Opublikowano
2013-03-22 11:15
Licencja
Wolna licencja

Henryk Józewski - twórca „eksperymentu wołyńskiego”

Jego życiorysem można by obdzielić kilka innych osób. Działacz niepodległościowy na Ukrainie, żołnierz Polskiej Organizacji Wojskowej, wojewoda wołyński. Przede wszystkim jednak zapisał się w historii jako jeden z architektów polityki prometejskiej i orędownik pojednania polsko-ukraińskiego.


Zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Wczesne lata i pierwsza wojna światowa

Henryk Józewski, ok. 1928 Henryk Józewski urodził się w 1892 r. w Kijowie, będącym wówczas częścią Imperium Rosyjskiego. Jego rodzice przybyli do miasta kilka lat wcześniej w poszukiwaniu pracy, której nie mogli znaleźć w zacofanej gospodarczo Galicji, z której pochodzili (ojciec Henryka był inżynierem). Młody Józewski bardzo wcześnie zaczął się obracać w kręgach niepodległościowych. Już ok. 1905 r. jako uczeń gimnazjum wstąpił do „Korporacji” będącej organizacją samokształceniową, nastawioną na promocję nauki prowadzonej w języku polskim. W kolejnym roku rozpoczęła ona współpracę z zawiązaną w Kijowie komórką Polskiej Partii Socjalistycznej Frakcji Rewolucyjnej (PPS-FR). Zresztą wielu członków należało jednocześnie do obu struktur.

W czasie studiów należał prawdopodobnie do organizacji „Filarecja”, ale nie jest do końca jasne, jaką odgrywał w niej rolę, ponieważ była ona stosunkowo niewielka (ok. 100 członków) i głęboko zakonspirowana. W 1914 r. ukończył studia matematyczne w Kijowie i zdecydował się wyjechać do Krakowa, by podjąć studia malarskie. Jego pobyt trwał tam jednak bardzo krótko. Wiadomo, że spotkał się z Walerym Sławkiem i zadeklarował lojalność wobec Józefa Piłsudskiego, którego jednak osobiście nie spotkał. Tuż przed wybuchem wojny powrócił do Kijowa. Jak sam pisał, nastąpiło to w ostatniej chwili, gdyż zaraz po przejeździe pociągu armia austriacka wysadziła most w powietrze, aby opóźnić spodziewane natarcie wojsk rosyjskich.

W niedługim czasie wszedł w skład Komendy Naczelnej III (Wschodniej) Polskiej Organizacji Wojskowej i zaangażował się w działania zwiadowcze na rzecz Legionów, co równało się działalności na rzecz Austrii. W listopadzie 1915 r. jego ojciec, będący poddanym austriackim, został przesiedlony do Saratowa jako „element niepewny”. Henryk pojechał wraz z nim, choć prawdopodobnie nie został do tego zmuszony, gdyż jako urodzony w Kijowie nie był poddanym austriackim. Mógł więc powodować się albo względami sentymentalnymi (bo uważał, że powinien dzielić los z ojcem), albo też wykonał polecenie którejś z organizacji, do których należał (POW lub PPS-FR). Przez cały okres pobytu w Saratowie prowadził zresztą działalność wśród polskich uchodźców i jeńców. Przeżył tam także rewolucję lutową. Był nawet przez krótki okres członkiem miejskiego komitetu rewolucyjnego, jednak niepokoiły go powrót do kraju Lenina i rosnąca siła bolszewików. W związku z pogłębiającym się chaosem w czerwcu 1917 r. wrócił do Kijowa.

