzięli ślub w styczniu 1888 roku w Orzeszkowie koło Kwilcza. Ojciec aktora prowadził fabrykę szyjącą mundury dla żołnierzy, a matka zajmowała się prowadzeniem domu. Franciszek miał starszego o trzy lata brata Bolesława Piotra, starszą o rok siostrę Jadwigę Marię i młodszą o dwa lata siostrę Mariannę (Marię). Ciotka artysty, Józefa Brodniewiczówna, wyszła za mąż za karczmarza Władysława Putza. Ich syn ksiądz Narcyz Putz był administratorem i proboszczem parafii Najświętszego Serca Jezusa w Bydgoszczy, a następnie proboszczem parafii św. Wojciecha w Poznaniu. Zginął 5 grudnia 1942 roku w obozie koncentracyjnym w Dachau, a 13 czerwca 1999 roku został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II.

Franciszek Brodniewicz, ok. 1916 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

W lipcu 1894 roku rodzice Franciszka przeprowadzili się z Kwilcza, skąd pochodziła matka aktora, do Poznania. To właśnie z Poznaniem Brodniewicz związał okres dzieciństwa i wczesną młodość. Uczęszczał do jednego z poznańskich gimnazjów, w którym w 1910 roku zdał maturę. Tam też zapewne zaczął interesować się aktorstwem, bowiem już w sierpniu 1912 roku został zaangażowany jako chórzysta do Teatru Polskiego w Poznaniu, gdzie do 1914 roku okazjonalnie grywał epizody. Po wybuchu I wojny światowej otrzymał przydział do jednostki w wojsku pruskim, lecz nie kwapił się szczególnie do walki po stronie Cesarstwa Niemieckiego. Kiedy więc pojawiła się szansa na odzyskanie przez Polskę niepodległości, Brodniewicz uciekł z pruskiej armii.

Po ucieczce z wojska artysta zasilił szeregi zespołu objazdowego aktora Ludwika Dybizbańskiego, który wystawiał przedstawienia na Pomorzu i w Wielkopolsce. 31 stycznia 1919 roku podekscytowany Franciszek pisał z Grodziska do wuja i ciotki: „Powodzenie mamy dotychczas doskonałe! Lecz nasza jazda się wnet zakończy, ponieważ poza grunt nie możemy wyjechać, a tu żeśmy najlepsze miasteczka objechali! Jesteśmy teraz od poniedziałku tutaj, potem do Wrześni i Szamotuł“. Brodniewicz wiedział już wówczas, że jego największą miłością jest scena i pozostał jej wierny do końca życia.

Teatr i miłość

Pod koniec 1919 roku Ludwik Dybizbański został kierownikiem nowo utworzonego Objazdowego Teatru Polskiego, w którym występował zapewne również Franciszek Brodniewicz. Bliska znajomość z Dybizbańskim sprawiła, że gdy w 1920 roku Dybizbański został dyrektorem Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, natychmiast zaangażował do swojego zespołu Brodniewicza. Aktor występował tam do 1925 roku z przerwą w sezonie 1922/1923, kiedy to grał w warszawskim Teatrze Rozmaitości, występując m.in w sztuce Małżeństwo z musu Moliera w reżyserii Ludwika Solskiego. W 1921 roku aktor otrzymał propozycję roli króla Zygmunta III Wazy w filmie niemieckiego reżysera Maksymiliana Hauschilda Car Dymitr Samozwaniec, do którego zdjęcia kręcono w Bydgoszczy. Była to pierwsza styczność Brodniewicza z filmem, lecz nie zdecydował się wówczas na kontynuowanie aktywności na tym polu. O wiele bardziej od kinematografii fascynował go teatr, a propozycji interesujących ról scenicznych nie brakowało. 25 czerwca 1924 roku „Gazeta Bydgoska“ tak promowała osadzony w początkach XIX wieku dramat Orlę z udziałem artysty: „Tytułową rolę kreuje z wielką siłą i poczuciem dziejowej tragedii Franciszek Brodniewicz“.

Jadwiga Maria Brodniewiczówna, córka Franciszka Brodniewicza, lata 40., z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Najprawdopodobniej w 1924 roku Franciszek Brodniewicz poznał 23-letnią bibliotekarkę Helenę Thewsównę, córką Oskara Thewsa i Marii z Reszczyńskich, w której zakochał się z wzajemnością. Ojciec Thewsówny przybył do Bydgoszczy z Lubawy i prowadził tu zakład malarski. Kiedy w 1925 roku Brodniewicz został zaangażowany do poznańskiego Teatru Nowego (grał m.in. Alfreda Godefroida w Kontrolerze wagonów sypialnych), ukochana Helena razem z nim wyprowadziła się z Bydgoszczy. 16 października 1925 roku w Poznaniu urodziła Brodniewiczowi córkę, której na cześć sióstr Brodniewicza nadano imiona Jadwiga Maria. Z nieznanych bliżej powodów artyście nie było jednak śpieszno ani do ślubu, ani do oficjalnego uznania dziecka. W sierpniu 1927 roku wyjechał zresztą do Łodzi, gdzie przez trzy lata występował w Teatrze Miejskim, pozostawiając partnerkę z małą Wisią w Poznaniu. W łódzkim zespole Brodniewicz pracował z Michałem Zniczem, Dobiesławem Damięckim, Marią Żabczyńską, Lodą Niemirzanką i Karoliną Lubieńską, z którymi kilka lat później występował w popularnych przedwojennych filmach. To właśnie w Teatrze Miejskim w Łodzi aktor zagrał swoje najważniejsze teatralne role – wystąpił m.in. w Księciu Niezłomnym, Don Juanie Tenorio, Zemście i Weselu Figara.

