Opublikowano
2014-08-01 09:45
Licencja
Wolna licencja

Przyczyny powstania warszawskiego – polityka polskich władz cywilnych i wojskowych

Przyczyny powstania warszawskiego leżały w skomplikowanej sytuacji politycznej w czasie II wojny światowej. Polskie władze cywilne i wojskowe nie były jednomyślne w ocenie sensu zrywu przeciwko niemieckiemu okupantowi. Kto chciał jego wybuchu, a kto się temu sprzeciwiał?


Strony:
1 2 3 4 5 6

Przyczyny powstania warszawskiego to nie jedyny temat, który budzi dyskusje. Zobacz najważniejsze statystyki, dotyczące zrywu stolicy z sierpnia 1944 roku

Generał Stefan Rowecki - Komendant Główny Armii Krajowej Jednym z głównych zadań największej konspiracyjnej armii świata w okresie drugiej wojny światowej – Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), później przekształconego w Armię Krajową (AK), było zbrojne powstanie przeciwko okupantom – niemieckiemu i sowieckiemu. Miało ono Polsce ostateczne wyzwolenie. Już 4 grudnia 1939 r. ówczesny Komendant Główny ZWZ gen. broni Kazimierz Sosnkowski depeszował do płk. Stefana Roweckiego, który został wyznaczony na pierwszego Komendanta Obszaru ZWZ nr 1, że: Szkolenie wojskowe kadr oddziałów wojskowych; gromadzenie środków walki zbrojnej; przygotowanie powstania zbrojnego na tyłach armii okupacyjnych, które nastąpi z chwilą wkroczenia regularnych wojsk polskich do Kraju.

Pierwsze założenia powstania

Powyższe założenie były uwarunkowane wieloma czynnikami, tak zewnętrznymi jak i wewnętrznymi. Przede wszystkim powstanie uzależnione było od sytuacji zbrojnej okupantów – III Rzeszy i ZSRS oraz i państw sprzymierzonych – Anglii, Francji, a później także USA i ZSRS. Nikt z polskiego gremium decyzyjnego nie chciał się porwać na zbrojne, rozstrzygające wystąpienie przeciw okupantom silnym gospodarczo i militarnie. Dlatego też przywódcy konspiracji doszli do słusznych wniosków w tej sprawie. Powstanie w kraju może mieć miejsce dopiero w momencie ostatecznej klęski Niemiec, w okresie ich „dobijania” – pisali historycy w III tomie „Polskich Sił Zbrojnych w drugiej wojnie światowej”, poświęconym AK, powtarzając najważniejsze wnioski sformułowane na konferencji belgradzkiej, z przełomu maja i czerwca 1940 r. Chodziło przecież o polską rację stanu, którą dobitnie wyłożył ówczesny premier a jednocześnie Naczelny Wódz (NW) Wojska Polskiego gen. dyw. Władysław Sikorski, francuskiemu gen. Maxime Weygandowi: ostateczny wynik przedwcześnie wywołanego powstania dałby skutek całkiem odwrotny od zamierzonego. […] wywołanie ogólnego powstania byłoby aktem bezcelowym, aktem, który bez wyraźnych korzyści dla sprzymierzonych oznaczałby ostateczne męczeństwo Kraju.

Zobacz też:

W związku z powyższymi nad koncepcją powstania pracowali sztabowcy polscy w kraju i zagranicą. Przez kolejne lata trwania wojny powstało kilka, różniących się od siebie koncepcji zrywu zbrojnego, m.in. krajowe: Raport Operacyjny nr 54 i Raport Operacyjny 154, a także emigracyjne: rozkazy NW – 1.408/III, 1.841/III, elaborat oficera Oddział III Sztabu NW ppłk. dypl. Antoniego Grudzińskiego „Raport w sprawie prac przygotowawczych do planu powstania” przygotowany przez gen. Sosnkowskiego, „Plan użycia całości sił zbrojnych Polski” opracowany w Oddziale III Sztabu NW, elaborat „Potrzeby i organizacja dowodzenia z chwilą rozpoczęcia akcji powstańczej w Kraju” czy też „Instrukcja dla Kraju” z 26 października 1943 r.

Wszystkie powyższe dokumenty dotykały fundamentalnych zagadnień związanych z wybuchem bądź zaniechaniem ewentualnego powstania: cele i sposoby walki, tło międzynarodowe, kwestia sowiecka, etc. Jednak była to tylko teoria. Praktyka miała jak zwykle okazać się o wiele bardziej brutalna.

Gen. Władysław Sikorski wraz z Winstonem Churchillem i gen. Charlesem de Gaulle

Od 1943 r. powszechny zryw niepodległościowy w Polsce był coraz bardziej realny. Kolejne klęski niemieckich sił zbrojnych na wschodzie doprowadziły w rezultacie do odwrotu Wehrmachtu z obszarów ZSRS. Już w nocy z 3 na 4 styczna 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę II Rzeczypospolitej. Wobec tego faktu, 4 stycznia, rozpoczęła się tzw. operacja Burza, której zasadniczym celem było odbicie z rąk niemieckich zajętych obszarów i witanie krasnoarmiejców jako gospodarze danego terenu. Z Burzy, w marcu 1944 r. została jednak wyłączona Warszawa.