Anton Denikin W tym samym czasie POW zakorzeniła się w mieście, ale nie podejmowała żadnych działań wymierzonych wprost przeciw Rosji. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Komenda Naczelna III nie została rozwiązana, ponieważ sytuacja na Ukrainie nie była wyjaśniona1. W grudniu 1918 r. Kijów został zajęty przez ukraińską armię Symona Petlury, w lipcu 1919 r. kontrolę nad miastem zdobyła „biała armia” Antona Denikina. Komenda Naczelna III przez cały ten okres prowadziła działania zwiadowcze i przygotowywała informacje wywiadowcze dla Warszawy. Nie był to dla niej łatwy czas. Co prawda Polska rozpoczęła już wojnę z bolszewicką Rosją, ale jej wojska były daleko na zachód od Kijowa, a tymczasem bolszewicy zdobywali przewagę militarną w centralnej i wschodniej Ukrainie. W lecie 1919 r. Józewski objął kierownictwo nad całą działalnością Komendy Naczelnej III. Prowadził zwiad za liniami wroga, dowodził oddziałem partyzanckim, który dokonywał aktów dywersyjnych, wydawał publikacje propagujące federację polsko-ukraińską oraz rekrutował agentów na potrzeby odrodzonego państwa polskiego. Działalność ta pozostawała jednak w pewnej próżni, ponieważ łączność z Warszawą była słaba. Gdy do Kijowa zbliżali się bolszewicy (koniec 1919 r.), Józewski udał się do Warszawy po instrukcje w sprawie dalszych działań, pozostawiając zwierzchnictwo nad lokalnymi strukturami POW w rękach swojego brata Jerzego.

Wyprawa na Kijów i wojna polsko-bolszewicka

W Warszawie Józewski wielokrotnie spotykał się z Józefem Piłsudskim, pełniącym wówczas funkcję Naczelnika Państwa, i przekonywał go o słuszności interwencji wojskowej na Ukrainie. Nie wiadomo, jaki był jego wpływ na decyzję Piłsudskiego, ale bez wątpienia była ona zgodna z jego osobistymi poglądami. Po zawarciu sojuszu z Petlurą wojska polskie podjęły bowiem ofensywę na Ukrainie w celu wyparcia wojsk bolszewickich. Józewski miał natomiast objąć stanowisko wiceministra spraw wewnętrznych w rządzie Ukraińskiej Republiki Ludowej. Będąc już w Kijowie, na polecenie Petlury pozyskiwał środowiska elity kulturalnej miasta dla idei odrodzonego państwa ukraińskiego. Sam Józewski określał swój status w rządzie Petlury tymi słowami:

[…] byłem Polakiem – mężem zaufania Polski i byłem Polakiem – wiceministrem ukraińskim, mężem zaufania Ukrainy. Nie byłem narzędziem Polski w ukraińskim rządzie, nie byłem agentem albo wtyczką. Polska mogła mieć do mnie zaufanie. W mierze nie mniejszej mogła mieć do mnie zaufanie Ukraina.

Symon Petlura Po zajęciu Kijowa przez połączone wojska polskie i ukraińskie (bolszewicy wycofali się z miasta, nie podejmując jego obrony) Józewski odkrył, że pozostawiona przez niego struktura POW praktycznie przestała istnieć. Jak sam pisał: „[…] z Komendy Naczelnej III pozostał krwawy strzęp”. Jakby tego było mało, znaczna część pozostałych przy życiu członków organizacji została zwerbowana do współpracy przez bolszewików. Wtedy też, jak wspominał, zdał sobie sprawę z istoty rządów bolszewickich, dla których terror był stałą funkcją administracyjno-państwową. Rządy Petlury i Józewskiego w Kijowie trwały bardzo krótko. Już w czerwcu 1920 r., w wyniku kontrofensywy Sowietów, miasto dostało się po raz kolejny w ich ręce.

W sierpniu tego samego roku Piłsudski wezwał Józewskiego do Warszawy i w obliczu nadciągających wojsk sowieckich 12 sierpnia powierzył mu misję stworzenia partyzantki miejskiej w stolicy w razie zajęcia miasta przez nieprzyjaciela. Nie doszło do tego dzięki zwycięskiej bitwie warszawskiej. Formalnie pełnił funkcję w ukraińskim rządzie aż do podpisania pokoju ryskiego w marcu 1921 r. Nie uznawał go jednak za zakończenie sprawy państwowości ukraińskiej. Został ministrem spraw wewnętrznych w Ukraińskim Komitecie Centralnym, będącym rządem URL na uchodźctwie. Był także wysłannikiem Piłsudskiego ds. kontaktów z przywódcami ukraińskimi. Jednak kres nadziejom na pozytywne i szybkie rozwiązanie sprawy ukraińskiej położyła klęska tzw. drugiego pochodu zimowego, który zakończył się wzięciem do niewoli i rozstrzelaniem większości jego uczestników.