Franciszek Brodniewicz i Helena Thewsówna zostali małżeństwem dopiero 29 lipca 1930 roku w Poznaniu. Tego samego dnia aktor potwierdził również urzędowo, że jest biologicznym ojcem Jadwigi i nadał jej swoje nazwisko – wcześniej dziewczynka nosiła bowiem nazwisko „Thews“. Po ślubie Helena Brodniewiczowa zamieszkała z córką u niezamężnych sióstr Franciszka Jadwigi i Marii. Wnuk Brodniewicza Roman Dąbrowski wspomina na podstawie rodzinnych opowieści, że była osobą zaradną, samodzielną i energiczną. Po rezygnacji z pracy w bibliotece przez większość życia pracowała jako kasjerka w kinie. Tymczasem już kilka miesięcy po ślubie Franciszek wyjechał do Lwowa, gdzie został zaangażowany do Teatru Miejskiego. W programie lwowskich teatrów na sezon 1930/1931 zamieszczono nawet zdjęcie Franciszka Brodniewicza z podpisem: „artysta dramatu – stworzył kilka doskonałych kreacji“.

Polecamy e-book Pawła Rzewuskiego „Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”:

Paweł Rzewuski
„Warszawa — miasto grzechu: Prostytucja w II RP”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 109
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-6-0

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Franciszek Brodniewicz, ok. 1919 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Narodziny amanta

Pod koniec 1931 roku po jednym sezonie w lwowskim teatrze Brodniewicz powrócił do Łodzi, gdzie występował na deskach Teatru Miejskiego i Teatru Kameralnego. Na początku 1933 roku wystąpił w Teatrze Kameralnym w sztuce Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Egipska pszenica, która okazała się wielkim sukcesem. Po jednym ze spektakli Brodniewicz otrzymał propozycję, która miała całkowicie zmienić jego życie. „Pewnego dnia za kulisami teatru zjawiły się: dyr. wytwórni Leo-Film p. Maria Hirszbein oraz reżyser Marta Flantz, które z miejsca zaproponowały mi rolę w obrazie Prokurator Alicja Horn, uzależniając engagement od zdjęć próbnych“ – opowiadał na łamach „Wiadomości Filmowych“ w styczniu 1934 roku. Za karierę filmową Brodniewicza były więc odpowiedzialne kobiety i to ich decyzją przystojny aktor teatralny z Łodzi stał się znanym w całej Polsce filmowym amantem.

W 1933 roku Franciszek Brodniewicz opuścił więc Łodź i zamieszkał na stałe w Warszawie, bowiem zdjęcia próbne wypadły znakomicie. W filmie Michała Waszyńskiego i Marty Flantz Prokurator Alicja Horn zagrał rolę Bohdana Druckiego vel Jana Winklera u boku takich gwiazd jak Jadwiga Smosarska, Bogusław Samborski i Loda Halama. Po premierze filmu 23 grudnia 1933 roku Brodniewicz otrzymał znakomite recenzje, a kolejne propozycje filmowe przychodziły jedna po drugiej. „Godnym jej [Jadwigi Smosarskiej – przyp. aut.] partnerem jest męski Franciszek Brodniewicz, o charakterystycznej, ciekawej twarzy. Aktor kulturalny, o dźwięcznym, pozbawionym teatralnego patosu głosie“ – pisała o nim recenzentka „Kina“ Bella w styczniu 1934 roku. Polska kinematografia potrzebowała męskiego i dojrzałego amanta, a Franciszek znakomicie wypełniał tę pustkę. „Kiedy gram, nie myślę o filmie. Wczuwam się w odtwarzany stan psychiczny. Żyję. Jest to moja metoda, a dzięki reżyserowi Waszyńskiemu mogę się nią posługiwać, nie będąc krępowany żadnymi kanonami“ – tłumaczył swoje metody pracy dziennikarzowi „Wiadomości Filmowych“.

Pod koniec 1933 roku Franciszek Brodniewicz po raz pierwszy pojawił się na okładce magazynu „Kino“ i od tego czasu na łamach czasopisma regularnie zamieszczano wywiady z aktorem i doniesienia o jego kolejnych aktorskich wcieleniach. Bardzo często zadawano mu pytania o ideał kobiety i ulubione aktorki. „Moim ideałem na ekranie jest Norma Shearer. Nie lubię wampów, ale uznaję 100-procentowe kobiety“ – tłumaczył. W podobnym tonie wypowiadał się również o Jeanette MacDonald: „Jest zachwycająca i ma śliczny głos. Piękna kobieta, świetna aktorka! Dla mnie Jeanette MacDonald jest najbardziej czarującym zjawiskiem ekranu! Na wszystkie jej filmy chodzę po kilka razy“. Artysta nie lubił natomiast Mae West, którą uważał za „sztuczną i wulgarną“.

Franciszek Brodniewicz, ok. 1920 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Pytany zaś ogólnie o ulubiony typ kobiety Brodniewicz odpowiadał: „Ideału nie posiadam, cenię kobiety mądre i prawdomówne. Nie cierpię fałszu i pozy. Kobieta brzydka może mi się bardzo podobać, byle była naturalna“. W rozmowie z „Kinem“ w lutym 1935 roku dodawał:

Cenię w kobiecie przede wszystkim: inteligencję, subtelność, skromność, miłą powierzchowność. Nie będę używał zbyt wielu przymiotników, ale chciałbym znaleźć kobietę-człowieka. Mężczyzna jest podobny do dziecka, które pragnie pieszczot i trochę ciepła... Zewnętrzna tylko strona kobiety u mnie nie decyduje. Musi wszystko być połączone w jednej osobie.

Zaznaczał też wielokrotnie w wywiadach, że nie przepada za kobietami w typie „wampa“.