Początek lipca 1944 r. – pozorny spokój

Stanisław Mikołajczyk, premier RP na uchodźstwie 1943-1944 Zepchnięci na zachód Niemcy, wielokrotnie pobici, bezradni, zdemoralizowani, a nawet i przestraszeni byliby, jak się wówczas wydawało, idealnym celem powstania zbrojnego. Podczas spotkania polskiego premiera Stanisława Mikołajczyka, gen. Sosnkowskiego, który był wówczas NW Wojska Polskiego, oraz ministra Obrony Narodowej gen. dyw. Mariana Kukiela, które odbyło się 3 lipca 1944 r., Mikołajczyk stwierdził, że Sowiety szukały do niedawna kontaktów i rozmów z Rządem Polskim, sprawiając wrażenie, że dążą do porozumienia. Jednak chęci te ustały, bowiem wedle premiera Sowiety powzięły decyzję pójścia drogą faktów dokonanych. Jak się dziś, z perspektywy kilkudziesięciu lat, wydaje realizm Mikołajczyka kończył się na tych dwóch spostrzeżeniach.

Inne jego wypowiedzi są bowiem przerażająco naiwne. Wedle opinii premiera Sowieci nie dążyli prawdopodobnie do stworzenia [z Polski – P.Sz.] XVII Republiki. Co więcej, wydawało mu się, że dla decyzji Stalina w sprawie Polski istotne znaczenie będzie miała opinia międzynarodowa. Ponadto uważał, że sowiecki dyktator, wobec ciężkiej sytuacji gospodarczej swojego kraju, będzie chciał utrzymywać dobre stosunki z USA i Wielką Brytanią. Jak sądził, otwarta wrogość Armii Czerwonej wobec Polski mogłaby je skutecznie popsuć. Innym naiwnym stwierdzeniem, które padły z ust premiera podczas spotkania 3 lipca, były słowa, że radzieckie wojska okupacyjne dość szybko opuszczą obszar zajętej Polski. Wobec powyższych Mikołajczyk uważał, iż AK musi podjąć zbrojny wysiłek wobec wycofujących się Niemców. Uważał również że Polskie Państwo Podziemne musi wobec Sowietów prowadzić tzw. politykę faktów dokonanych, tj. ujawnianie się i przejmowanie stanowisk administracyjnych.

Zupełnie inne stanowisko przedstawiał w poruszonych powyżej sprawach gen. Kazimierz Sosnkowski. Jego opinię można skrótowo wyrazić jako zdecydowany brak zaufania do jakiejkolwiek dobrej woli Sowietów, a także całkowity sprzeciw wobec wszystkich poglądów wyrażanych przez Mikołajczyka.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3 4 5 6
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: fantasta |

Wraz z wybuchem wojny polskie władze oraz ludzie posiadający kapitał uciekli z Polski. Wraz z nimi wyjechał ogromny kapitał osobisty, oraz prawdopodobnie "skarb państwa" ... Po latach wraz z nadejściem frontu i prawdopodobnym wyzwoleniem Polski przez Armię Czerwoną groziło Polsce coś, czego bardzo obawiali się właściciele ziemscy, fabrykanci, ludzie posiadający kapitał wszelkiej maści - to była prawdopodobna NACJONALIZACJA!!! Należało temu zapobiec przejmując władzę.... Wykorzystano szczytne hasła o wyzwoleniu z niewoli niemieckiej do... Liczył się cel....



Odpowiedz

Gość: robo |

@ Gość: fantasta : bardzo słuszny ideologicznie komentarz towarzyszu. W obliczu inwazji sowietów na Europę każdy kto cokolwiek posiadał powinien spakować aktywa i cierpliwie czekać na NKWD, a najlepiej zgrupować się w jakimś miejscu publicznym aby ułatwić NKWD pracę ...



Odpowiedz

Gość: Jacek |

Sporo tekstów źródłowych odsłaniających kulisy decyzji "W" jest w kwartalniku "Karta" - włos sie jeży., jak to sie czyta po latach. Szczerze polecam tez komentarz prof. Jana Ciechanowskiego (urodzonego w 1930, powstańca), mocny, osobisty, krytyczny...



Odpowiedz

Gość: Jan |

@ Gość: Gość: Jacek Jan Ciechanowski miał osobisty motyw przeciw generałowi Okulickiemu, który był kolejnym komendantem po ojcu Ciechanowskiego. O ile Okulicki nigdy nie krytykował ojca Ciechanowskiego to robili to inni. Stąd ból syna, 14-letniego chłopczyka w Powstaniu Warszawskim 1944, wychowanego potem w kulturze anglosaskiej z punktem widzenia Anglosasów na Polskę i polskie sprawy. Poza wieloma faktami to też trochę omija, przeinacza. Nieładnie.



Odpowiedz

Gość: Jan Muszyński |

O ile przypominam sobie lekturę "Kuriera z Warszawy", to Jan Nowak Jeziorański sugerował inne, znacznie dalej idące zamiary Sosnkowskiego związane z jego wyjazdem do Włoch. Jeziorański sugerował, że Sosnkowski przygotowywał pucz. Gdyby podczas wizyty w Moskwie Mikołajczyk poszedł za daleko (to znaczy: gdyby zaakceptował Linię Curzona), to Sosnkowski wykorzystałby niezadowolenie żołnierzy II Korpusu i ogłosiłby wystąpienie Polski z koalicji antyhitlerowskiej. Sam Jeziorański oceniał, że byłaby to katastrofa dla Polski.



Odpowiedz
Paweł Sztama

Absolwent studiów historycznych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, autor pracy magisterskiej Generał brygady August Emil Fieldorf Nil. Biografia wojskowa. Były przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów UMK w Toruniu. Interesuje się historią najnowszą, w szczególności wojskowością i drugą wojną światową.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org