Za działalność w POW przed i w trakcie wojny polsko-bolszewickiej Józewski został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Od 1922 r. jego działalność była mniej intensywna, a po wycofaniu się z polityki przez Piłsudskiego także jego ukraiński współpracownik zawiesił działalność publiczną. Zamieszkał na Wołyniu jako osadnik wojskowy (nadanie przysługiwało mu za służbę w POW) i zajmował się głównie malarstwem.

Przewrót majowy

Od 1925 r. przebywał w Warszawie na rządowym stypendium malarskim. Tam też zastał go przewrót majowy. Nie jest do końca jasne, jaki był jego bezpośredni udział w samym przewrocie. Wiadomo jednak, że po przejęciu władzy przez piłsudczyków powrócił do polityki i zajmował ważne stanowiska rządowe. Pracował w Gabinecie Prezesa Rady Ministrów, nadzorując i koordynując prace Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwa Spraw Wojskowych. Odegrał znaczącą rolę w przygotowywaniu wyborów parlamentarnych w 1928 r. Wraz z Kazimierzem Świtalskim i Walerym Sławkiem współtworzył koncepcję Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (dalej BBWR) i był odpowiedzialny za budowę jego struktur regionalnych oraz stworzenie list kandydatów w przyszłych wyborach. Po ich przeprowadzeniu, wiosną 1928 r., Józewski wyjechał z Warszawy do Łucka, gdzie objął funkcję wojewody wołyńskiego.

Eksperyment wołyński

Wacław Kostek-Biernacki – kat, wojewoda, satanista Nie wszyscy wojewodowie II RP działali metodami negocjacji i integrowania społeczności lokalnych W momencie objęcia przez niego funkcji wojewody pod koniec czerwca 1928 r. sytuacja na Wołyniu była skomplikowana. Pierwszym problemem tego regionu było zacofanie gospodarcze. Obszar ten był zawsze peryferyjny i stosunkowo słabo rozwinięty. Około połowy jego powierzchni zajmowały bagna i lasy. W momencie przyłączenia go do Polski w 1921 r. był zrujnowany kolejnymi konfliktami (pierwsza wojna światowa, rosyjska wojna domowa, wojna polsko-bolszewicka). Niewiele miast miało regularną sieć ulic, kanalizacja funkcjonowała jedynie w Ostrogu, tylko trzy miasta miały dostęp do energii elektrycznej (Ostróg, Łuck i Równe miały po 1 generatorze). Odsetek analfabetów w zależności od miejsca zamieszkania i grupy wyznaniowej wahał się od 31% wśród katolików w miastach do 84% wśród prawosławnych na wsi. Państwo polskie rozpoczęło modernizację, budowało szkoły (odsetek dzieci uczęszczających do szkoły wzrósł pomiędzy 1921 a 1939 r. z 15 do 70%), prowadziło elektryfikację i telefonizację miast, jednak miało ograniczone możliwości finansowe. Z uwagi na rolniczy charakter regionu ważnym działaniem państwa było także przeprowadzenie redystrybucji ok. 1,5 mln ha ziemi uprawnej. Ze statystycznego punktu widzenia reforma rolna na Wołyniu była sukcesem. Nie zmniejszyło to jednak napięć społecznych, ponieważ na reformie skorzystali bardziej Polacy niż Ukraińcy.

Innym problemem Wołynia była jego struktura etniczna. Zdecydowaną większość stanowili tam Ukraińcy (prawie 70%). Polacy stanowili ok. 17%, a kolejne 10% Żydzi, którzy liczebnie dominowali w miastach. Mimo szerokiej akcji polskiego osadnictwa wojskowego na kresach w okresie II Rzeczpospolitej udział polskiej ludności Wołynia systematycznie malał: od 17,3% w roku 1921 do 16,7% w 1937 r. Pomimo tego, że Polacy i Żydzi stanowili mniejszość, dominowali. Polakami była przytłaczająca większość pracowników administracji oraz bogatych właścicieli ziemskich, natomiast Żydzi nieomal zmonopolizowali lokalny handel.