Sympatyczny, lecz tajemniczy

Dziennikarze wypytywali również Brodniewicza o jego życie prywatne, lecz aktor pozostawał w tym temacie bardzo dyskretny, a nawet posuwał się do kłamstwa. W jednym z pierwszych wywiadów dla „Kina“ padło pytanie „czy jest pan żonaty?“, na które odpowiedział: „Nie. Jestem wolny“. W kwietniu 1934 roku w rozmowie z Ziutą Heymanową z „Kina dla Wszystkich“ wyznał z kolei: „Jestem kawalerem i ożenię się dopiero wtedy, kiedy się prawdziwie „tak na serio“ zakocham“. Trzy lata później dementował nawet krążące w świecie artystycznym plotki, jakoby planował zawrzeć związek małżeński. Z kolei 27 sierpnia 1939 roku redakcja „Kina“ tłumaczyła czytelniczce Irce Kowalskiej z Poznania, że „Brodniewicz nie jest żonaty“. Chociaż Tomasz Zapert wspomina w artykule o Brodniewiczu, że jego małżeństwo było krótkotrwałe i zakończyło się rozwodem, rodzina aktora nie potwierdza tych doniesień. W metryce zgonu artysty pojawia się zresztą wzmianka o pozostałej po nim wdowie Helenie z Thewsów. Franciszek Brodniewicz kreował się jednak na kawalera, aby zwiększyć grono swoich wielbicielek i przy okazji chronić prywatność swoją i rodziny. W Poznaniu było jednak tajemnicą poliszynela, że żona Brodniewicza i jego córka mieszkają w tym mieście z jego siostrami.

W 1934 roku Franciszek Brodniewicz wystąpił w aż trzech filmach: jako szef gangu Torn w Czarnej perle Michała Waszyńskiego, Gończa w Ślubach ułańskich Mieczysława Krawicza i rewolucjonista Bolesław Ratomski w Córce generała Pankratowa Mieczysława Znamierowskiego i Józefa Lejtesa. W sierpniu 1934 roku Brodniewicz otrzymał również tytuł wicekróla ekranów polskich w konkursie magazynu „Kino“ za znakomitą rolę w Prokurator Alicji Horn. Kolejne dzieła filmowe utwierdziły jego pozycję jednego z czołowych amantów filmowych. W recenzji Ślubów ułańskich Irena Pobóg Grabowska pisała o aktorze: „Franciszek Brodniewicz jest pod każdym względem first class. Gra jego jest szczera i naturalna, mówi wyraźnie i swobodnie, wygląda pięknie, jednym słowem – aktor na wielką miarę”. Pozytywnie oceniano też rolę Brodniewicza w Córce generała Pankratowa. „Nareszcie! Dotychczas widzieliśmy go wyłącznie w rolach zbrodniarzy, złoczyńców, awanturników. Brodniewicz, ze swą twarzą o zuchwałych orlich rysach, twarzą a la Kmicic, wart był lepszego losu. To też winszujemy mu awansu w tym filmie“ – chwalił aktora redaktor naczelny „Kina“ Leon Brun w styczniu 1935 roku.

Franciszek Brodniewicz, 1941 rok, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

We wrześniu 1935 roku przy okazji premiery Ślubów ułańskich w Berlinie Brodniewicz wyjechał do stolicy Niemiec z reżyserem Mieczysławem Krawiczem i aktorką Tolą Mankiewiczówną. Artyści udzielili nawet z tej okazji wywiadu niemieckiej rozgłośni radiowej, a ich ważniejsze wypowiedzi zacytowano na łamach „Kina“. „Jestem specjalnie szczęśliwy z powodu przyjazdu do Berlina na premierę Ślubów ułańskich. Uważam to bowiem za okazję do koleżeńskiej współpracy niemieckiego i polskiego aktorstwa. Jestem przekonany, że w krótkim czasie aktorzy polscy będą w Niemczech tak popularni i lubiani, jak moi niemieccy koledzy u nas w Polsce“ – mówił pełen nadziei i optymizmu. W czasie pobytu w Berlinie aktor miał również okazję porozmawiać z dubbingującym jego postać w niemieckiej wersji językowej filmu Fredem Goebelem.

Chociaż artysta nie dzielił się z prasą wieloma informacjami na swój temat, z łatwością zyskiwał sympatię dziennikarzy, a przede wszystkim dziennikarek. Kira Czerkiezow pisała na łamach „Kina“ w marcu 1935 roku:

Spotykam Franciszka Brodniewicza i proszę o parę słów dla „Kina“. Brodniewicz jest jeszcze przystojniejszy w życiu niż na ekranie; ma cudowne włosy koloru platyny (tej prawdziwej), żywe, piękne oczy, a do tego jest niezwykle miły i uprzejmy. Rozmawia się z nim, jakby go się znało wiele lat.

Polecamy e-book Michała Przeperskiego „Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”:

Michał Przeperski
„Gorące lata trzydzieste. Wydarzenia, które wstrząsnęły Rzeczpospolitą”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 86
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-3-9

Franciszek Brodniewicz w nieustalonej roli teatralnej, ok. 1922 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Reporterzy chętnie porównywali go do zagranicznych gwiazd filmowych i zastanawiali się, w jakich rolach Franciszek Brodniewicz sprawdziłby się najlepiej. „Najbardziej odpowiadałyby mu role, jakie w filmach niemieckich grywa Hans Albers, francuskich – Jean Murat, wreszcie amerykańskich – Warner Baxter, przypominający nieco Brodniewicza, bardzo popularny w swej ojczyźnie aktor o smutnych oczach i czarującym uśmiechu. Brodniewicz, jak i tamci, reprezentuje typ stuprocentowego mężczyzny, noszącego z równym wdziękiem frak, jak i sportowe ubranie, a uroda i rodzaj talentu predestynują go do ról szlachetnych, ról, będących, niestety, postrachem naszych filmowców...“. Pisano również o wyjątkowych umiejętnościach tanecznych aktora, ubolewając, że nie zostały one wykorzystane przez filmowców. W artykule o amantach filmowych informowano zaś, że jego wielbicielki „to rzesze młodziutkich dziewcząt, żądnych wrażeń“.

