Opublikowano
2017-05-19 12:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Adam Czartoryski i ucieczka z Krakowa

Gdy II wojna światowa była już nieunikniona, na gwałt próbowano zabezpieczyć największe zabytki polskich muzeów. Wśród nich wyjątkowe miejsce miała kolekcja Muzeum Czartoryskich.


1 2 3

Dama i jej towarzysze

Święto Wniebowstąpienia 15 sierpnia 1939 roku wypadało we wtorek. Dzień był wolny od pracy, ale zanim zdążył się zacząć na dobre, miarowy stukot telegrafu krótko obwieścił: „Dyrekcja muzeum w Luwrze wzywa do natychmiastowego przybycia do placówki”.

Turyści w paryskim Luwrze - zdjęcie współczesne (fot. Sven Lindner, licencja: CC 2.0)

Telegramy tej treści dostają tamtego dnia wszyscy kustosze i technicy zatrudnieni we francuskich muzeach. Niespodziewanie zostaje wprowadzony w życie plan ewakuacji dóbr kultury na wypadek wojny, opracowany wiele tygodni wcześniej. W ciągu kilku godzin każdy wolny skrawek powierzchni w Luwrze pokryty jest deskami albo gotowymi już drewnianymi skrzyniami, do których pakowane są zbiory. Znaczenie ma każda para rąk, więc pakowaczy do Luwru ściąga się nawet z domów towarowych. Wielu z nich noc z 1 na 2 września spędza na korytarzach galerii, przesypiając tylko parę godzin. Ciężarówki wywożące muzealne zbiory także podjeżdżają nocą. Im mniej osób wie, w jakim kierunku zmierzają, tym lepiej. 3 września wszystkim udziela się atmosfera przygnębienia. Francja wypowiedziała Niemcom wojnę i nie ma już złudzeń, co będzie dalej. Stolarze układają na schodach Luwru długie deski i po nich, niczym po trapie, zwożą posąg Nike z Samotraki. Panuje kompletna cisza. Skrzydlate ramiona Nike lekko się chwieją.

Pakt Ribbentrop–Mołotow: zapalnik II wojny światowej

Czytaj dalej...

Latem 1939 roku na wieść o tym, że Niemcy i ZSRR podpisały pakt Ribbentrop–Mołotow o nieagresji, pakuje się już nie tylko Francja, ale Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Polska, prawie cała Europa. Przygotowanie do wywozu zbiorów Tate Gallery w Londynie obserwuje sam król Jerzy VI. Pociągi wypełnione skarbami brytyjskich muzeów opuszczają zagrożony bombardowaniem Londyn, jadąc z prędkością 15 kilometrów na godzinę, żeby wstrząsy nie wyrządziły szkody bezcennemu ładunkowi.

Dyrektor Rijksmuseum w Amsterdamie każe ewakuować wszystkie dzieła sztuki, w tym Straż nocną Rembrandta, ale obraz jest tak duży, że aby sprowadzić go na parter, trzeba wyciąć w suficie galerii otwór. Słynny Rembrandt, załadowany na ciężarówkę zwykle przewożącą duże tafle szkła, w asyście policjantów na motorach rusza do swojej pierwszej kryjówki – zamku Radboud, 65 kilometrów od Amsterdamu.

Fragment obrazu Bitwa pod Grunwaldem Śmierć Ulryka von Jungingena - fragment Bitwy pod Grunwaldem Jana Matejki (domena publiczna) Polacy nie mają właściwie żadnego planu, jak i dokąd ewakuować dobra kultury, więc w działania muzeów i galerii wkrada się chaos. Pracownicy warszawskiej Zachęty wychodzą przed budynek i robią niemal łapankę chętnych do pomocy przy zwijaniu Bitwy pod Grunwaldem, która waży półtorej tony. Ogromnego ciężaru nie udaje się utrzymać i płótno spada na podłogę, niemal przygniatając Stanisława Ejsmonda, wicedyrektora Zachęty. Ale władze galerii wiedzą, że obraz Matejki działa na Niemców jak płachta na byka, dlatego nie mają wątpliwości, że trzeba go ewakuować. Muzeum czeka na transport cztery dni i wszystkich ogarnia panika. Wreszcie płótno zwinięte w rulon i zapakowane do skrzyni o długości ponad czterech metrów zostaje załadowane na odkrytą konną platformę i wywiezione do Lublina. W gmachu tamtejszej biblioteki przy Narutowicza skrzynia zostaje obudowana tak, że wygląda jak lada przy ścianie. Dwa lata później, kiedy Niemcy przymierzają się do splądrowania biblioteki, Bitwa zostanie ukryta pod ziemią, na terenie Taborów Miejskich.