Mapa województwa wołyńskiego (aut. Poeticbent/wikipedia; na podstawie: W.Siemaszko, E. Siemaszko, "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945", Warszawa 2000)

Józewski mimo to był optymistą. Jego wizja świata opierała się na dwóch tradycjach – europejskim oświeceniu oraz republikanizmie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Uważał, że możliwa jest współpraca Polaków i Ukraińców na rzecz wspólnego dobra. W przeciwieństwie do postulowanej przez Narodową Demokrację asymilacji narodowej, postawił na asymilację państwową – jego celem było ugruntowanie lojalności Ukraińców wobec państwa polskiego. Jego politykę nazwano „eksperymentem wołyńskim”.

Jeremi Wiśniowiecki – dziecko dramatycznej epoki Sylwetka polityka z wyrazistym pomysłem na uregulowanie stosunków na Ukrainie... W jego centrum leżała polityka prowadzona wobec ukraińskiej większości zamieszkującej Wołyń. Polegała ona na wsparciu dla kultury ukraińskiej oraz pomocy w budowie infrastruktury edukacyjnej. Ponadto w już istniejących szkołach wprowadzono ukraiński jako język dodatkowy lub też jako drugi język nauczania. Sprawił, że zapis o możliwości wyboru języka, w jakim prowadzona była nauka dzieci przez ich rodziców, zaczął być respektowany (obowiązywał już wcześniej, ale był dość powszechnie ignorowany). To samo dotyczyło szkół, które już wcześniej były nominalnie dwujęzyczne. Tworzył i rozbudowywał również organizacje spółdzielcze oraz kółka czytelnicze. Część z istniejących wcześniej organizacji ukraińskich, zarówno edukacyjnych jak i spółdzielczych, została na polecenie Józewskiego zlikwidowana, głównie z uwagi na ich głęboką infiltrację przez środowiska komunistyczne. Tworzenie organizacji edukacyjnych kontrolowanych w dużej mierze przez aparat państwowy miało stanowić element sterowania Ukraińcami zamieszkującymi Wołyń2. W ramach podjętych działań udało się, z jednej strony, zwiększyć udział Ukraińców wśród urzędników (przede wszystkim szczebla lokalnego), a także pobudzić wśród nich działalność samorządową. Z drugiej jednak strony, jego nominacje urzędnicze obejmowały głównie Ukraińców pochodzących z Galicji, z którymi współpracował jeszcze w czasach swojej aktywności w POW. To samo dotyczyło umieszczenia kandydatów ukraińskich na wysokich miejscach list BBWR w wyborach parlamentarnych w 1930 r. Polityka prowadzona przez Józewskiego stanowiła więc niezwykłe połączenie represji politycznych, ustępstw oraz prób zachowania szacunku dla lokalnych obyczajów.

Stepan Bandera Kolejnym istotnym problemem Wołynia była kwestia religijna. Ukraińcy mieszkający na Wołyniu byli głównie wyznania prawosławnego, a w momencie obejmowania przez Józewskiego stanowiska wojewody większość duchowieństwa była narodowości rosyjskiej. Co więcej, było ono także hierarchicznie podporządkowane patriarsze moskiewskiemu, a nadto od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości toczył się proces rekwizycji cerkwi prawosławnych, które kojarzono z czasami carskiego ucisku. O ile burzenie cerkwi lub zamiana ich na świątynie katolickie nie były kontrowersyjne na terenach zdominowanych przez Polaków, którzy byli w większości katolikami, to w regionie, gdzie 70% mieszkańców wyznawało prawosławie, budziło to zrozumiałe emocje. Polskie władze starały się rozwiązać problem podległości kościoła prawosławnego działającego w Polsce Moskwie już na początku lat 20., ale nic z tego nie wyszło. W kolejnych latach starano się zdobyć poparcie hierarchy Konstantynopola dla projektu utworzenia Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w Polsce3. Józewski przewodniczył zresztą delegacji rządowej w negocjacjach prowadzonych z hierarchami prawosławnymi dotyczącymi uregulowania statusu prawnego tego Kościoła. Równocześnie, w terenie prowadził działania mające na celu ukrainizację struktur Kościoła prawosławnego. W negocjacjach zyskał między innymi zgodę warszawskiego hierarchy prawosławnego na utworzenie arcybiskupstwa w Łucku, które objął Ukrainiec Ołeksij Hromadski. Józewski był także orędownikiem wprowadzenia języka ukraińskiego do liturgii – na co zgodził się nowy arcybiskup wołyński. Negocjacje odnośnie do statusu Polskiego Prawosławnego Kościoła Autokefalicznego przeciągnęły się aż do 1938 r., gdy został on wreszcie uregulowany dekretem prezydenta Mościckiego.