Wzorem wielu innych amantów filmowych Franciszek Brodniewicz fascynował się sportem, a do jego ulubionych należały tenis, jazda konna i automobilizm. W przeciwieństwie do wielu artystów, którzy lubili długo spać, Brodniewicz zawsze wstawał wczesnym rankiem. „Ranne spacery należą do mych ulubionych rozrywek. Czuję się szczęśliwy móc wyjść na ranną przechadzkę. Kiedy słońce zaczyna wschodzić, ludzi na ulicy jest niewiele i wokół mnie panuje spokój i cisza. Wtedy chodzę godzinami sam, ze swoimi myślami“ – tłumaczył w rozmowie z Ziutą Heymanową. Często palił papierosy, miał nawet specjalną papierośnicę oznaczoną monogramem „F.B.“. Na letni wypoczynek często wyjeżdzał za granicę. Na łamach „Kina“ pisano między innymi o tym, że w czasie pobytu w Jugosławii latem 1935 roku był uznawany za „Clive’a Brooka w młodszym wydaniu“. „Podobno niejedno złamał dziewczęce serce, pozostawiając za sobą tęsknotę“ – komentował popularny magazyn filmowy.

Odtwórca ról rozmaitych

25 sierpnia 1935 roku odbyła się premiera filmu młodzieżowego Dzień wielkiej przygody, w którym Brodniewicz zagrał komendanta obozowego, zaś miesiąc później Dwóch Joasi z Brodniewiczem w głównej roli mecenasa Roberta Rostalskiego. W Dwóch Joasiach aktor ponownie zagrał u boku Jadwigi Smosarskiej, zaś w rolę drugiej ukochanej prawnika wcieliła się Ina Benita. Najlepszym rokiem dla Brodniewicza jako aktora filmowego był jednak 1936, kiedy to artysta zagrał aż w sześciu filmach: Trędowata, Pan Twardowski, Wierna rzeka, August Mocny (rola epizodyczna), Mały marynarz i Papa się żeni. „Kręcimy obecnie Małego Marynarza (inaczej: Serca na kotwicy). W pierwszych dniach maja rozpoczynają się zdjęcia do Trędowatej, w lipcu kręcę Wierną rzekę, gdzie gram rosyjskiego oficera. Jak pani widzi, nie próżnuję. Poza tym mam szereg propozycji, tak, że nie wiem wprost, czy podołam temu wszystkiemu“ – opisywał swój napięty grafik w rozmowie z Kirą Czerkiezow na łamach „Kina“ wiosną 1936 roku.

Franciszek Brodniewicz z kotką, 1943 rok, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Najbardziej zadowolony był ze swojej roli w Panie Twardowskim, bowiem miał w niej „największe pole do popisu“. „Był w niej szerszy oddech i większa rozpiętość możliwości artystycznych. Poza tym lubię role, w których mogę być sobą. Nie znoszę papierowych postaci z nieprawdziwego zdarzenia. Dlatego też, zanim przyjmuję jakąś rolę w filmie pilnie studiuję scenariusz“ – komentował rolę Twardowskiego w rozmowie z Józefem Steinerem w styczniu 1937 roku. Aktor nie obawiał się podejmować nowych aktorskich wyzwań, a przyjmowane przez niego role często diametralnie różniły się od siebie pod względem charakteru. „Lubię rozmaitość w filmie i na scenie. Przecież gdybym grywał role mniej więcej jednakowe, byłoby to zbyt nużące zarówno dla mnie, jak dla publiczności“ – tłumaczył dziennikarzowi „Kina“.

W 1937 roku aktor ponownie wcielił się w postać ordynata Waldemara Michorowskiego w filmie Henryka Szary Ordynat Michorowski, będącego kontynuacją nakręconej rok wcześniej Trędowatej. Zagrał również tytułową rolę księcia Józefa Poniatowskiego w filmie Ułan księcia Józefa z udziałem między innymi Jadwigi Smosarskiej i Witolda Contiego. „Kosztowało to dosyć trudu. A paliłem się do tej roli, bo czułem, że będę grał człowieka z krwi i kości“ – mówił w wywiadzie dla „Kina“. Rok później Brodniewicz dwukrotnie pojawił się na ekranie: jako Andrzej Sanicki we Wrzosie i aktor Jerzy Sławomir w Moi rodzice rozwodzą się. Na planie Wrzosu odwiedziła go dziennikarka „Kina“ Wanda Kalinowska. Na pytanie, czy znów wciela się w rolę amanta i uwodziciela, aktor odpowiedział z humorem: „A no tak, oczywiście, rola węża, kusiciela“. Przedstawił również swoją „ofiarę“, w którą wcieliła się Stanisława Engelówna z Teatru Narodowego, debiutująca jako aktorka filmowa.

Jednocześnie Franciszek Brodniewicz nie rezygnował z występów w teatrze, od którego zaczęła się przecież jego aktorska działalność. W 1933 roku przez kilka miesięcy występował w Teatrze Kameralnym w Warszawie. W tym samym roku dołączył też do zespołu Teatru Polskiego, z którym był związany przez kolejne cztery lata. Role aktora w Aszantce i Dziadach w Teatrze Polskim spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem krytyki. 15 lutego 1934 roku wystąpił z kolei w sztuce Szarotka w warszawskim teatrze 8.30. W latach 1937–1939 pojawiał się też gościnnie na deskach teatrów w Gdyni, Częstochowie i Sosnowcu. „Film to czarodziejski świat, którym żyję i oddycham, chociaż moja kariera zaczęła się na deskach teatralnych. Grywało się dużo nawet i na prowincjonalnych scenach. Pamiętam na przykład Heddę Gabler z Kuncewiczówną w Teatrze Rozmaitości we Lwowie. Potem były różne role w teatrach łódzkim, poznańskim, aż wreszcie „fala życia“ poniosła mnie do Warszawy“ – wracał wspomnieniami w rozmowie z Józefem Steinerem. Ze wszystkich swoich ról teatralnych najmilej wspominał sztukę Romantyczni Edmonda Rostanda, w której występował w teatrze w Bydgoszczy.