W tamtych dniach nikt chyba nie jest na siebie tak wściekły, jak dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Feliks Kopera, o to, że zaledwie kilka miesięcy temu, oprowadzając po muzealnych salach Hermanna Göringa, pokazał mu Hołd pruski. I jakby tego było mało, wyjaśnił symbolikę obrazu – że to upokorzenie pruskiej pychy, że polskie zwycięstwo i że chluba narodowa. Teraz dyrektor Kopera martwi się, gdzie ukryć obraz, który z pewnością poniesie karę za to, że w średniowieczu mieszkańcy Prus mieli znacznie mniej szczęścia w starciach ze wschodnimi sąsiadami. Płótno trafia do Zamościa, a potem – w myśl zasady, że najciemniej pod latarnią – wraca do Krakowa i zostaje ukryte w Muzeum Czapskich.

Jeden z budynków Muzeum Czartoryskich – pałac – od ulicy św. Jana. (fot. Janusz Klimek, Kraków; CC BY-SA 3.0)

*

Pod koniec sierpnia w Muzeum Czartoryskich w Krakowie światło nie gaśnie do północy. Skrzynie z ocynkowanej blachy kustosz Stefan Komornicki kazał przygotować już w czerwcu, ale dopiero teraz dyrektorowi Marianowi Kukielowi, emerytowanemu generałowi, który dobrze zdaje sobie sprawę z zagrożenia, udaje się przekonać rodzinę Czartoryskich, żeby wywieźć najcenniejszą część zbiorów w bezpieczniejsze miejsce. Ale gdzie?

– Może Sieniawa? – proponuje książę Augustyn Józef Czartoryski.
– Synu, w Sieniawie wszystko się sypie i wali. Byle podmuch wiatru zmiecie budynek z powierzchni ziemi! – księżna Maria Ludwika Krasińska jest przeciwna temu pomysłowi. Pałac znacznie ucierpiał w czasie I wojny światowej, ostatnio nie był zamieszkiwany i mocno podupadł. – Najlepiej zostawić wszystko w Krakowie. Jak mają coś zabrać, to i tak zabiorą – dodaje z rezygnacją.
– Sieniawa to tylko pierwszy etap. Może potem przeniesiemy wszystko do Puław – mówi książę uspokajająco i księżna kapituluje. Jej syn Augustyn Józef dwa lata temu został ordynatem sieniawskim i nabył prawo do zarządzania majątkiem Czartoryskich w krakowskim muzeum, więc ostateczna decyzja należy do niego.

Tekst jest fragmentem książki Marty Grzywacz Obrońca skarbów. Karol Estreicher – w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki.

Tytuł: Obrońca skarbów. Karol Estreicher – w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki
Autor: Marta Grzywacz
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN
Język wydania: polski
EAN: 9788301192143
Liczba stron: 304
Wymiary: 14.5×20.5cm
Cena: 49,00 zł
Kup ze zniżką w księgarni wydawnictwa!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Marta Grzywacz

Polska dziennikarka telewizyjna i radiowa. Pracowała w TVP1, Polsat Café, Tok FM, RMF FM. oraz w czasopismach Gala, Sukces i Zwierciadło. Autorka książki Obrońca skarbów. Karol Estreicher - w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki (PWN, 2017).

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org