W końcu, Józewski musiał się zmierzyć ze skrajnościami sceny politycznej. Na Wołyniu żywy był zarówno komunizm, jak i nacjonalizm. Jednym z założeń eksperymentu wołyńskiego była likwidacja ekstremów politycznych. Działalność Józewskiego przebiegała dwutorowo. Z jednej strony, chciał zmniejszyć atrakcyjność społeczną komunizmu, a z drugiej, po wprowadzeniu zakazu działalności komunistycznej, wtrącał komunistycznych liderów do więzień. Drugie zadanie przebiegało o tyle łatwo, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy znajdowała się w rozsypce. Jej struktury zostały rozwiązane przez Moskwę w związku z „odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym”, a nowi liderzy nie mieli autorytetu wśród lokalnych działaczy. Ułatwiało to organom ścigania infiltrację komunistów, a także nie sprzyjało pozyskiwaniu przez tych ostatnich nowych członków. W gruncie rzeczy jednak problem społecznego poparcia ustroju sowieckiego w dużej mierze rozwiązał się sam. W 1930 r. na sowieckiej Ukrainie zintensyfikowano kolektywizację rolnictwa, którą – wobec oporu miejscowej ludności, prowadzono brutalnymi metodami. Tymczasem jednym z głównych postulatów KPZU było odebranie ziemi obszarnikom i rozdanie jej chłopom bez odszkodowania. Spowodowało to falę uchodźctwa z ZSRR do Polski. Drastyczne opowieści chłopów o tym, co dzieje się po drugiej stronie granicy znacznie zmniejszyły bazę społeczną komunistów, przede wszystkim na obszarach przygranicznych. Józewski stosunkowo skutecznie poradził sobie także z partyzantką komunistyczną działającą na obszarze Wołynia na początku lat 30. Nacjonalizm na Wołyniu nie stanowił takiego zagrożenia jak w Galicji, gdzie był istotnym problemem. Dowodem na to może być fakt, że nawet pod koniec lat 30. na Wołyniu nie dochodziło do wielu ataków na Żydów.

Urząd Wojewódzki w Łucku

Aby zrozumieć podejście Józewskiego, należy pamiętać, że był zaangażowany w ruch prometejski polegający, w dużym uproszczeniu, na wspieraniu aspiracji niepodległościowych narodów wchodzących w skład ZSRR, przede wszystkim poprzez uznanie i utrzymywanie kontaktów z ich rządami na uchodźctwie. Prometejczycy chcieli skierować politykę narodowościową prowadzoną przez ZSRR w latach 20. XX wieku przeciw temu państwu. Wierzyli, że możliwe jest rozsadzenie „kraju rad” od środka poprzez wsparcie dla narodów będących pod panowaniem rosyjskim w ZSRR. Ruch prometejski był w Europie wspierany przez Francję, Wielką Brytanię (ograniczając się głównie do wsparcia moralnego) oraz przez Polskę (organizacyjnie i finansowo).

W związku z tym, należy rozumieć, że Józewski traktował politykę prowadzoną wobec Ukraińców na Wołyniu w szerszym kontekście międzynarodowym. Widział możliwość jej zastosowania na innych terenach kresowych, a także w przyszłości na terenach krajów powstałych z rozpadu ZSRR. Wiara w upadek Związku Radzieckiego i możliwość odbudowania niepodległej Ukrainy z obszarów znajdujących się pod jego panowaniem była kolejnym założeniem postępowania Józewskiego. Mało znane jest jego podejście do możliwości włączenia do niepodległego państwa ukraińskiego terenów należących do Polski. Józewski unikał odpowiedzi na to pytanie, twierdząc zawsze, że Wołyń leżący w granicach Polski nie leży w sprzeczności z niepodległym państwem ukraińskim. Ciosem dla polityki prometejskiej na terenie Wołynia było podpisanie przez Polskę i ZSRR paktu o nieagresji w 1932 r., po czym koncepcje prometeizmu w oczach wielu polskich polityków straciły rację bytu.