Portret Franciszka Brodniewicza autorstwa Bolesława Hermana, 1942 rok, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

W 1939 roku Franciszek Brodniewicz zagrał w trzech kolejnych filmach: U kresu drogi Michała Waszyńskiego, Doktór Murek Juliusza Gardana i Przez łzy do szczęścia Jana Fethkego. Ostatni z wymienionych filmów pojawił się w kinach dopiero 31 stycznia 1941 roku z powodu wybuch II wojny światowej. W Doktorze Murku Brodniewicz wcielił się w tytułową rolę pracownika magistratu, który na skutek intryg traci swoją posadę i dach nad głową, a do tego zostaje uwikłany w kontakty ze światem przestępczym i skomplikowane relacje z kilkoma kobietami. Chociaż film podobał się publiczności, rola Franciszka Brodniewicza nie została doceniona przez krytyków. „Niestety, Brodniewicz nie potrafił stworzyć z doktora Murka postaci przekonywającej. W grze jego brak prawdziwie dramatycznego nerwu. Zbyt często pozuje do aparatu“ – pisał recenzent „Kina“.

Po latach w rozmowie z dziennikarzem Władysławem Wołodkowiczem Jadwiga Brodniewiczówna mówiła, że „jej ukochany ojciec żył prawdziwie tylko na scenie i na ekranie“. Jerzy Maśnicki i Kamil Stepan pisali zaś o fenomenie Franciszka Brodniewicza w jego biogramie w Pleografie. Słowniku biograficznym filmu polskiego 1896–1939:

Fenomen kariery Brodniewicza nie znajduje podobieństwa w dziejach przedwojennego filmu polskiego. Zdobył uznanie krytyki i uwielbienie publiczności nie w teatrze, a w filmie. Mimo długiej kariery teatralnej nie zagrał roli, która przyniosłaby mu taką sławę, jaką dawał mu każdy z jego występów filmowych.

Polecamy e-book Marka Telera pt. „Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”

Marek Teler
„Kochanki, bastardzi, oszuści. Nieprawe łoża królów Polski: XVI–XVIII wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 79
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-12-9

Książkę można też kupić jako audiobook, w tej samej cenie. Przejdź do możliwości zakupu audiobooka!

Franciszek Brodniewicz i Maria Bogda w filmie Pan Twardowski, 1936 rok, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Na okupacyjnej scenie

We wrześniu 1939 roku kariera filmowa Franciszka Brodniewicza dobiegła końca, lecz nie porzucił on sceny teatralnej. 19 czerwca 1940 roku rozpoczęła działalność Kawiarnia Artystów Filmowych (w skrócie U Filmowców) z kabaretem literackim Na Antresoli, w ramach którego przedstawiano rozmaite skecze, recytacje i piosenki. Według informacji wnuka aktora Romana Dąbrowskiego Brodniewicz był w Na Antresoli jednocześnie kelnerem, kierownikiem sali i występującym aktorem. 15 września 1942 roku na łamach „Nowego Kuriera Warszawskiego“ został nawet określony mianem dyrektora artystycznej kawiarni.

Pozostajemy wierni naszym bogom. „Antresola“ posiada ukształtowane już oblicze kabaretu literackiego, w ścisłym tego słowa znaczeniu. To, że gramy w kawiarni nie wpływa zupełnie na charakter naszych produkcji. Decydującym momentem jest tutaj aktor i tekst literacki. W bieżącym sezonie, ulepszając oczywiście usterki, będziemy się starali wydobyć maksimum możliwości, jakie dają nam te dwa czynniki.

– chwalił się wówczas dziennikarzowi planami teatrzyku na najnowszy sezon.

Pod kierownictwem aktora występowali w skeczach Na Antresoli najwybitniejsi przedwojenni aktorzy. W 1961 roku tak opisywała lokal Wiesława Czapińska w artykule na temat Ireny Malkiewicz: „To była mała kawiarenka z galeryjką. Przychodzili do niej ci wszyscy, którzy tu, wśród przyjaciół chcieli zapomnieć o wojnie. Lurowatą kawę doprawioną aktualnym dowcipem politycznym podawał sam Adolf Dymsza. Wśród podręcznych znajdowali się Helena Grossówna, Lidia Wysocka, Irena Malkiewicz, Franciszek Brodniewicz, Jerzy Pichelski i Zbigniew Sawan. Był rok 1941 i Kawiarnia Artystów Filmowych przy ul. Złotej 7 prosperowała znakomicie. Później jednak kawa pogarszała się z dnia na dzień a domowe ciastka nabierały cech okupacyjnych. Do kawiarni przy ul. Złotej 7 coraz częściej zaczęli zaglądać panowie w zgniłozielonych mundurach. Nikt nie chciał ich bawić, pili piwo, zachowywali się hałaśliwie i śpiewali swoje tradycyjne Lili Marlen, psując wszystkim humor. Kawiarenka splajtowała“. 10 kwietnia 1944 roku aktorzy z kabaretu artystycznego Na Antresoli wystąpili w poranku w programie skeczów, piosenki i tańca w Wielkiej Rewii w Melodii przy ul. Rymarskiej 12. Lokal, który w 1944 roku funkcjonował pod nową nazwą Muzabella, został zamknięty tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego.