Porażka i dymisja

Józef Piłsudski Polityka oparta na prometeizmie i „eksperymencie wołyńskim” prowadzona przez Józewskiego zakończyła się porażką. Pomimo początkowych sukcesów nie zapobiegła ona ani wzrostowi popularności ideologii komunistycznej, ani przede wszystkim rozbudzeniu nastrojów nacjonalistycznych i antypolskich wśród ukraińskich mieszkańców Wołynia. Działania Józewskiego z pewnością pomogły w pobudzeniu ducha narodu ukraińskiego, jednak w przeciwieństwie do jego założeń nie owocowało to lojalnością do państwa polskiego, lecz wzrostem nastrojów nacjonalistycznych. Nie powiódł się także jego plan odcięcia Wołynia od Galicji Wschodniej, w której ukraiński nacjonalizm rozwijał się wcześniej i silniej. Od połowy lat 30. koncepcje Józewskiego znajdowały coraz słabsze oparcie w realiach politycznych. Zdawał on sobie z tego sprawę, ale uważał, że jego polityka pozostaje najlepszą z możliwych na tym terenie. Faktem jest, że jego oponenci mieli do zaproponowania jedynie program polonizacji kresów, z czym Józewski nie zgadzał się z przyczyn światopoglądowych.

Silnym ciosem dla pozycji Józewskiego była śmierć Józefa Piłsudskiego w maju 1935 r., po której stracił gwaranta, jeśli nie akceptacji, to przynajmniej tolerowania jego projektów przez innych członków administracji. Wojewoda znajdował się w coraz głębszej izolacji politycznej. Od lat znajdował się na uboczu głównego nurtu życia politycznego, co musiało z całą mocą działać na jego niekorzyść po stracie głównego protektora. Coraz gorętszy był jego konflikt z władzami Lubelskiego Okręgu Wojskowego, któremu podlegał Wołyń. Jego analitycy uznawali sytuację w tym regionie za niebezpieczną dla Polski i prognozowali, że w razie ataku ZSRR większość ludności Wołynia opowie się po stronie najeźdźcy. Za wzrost popularności ukraińskiego nacjonalizmu obwiniano prowadzoną przez Józewskiego politykę ukrainizacji Cerkwi prawosławnej. Przewagę zdobywała, lansowana już wcześniej przez władze wojskowe, koncepcja polonizacji kresów. W kwietniu 1938 r. Józewski został odwołany z funkcji wojewody wołyńskiego, przenosząc się na stanowisko wojewody łódzkiego. Tu po raz pierwszy zrozumiał, że zagrożeniem dla Polski jest nie tylko ZSRR, ale także Niemcy i nazizm.

II wojna światowa i czasy powojenne

Po wybuchu II wojny światowej wraz z całą administracją państwową udał się na Wschód, ale odmówił ewakuacji do Rumunii. Zdobył poparcie dla swojego projektu stworzenia na terenie Wołynia partyzantki złożonej z ukraińskich chłopów mającej walczyć z Niemcami. Po inwazji wojsk radzieckich projekt ten stał się bezprzedmiotowy. Józewski przedostał się do Warszawy, gdzie już w 1939 r. rozpoczął aktywność konspiracyjną. Działał w Komendzie Głównej Służby Zwycięstwa Polsce jako komendant okręgu Warszawa-miasto oraz w Związku Walki Zbrojnej jako komendant okręgu Warszawa-województwo, a potem w ramach Armii Krajowej. W 1943 r. został ranny w zamachu na swoje życie przeprowadzonym przez komunistów (w jego wyniku do końca życia kulał).