Franciszek Brodniewicz jako książę Józef Poniatowski w filmie Ułan księcia Józefa, 1937 rok, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

W okresie okupacji Franciszek Brodniewicz cały czas utrzymywał kontakt z mieszkającą w Poznaniu rodziną, w szczególności zaś z ukochaną córką Jadwigą, której obiecywał, że po zakończeniu wojny zamieszka z nim w Warszawie. „Wierzę ci, że chciałabyś się ze mną zobaczyć, tak jak i ja chciałbym, lecz trzeba być jeszcze cierpliwym. Napisz odwrotnie, czy jesteście wszyscy zdrowi i cali. Całuję cię córeczko moja serdecznie, Twój oddany Ci Tata“ – pisał w liściku do córki. Na końcu zaś dopisywał: „Ucałuj wszystkich serdecznie!“. W innym liście, pochodzącym prawdopodobnie z początku 1943 roku, zwierzał się ze swoich problemów związanych z prowadzeniem kabaretu Na Antresoli: „Ja się jako tako czuję. Interesy bardzo źle idą, nie graliśmy przez 8 dni. W styczniu bardzo było ciężko, teraz znowu trochę lepiej“. Jesienią 1942 roku otrzymał od znajomego kotkę, która odtąd stała się jego towarzyszką w czasie wojennej niedoli. Zachowało się nawet zdjęcie artysty ze zwierzątkiem, które wysłał ukochanej Wisiuni. „Przesyłam ci moją fotografię z Kotką. Kotka była niegrzeczna, fotografować się nie chciała“ – pisał z humorem.

Chociaż Franciszek i Helena od kilku lat byli małżeństwem na odległość, Brodniewicz cały czas wspierał finansowo żonę i córkę, pamiętał również o ważnych wydarzeniach w życiu Wisiuni. 21 października 1941 roku wysłał córce list z życzeniami imieninowymi: „Przede wszystkim przesyłam Ci najserdeczniejsze życzenia: zdrowia, szczęścia w życiu, powodzenia i w ogóle wszelkich pomyślności!“. Na końcu tłumaczył się zaś z braku wystarczających środków na zakup odpowiedniego prezentu: „Ciocia Jadzia wypłaci Ci na prezent imieninowy, na więcej mnie nie stać maleńka, wybacz“. W wiadomości do Wisiuni pamiętał też o swojej żonie i siostrach, pisząc: „Ucałuj mamusię, niech będzie dobra, i Ciocie w dniu twoich imienin!“. W innym liście aktor donosił również o ślubie swojego mieszkającego w Warszawie kuzyna, doktora Kazimierza Brodniewicza, z „młodą Kobietką“. Od 1943 roku coraz częściej poruszanym wątkiem w rodzinnej korespondencji Brodniewicza były jego problemy zdrowotne, bowiem aktor od dłuższego czasu chorował na serce. „Moje zdrowie się dosyć poprawiło, wyglądam już trochę lepiej i przybyło mi parę kilo, bo ważyłem już 68 kilo, a przed wojną 80, a teraz 72 kilo“ – pisał w liście z lipca 1944 roku.

Franciszek Brodniewicz wielokrotnie w czasie wojny wykazał się swoją miłością do ojczyzny i dobrocią wobec bliźnich w potrzebie. Odrzucił propozycję zagrania w antypolskim filmie Heimkehr, do którego werbował polskich aktorów współpracujący z Niemcami Igo Sym. Aktor ukrywał w swoim mieszkaniu przy ulicy Złotej 73 Żydówkę Rachelę Adler, pomógł też swojemu ściganemu przez gestapo sąsiadowi. Według relacji Lidii Wysockiej, kiedy kuzyn lub przyjaciel Brodniewicza trafił na Pawiak, aktor poprosił o pomoc w jego uwolnieniu aktorkę Inę Benitę. Podobnie jak wielu jego kolegów-aktorów (m.in. Helena Grossówna, Irena Malkiewicz-Domańska i Jerzy Pichelski) zaangażował się również w działalność podziemną. Sam kabaret Na Antresoli był zresztą miejscem, w którym spotykali się działacze konspiracyjni, a osoby poszukiwane przez gestapo mogły znaleźć bezpieczne schronienie. W czerwcu 1944 roku artysta wystąpił w jawnym Teatrze Nowym w Warszawie, lecz był to właściwie jego jedyny występ w teatrze kontrolowanym przez okupanta.

Helena Brodniewiczowa, żona Franciszka Brodniewicza, ok. 1930 roku, z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Śmierć na służbie

W czasie Powstania Warszawskiego Franciszek Brodniewicz zaangażował się w akcję odnajdywania i dostarczania zrzutów broni dla walczących powstańców. Jak pisał Tomasz Zapert w artykule poświęconym aktorowi, przydzielono mu kwartał ograniczony jezdniami Złotej, Żelaznej, Twardej i Sosnowej. Mimo postępującej choroby wieńcowej Brodniewicz starał się możliwie dokładnie wykonywać swoją pracę, a pomagał mu między innymi grafik i karykaturzysta Julian Żebrowski. 17 sierpnia 1944 roku artysta po raz ostatni wykonywał powierzone mu zadania. „Któregoś ranka Brodniewicz dostał zadyszki, twarz mu zbladła, zaczął narzekać na duszności. Dlatego powiedziałem, aby odsapnął na podwórku przy swoim domu. I tak się też stało. Kiedy wróciłem, dostrzegłem, że aktor leży na ławce. Był półprzytomny. Natychmiast pobiegłem do lekarza z pobliskiego punktu opatrunkowego. Gdy po kilku minutach wróciliśmy, Brodniewicz już nie żył. Lekarz stwierdził rozległy zawał serca“ – wspominał po latach Żebrowski.