Grób Henryka Józewskiego na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim (fot. AldraW/wikipedia; Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.)
Po zakończeniu wojny kontynuował działalność podziemną w organizacji Wolność i Niezawisłość. Mimo istnienia takiej możliwości nie chciał opuścić kraju. W przeciwieństwie do większości Polaków nie uważał umowy jałtańskiej za zdradę Polski. Widział w niej analogię do pokoju ryskiego z 1921 r. Wysnuwał podobne wnioski, sądząc, że nie jest ona ostatecznym rozwiązaniem sprawy polskiej i że należy wykorzystać pierwszą możliwą okazję do zmiany sytuacji. Liczył, że Polska zostanie wyzwolona spod panowania radzieckiego i że władze nowego państwa będą się rekrutować spośród Polaków przebywających w kraju. Ukrywał się, wielokrotnie zmieniając miejsce i tożsamość. Został aresztowany w 1953 r., na kilka dni przed śmiercią Stalina. Prawdopodobnie uratowała mu ona życie. Po toczącym się ponad rok śledztwie i procesie został skazany na dożywotnie więzienie. W 1956 r., na fali odwilży, najpierw zmniejszono jego wyrok do 12 lat więzienia, potem do 5 lat, a na koniec – anulowano. Wyszedł na wolność w 1957 r. Powrócił do malarstwa i nie angażował się już w działalność polityczną. Zmarł w Warszawie w kwietniu 1981 r. w wieku 88 lat. Został pochowany na warszawskich Powązkach.

Przypisy:

1 O wpływy na Ukrainie walczyły w tym czasie cztery siły dysponujące mniejszym lub większym zapleczem zbrojnym. Byli to bolszewicy, rosyjska „biała” armia, ukraińska armia Petlury oraz Polska, której granica wschodnia, a nawet niepodległy byt, były ciągle niewiadomą. Do tego należy jeszcze doliczyć wojska niemieckie, które po utworzeniu niepodległej Polski zostały odcięte od macierzy i ich ewakuacja stanowiła problem logistyczny oraz polityczny.

2 Działania te, wraz ze współdziałaniem kleru oraz poparciem dla kandydatów narodowości ukraińskiej (choć głównie pochodzących z Galicji, a nie miejscowych), doprowadziły do wyborczego sukcesu BBWR w wyborach w 1930 r. Otrzymał on na Wołyniu jeden z lepszych wyników w kraju (79% wobec 55,6% w skali kraju), choć nie obyło się bez fałszerstw wyborczych, których skala jest trudna do oszacowania.

3 Patriarcha Konstantynopola był tradycyjnie skonfliktowany z patriarchą moskiewskim. Spór ten postanowiły wykorzystać polskie władze, które w zamian za 24 tys. funtów szterlingów złożonych w „darze” uzyskały błogosławieństwo dla polskiego Kościoła autokefalicznego.

Zobacz też: Rzeź wołyńska – historia i pamięć o zbrodni UPA

Bibliografia:

  • Józewski Henryk, Zamiast Pamiętnika, „Zeszyty Historyczne”, 1982, z. 59, 60.
  • Józewski Henryk, Zamiast Pamiętnika, „Zeszyty Historyczne”, 1983, z. 63.
  • Kęsik Jan, Zaufany Komendanta. Biografia polityczna Jana Henryka Józewskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1995.
  • Snyder Timothy, Tajna wojna. Henryk Józewski i polsko-sowiecka rozgrywka o Ukrainę, Znak, Kraków 2008.

Redakcja: Michał Przeperski
Korekta: Justyna Piątek

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Pola |

Bardzo dużą winę ponosi tutaj również i polskie zachłanne ziemiaństwo, które stawiało opór, aby podzielić się swoimi majątkami z biednymi luďźmi tak polskimi jak i ukraińskim chlopami.Owe ziemiaństwo zapewne przyczyniło się także do zaostrzenia wściekłości ukraińskich nacjonalistów do narodu polskiego...



Odpowiedz

Gość: Jan W. Kaszuba |

Jestem zainteresowany historią Wołynia i wschodnich terenów Polski, ponieważ z tamtąd pochodzi maja rodzina .



Odpowiedz

Gość: MK |

O OUN ogółem sporo napisał Roman Wysocki więc z polskich publikacji on powinien być w pierwszym rzędzie zacytowany, ale Mędrzecki również jest tu niezbędny choć on pisał o wołyńskiej inteligencji, a nie stricte o Wołyniu (no chyba, że wydał jakąś monografię, o której nie wiem, lub opublikował w jakowymś periodyku artykuł na ten temat). Nie zmienia to jednak faktu, że niezbędne jest również sięgnięcie po ukraińskie opracowania lub publikowane często na Ukrainie wydawnictwa źródłowe. W ogóle zamiast tak się "rozckliwiać" nad OUN, które miało w okresie między wojennym jak i pierwszych latach wojny wpływ marginalny na ludność Wołynia to autor powinien sie bardziej zainteresować działalnością komunistów w tym regionie, zwłaszcza, że nawet w czasie wojny "czerwoni" mieli na tym terenie nie mało sympatyków tak wśród Ukraińców jak i Polaków. W okresie, gdy Józewski był wojewodą to oni a nie bliżej niezidentyfikowani "ukraińscy nacjonaliści" robili mu największe problemy (obok oczywiście rodzimej, polskiej opozycji w regionie).



Odpowiedz

Gość: Mich |

Dobrze by jednak poszerzyć bazę bibliograficzną o książki dot. OUN w tym czasie czy sytuacji na WOłyniu. Np. Mędrzeckiego...



Odpowiedz

Gość: MK |

Szczerze mówiąc nie wiem po co w tym artykule zdjęcia Denikina i Bandery. Jaki to oni mają udział w biografii Józewskiego? Zwłaszcza Bandera, bo ja rozumiem, że Denikin jako dowódca Sił Zbrojnych Południa Rosji jednak musi być wspomniany. Wg nie dużo lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie zdjęcia premiera rządu URL Wiaczesława Prokopowycza, w którego Radzie Józewski miał być wiceministrem. Zamiast Bandery powinno się znaleźć zdjęcie Jewhena Konowalca, który był komendantem OUN i UOW w czasie, gdy H. Józewski był wojewodą wołyńskim. Ogółem artykuł ciekawy, ale obraz Wołynia z okresu, gdy Józewski był wojewodą mógł zostać lepiej opisany. Myślę, że nie przedstawiono też całego spectrum problemów narodowościowych na jakie natknął się bohater artykułu w trakcie swej pracy na powyższym stanowisku. Obawiam się również, że autor artykułu strzelił pewien błąd merytoryczny- "Nacjonalizm na Wołyniu nie stanowił takiego zagrożenia jak w Galicji, gdzie był istotnym problemem. Dowodem na to może być fakt, że nawet pod koniec lat 30. na Wołyniu nie dochodziło do wielu ataków na Żydów."- od kiedy to tylko stosunek wobec ludności żydowskiej jest miernikiem nacjonalizmu?! Przecież właśnie Haliczanie w trakcie wojny polsko-ukraińskiej z lat 1918-1919 przyjmowali z otwartymi rękoma Żydów w swe szeregi, a w biografiach niektórych członków OUN można było znaleźć wzmianki o żydowskim pochodzeniu (najlepszym przykładem był Lew Rebet, w OUN znalazł sie również weteran Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych Ludwik Rosenberg). A skoro to Haliczanie mają uchodzić za sztandarowych ukraińskich nacjonalistów to powinno sie podać przykłady pogromów jak i innych akcji antyżydowskich w Galicji Wschodniej dokonanych przez nich w latach 1914-1939. Poza tym to właśnie w Galicji Wschodniej Ukraińcy nie dokonywali w tamtych latach pogromów ludności żydowskiej na odwrót od niejednego prawosławnego rodaka- w tym z Wołynia. Także argument Pana Przyborowskiego mało trafny. Trafnym by był, gdyby stwierdził, że na Wołyniu ukraiński nacjonalizm nie wytworzył własnej, silnej organizacji podziemnej- i tu by była zgoda.



Odpowiedz
Kamil Przyborowski

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UW oraz Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych UW. Historia interesuje go przede wszystkim w kontekście jej wpływu na otaczającą nas rzeczywistość, w związku z czym często pochłaniają go rozważania na temat: „co by było gdyby...” Ciekawi go także rola przypadku i pogody w historii świata.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org