Początkowo ze względu na trwające działania zbrojne aktor został pochowany na podwórzu przy swoim mieszkaniu na Złotej 73. Fragment jego skromnego pogrzebu został zamieszczony przez Jana Osieckiego w filmie Opowieść o mieście z 1944 roku, w którego skład weszły m. in. materiały filmowe z okresu Powstania Warszawskiego. Dokładną datę i miejsce zgonu artysty poświadczyli dozorca domu Bronisław Kubaj i sąsiadka aktora Aleksandra Dziewulska w kancelarii parafii Wszystkich Świętych w Warszawie przy okazji ekshumacji zwłok. 6 kwietnia 1945 roku staraniem żony krawca Władysława Raszkowskiego, który szył Brodniewiczowi fraki, zwłoki aktora ekshumowano bowiem i pochowano na Cmentarzu Bródnowskim.

Wiadomość o śmierci aktora dotarła do mieszkającej w Poznaniu rodziny już po kapitulacji stolicy. Wdowa po Franciszku Brodniewiczu, Helena z Thewsów Brodniewiczowa, zmarła w grudniu 1982 roku w Poznaniu i została pochowana 22 grudnia 1982 roku na cmentarzu komunalnym Junikowo.

Polecamy e-booka Łukasza Jabłońskiego pt. „Sportowa Warszawa przed I wojną światową”:

Łukasz Jabłoński
„Sportowa Warszawa przed I wojną światową”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 98
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-15-0

Franciszek Brodniewicz z siostrami Jadwigą i Marią (po bokach) oraz żoną Heleną (portrecik w środku), z archiwum Romana Dąbrowskiego.

Portret, białe róże i... Ada Kennedy

Ciekawa historia wiąże się z portretem Franciszka Brodniewicza, który namalował 3 grudnia 1942 roku Bolesław Herman. Podobno wisiał on w prowadzonej przez aktora kawiarni artystycznej Na Antresoli. Wnuk Brodniewicza Roman Dąbrowski wspomina: „Zarówno przed wojną jak i w czasie okupacji Franciszek miał wierną wielbicielkę, która na każdy spektakl przynosiła białe róże. Po wojnie nawiązała kontakt z jego żoną i córką i to ona, o ile wiemy, przechowała znaleziony gdzieś na gruzach, bądź na śmietniku na jakimś podwórku, jego portret pędzla Bolesława Hermana. Portret ten przekazała rodzinie“. Ową wielbicielką była właśnie pani Raszkowska, która przez wiele lat zajmowała się również grobem Franciszka Brodniewicza na warszawskim Bródnie, bowiem jego rodzina mieszkała w Poznaniu. Portret aktora zachował się do dnia dzisiejszego i jest obecnie w posiadaniu jego wnuka.

Niezwykłe były również losy córki aktora, Jadwigi Marii Brodniewiczówny, która marzyła o tym, aby pójść w ślady ojca i zostać aktorką. Przez wiele lat pracowała jako kosmetyczka i żywo interesowała się modą. Trzykrotnie wychodziła za mąż: za Henryka Dąbrowskiego, Jana Wysockiego i przedstawiciela amerykańskiej Polonii Henryka Borowskiego, którego poślubiła już po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Z pierwszego małżeństwa doczekała się dwóch synów: Waldemara i Romana. W 1981 roku, tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego, wyemigrowała do USA, gdzie zamieszkała w Hollywood na Florydzie. 25 sierpnia 1989 roku otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Wcześniej zmieniła urzędowo nazwisko na „Ada Kennedy“, ponieważ jej zdaniem brzmiało bardziej światowo. „Jej marzenie o scenie nigdy się nie spełniło, aczkolwiek w wieku 60 lat ukończyła w Filadelfii, bodajże, kurs modelek“ – opowiada o swojej matce Roman Dąbrowski.

W 2005 roku Ada Kennedy, dawna Jadwiga Maria Brodniewiczówna, wróciła do Polski, gdzie spędziła ostatnie siedem lat życia. Zmarła 14 kwietnia 2012 roku w Poznaniu w wieku 87 lat i została pochowana na cmentarzu komunalnym Junikowo. Na jej grobie umieszczono nazwisko „Ada Kennedy“ – nikt nie domyśliłby się, że jest to miejce spoczynku córki Franciszka Brodniewicza.

Bibliografia:

Opracowania:

  • Gacek Piotr, Ina Benita. Za wcześnie na śmierć, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018.
  • Słownik biograficzny teatru polskiego 1765–1965, t. 1, pod red. Zbigniewa Raszewskiego, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1973.
  • Maśnicki Jerzy, Stepan Kamil, Pleograf. Słownik biograficzny filmu polskiego 1896–1939, Staromiejska Oficyna Wydawnicza, Kraków 1996
  • Wolański Ryszard, Tola Mankiewiczówna. „Jak za dawnych lat“, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2013.

Artykuły:

  • „Asy“ filmu polskiego, „Nowy Kurier Warszawski“ 1944, nr 81.
  • „Doktór Murek“, „Kino“ 1939, nr 18.
  • Franciszek Brodniewicz mówi o swojej pierwszej roli na ekranie, „Kino“ 1933, nr 43.
  • Kto będzie królem i królową ekranów polskich, „Kino“ 1934, nr 20.
  • Między nami, „Kino“ 1939, nr 15.
  • Nasza ankieta. Ich ideał, „Kino“ 1935, nr 8.
  • Nasze okładki: II. Franciszek Brodniewicz, „Kino“ 1935, nr 22.
  • Nowy amant filmu polskiego, „Wiadomości Filmowe“ 1934, nr 1.
  • Przystępujemy do wyborów ściślejszych, „Kino“ 1934, nr 30.
  • Teatr Miejski, „Gazeta Bydgoska“ 1924, nr 145.
  • Z teatru, „Dziennik Poznański“ 1912, nr 194.
  • Bella, Franciszek Brodniewicz o kobietach, „Kino“ 1934, nr 38.
  • Bella, Nasze okładki: I. Franciszek Brodniewicz, „Kino“ 1933, nr 53.
  • Bella, „Prokurator Alicja Horn“, „Kino“ 1934, nr 1.
  • Brun Leon [L. B.], „Córka generała Pankratowa“, „Kino“ 1935, nr 1.
  • Czapińska Wiesława, Irena Malkiewicz, „Ekran“ 1961, nr 30.
  • Czerkiezow Kira [K. Cz.], 10 minut z Panem Twardowskim za kulisami Teatru „Małego“, „Kino“ 1936, nr 18.
  • Czerkiezow Kira [K. Cz.], Franciszek Brodniewicz uwielbia Jeanette MacDonald, „Kino“ 1935, nr 44.
  • Czerkiezow Kira, Gwiazdy między nami, „Kino“ 1935, nr 12.
  • h., Nasze okładki: I. Franciszek Brodniewicz i Jan Kurnakowicz, „Kino“ 1936, nr 7.
  • Heyman Ziuta, Na spacerze z Franciszkiem Brodniewiczem, „Kino dla Wszystkich“ 1934, nr 19.
  • Kalinowska Wanda [Wan. Kal.], Na okładkach: II. Franciszek Brodniewicz, „Kino“ 1938, nr 15.
  • Mario, Przez dziurkę w kurtynie. Nowy sezon teatralny, „Nowy Kurier Warszawski“ 1942, nr 218.
  • PK, Franciszek Brodniewicz. Męskość, wzrost, głos wdzięczny i ciepły, niedatowany wycinek z „Życia na Gorąco“ ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Pieńkowska-Wyżyńska Beata, Wyżyński Adam, Wojenne losy Heleny Grossówny, „Images. The International Journal of European Film, Performing Arts and Audiovisual Communication", Vol. 20 nr 29 (2017), ss. 119-135.
  • Pobóg-Grabowska Irena, „Śluby ułańskie“, „Kino“ 1935, nr 1.
  • Teatr Kameralny, „Ilustrowana Republika“ 1933, nr 43.
  • s., Wywczasy polskich gwiazd, „Kino“ 1935, nr 34.
  • Steiner Józef [J. S.], Jedziemy „Pod Blachę“, „Kino“ 1937, nr 48.
  • Steiner Józef [J. St.], Pod kawiarnianą palmą, „Kino“ 1937, nr 4.
  • Wołodkiewicz Władysław, Franciszek Brodniewicz, „Gazeta Wyborcza Trójmiasto“ 2004, nr 228.
  • Zapert Tomasz Zbigniew, Legendy, gwiazdy, wycinek z „Życia“ z 1 sierpnia 2001 roku ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Zapert Tomasz, Wojenne role, wycinek z „Tele Tygodnia“ z 2004 roku ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Zet. Es., Premiera „Ślubów ułańskich“ w Berlinie, „Kino“, 1935, nr 41.
  • Tomska Maria, Coś niecoś o naszych amantach, „Kino“ 1935, nr 15.

Dokumenty:

  • Akt ślubu Aleksandra Brodniewicza i Bogumiły Noakówny, Księga ślubów USC Miłostowo, nr 7/1888.
  • Akt urodzenia Bolesława Piotra Brodniewicza, Księga urodzeń USC Sieraków, nr 170/1889.
  • Akt urodzenia Jadwigi Marii Brodniewiczówny, Księga urodzeń USC Miłostowo, nr 95/1891.
  • Akt urodzenia Franciszka Ksawerego Brodniewicza, Księga urodzeń USC Miłostowo, nr 142/1892.
  • Akt urodzenia Marianny Brodniewiczówny, Księga urodzeń USC Poznań–Jeżyce, nr 711/1894.
  • Karta Aleksandra Brodniewicza, Kartoteka ewidencji ludności miasta Poznania z lat 1870–1931.
  • Karta Bolesława Brodniewicza, Kartoteka ewidencji ludności miasta Poznania z lat 1870–1931.
  • Karta Franciszka Brodniewicza, Kartoteka ewidencji ludności miasta Poznania z lat 1870–1931.
  • List Franciszka Brodniewicza do wuja i ciotki z 31 stycznia 1919 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • List Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z 21 października 1941 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • List Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z 1 lutego 1943 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • List Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z 1 lutego 1944 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • List Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z 16 lipca 1944 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • List Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z początku 1943 roku, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Lista ekshumowanych ofiar II wojny światowej, Archiwum Państwowe m.st. Warszawy, sygn. 455/57.
  • Metryka zgonu Franciszka Ksawerego Brodniewicza, Księga zgonów parafii Wszystkich Świętych w Warszawie, nr 285/1945.
  • Niedatowany list Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z okresu okupacji, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Niedatowany list Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z okresu okupacji, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Niedatowany list Franciszka Brodniewicza do córki Jadwigi z okresu okupacji, ze zbiorów Romana Dąbrowskiego.
  • Petycja o naturalizację Ady Kennedy, Florida, Naturalization Records, 1847–1995, Ancestry.com.

Za cenne informacje i materiały dotyczące Franciszka Brodniewicza dziękuję jego wnukowi, panu Romanowi Dąbrowskiemu, a za informację o filmie Opowieść o mieście Grzegorzowi Rogowskiemu.

redakcja: Mateusz Balcerkiewicz

Polecamy e-book Agaty Łysakowskiej – „Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”:

Agata Łysakowska
„Damy wielkiego ekranu: Gwiazdy Hollywood od Audrey Hepburn do Elizabeth Taylor”
Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)
Liczba stron: 87
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-04-4

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Marek Teler
Student V roku dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława IV w Warszawie. Autor książki „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”. Interesuje się mediewistyką i genealogią dynastyczną.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy